Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
49. HP i twoja stara 1/4
49. HP i twoja stara 1/4 (10.09.2009, 08:48)
Tyle blogasków już czytałam, a wciąż zdarza mi się natrafić na istne perełki. W tym przypadku już adres jest urzekający, a co dopiero reszta...

Analizowała: Miss Derisive

Ciekawie robi się już przy opisie bohaterów, a zatem zaczynamy:

Imię: Dracon
Nazwisko: Malfoy
(...)
Przezwisko: Anioł
Może to przez te włosy? Mnie przypominają lametę.

Najlepszy przyjaciel/przyjaciółka: Zabini
Wróg: Voldemort
Chłopak/dziewczyna: Laila
Jak widzimy, w tym blogasku nikt nie może być pewien własnej płci.
[Z wyjątkiem Voldemorta. Zbyt wiele córek spłodził.]


Imię: Ronald
Nazwisko: Weasley
(...)
Przezwisko: -----
(...)
Chłopak/dziewczyna: ------
Ronowi to i przezwiska, i partnera/ki poskąpili...

Imię: Ginevra
Nazwisko: Evans (Weasley)
(...)
Rodzice: Lily Evans, ojciec nieznany
Ke?
[Już wyjaśniam: aŁtorka znalazła bardziej wypaśną dziewczynę dla Harry’ego, a Lilka po prostu się puszczała.


Imię: Agatha
Nazwisko: Ravenclaw
Córka: Laila
Nic więcej na razie o postaci nie wiadomo...
No nie! Bez imienia partnera/ki te informacje są żałośnie niepełne.

Imię: Mina
Nazwisko: Prewett
(...)
Przezwisko: White, Whitie
W wolnych chwilach reklamuje proszki do prania.

Chłopak/dziewczyna: Harry
*przypomina jej się scena z jakiejś parodii* „Jesteś kobietą, Harry!”

Imię: Laila (wcześniej Hermiona)
Nazwisko: Riddle (wcześniej Granger)
Zmiana nazwiska to za mało. Zdecydowanie.

Rodzice: Agatha Ravenclaw i Tom Riddle
Zakład, że wśród ich przodków jest przynajmniej dwóch wampirów i trzy jednorożce?

Przezwisko: Czarna
Inwencja przede wszystkim.
[Miona... to znaczy Laila występuje w reklamach razem z Miną. Jako PRZED.]


Wróg: Voldemort
Wooojna domowa!

Chłopak/dziewczyna: Draco
Bo któżby inny.

Imię: Harry
Nazwisko: Potter
(...)
Przezwisko: Devil
Wiecie, już chyba wolałam Chłopca, Który Przeżył...

Chłopak/dziewczyna: Mina
Przeciwpiechotna...

Imię: Sara
Nazwisko: Malfoy
(...)
Rodzice: Narcyza Blacki i Lucjusz Malfoy
Dobra, już tylko czekać na córkę Syriusza i siostrzenicę Remusa. Bo aŁtorka chyba postanowiła wpakować tu wszystko, co możliwe.

Imię: Zabini
Nazwisko: Blais
Oho, będą gwałty?

Rodzice: Diana Black i Wais Zabini
Zgodnie z tą logiką, Harry powinien mieć na imię Potter...

Przezwisko: Diabeł
Jeszce Rona nazwiemy Teufel i będzie gites majonez Fernandez.

Tak podbudowani możemy zająć się treścią:

Przedmowa, czyli bełkot odaŁtorski na dobry początek:
Długo się zastanawiałam aż w końcu przyszło… to, co powinno..natchnienie do pisania. Tyle się zmieniło, chociaż wszystko zostało takie samo.Żal mi tego, że nie chcę, ale muszę. Pisać- to ważne- pokazywać światu to, co się dzieje w sercu ludzi tak bardo różnych, a jednak takich samych. Pozostaje zacząć, ale boje się nie skończyć. Chcę, ale nie mogę. Niedługo nadejdzie to,co jest tak ważne, ale na to trzeba poczekać.
Jeśli ktoś to zrozumiał, to proszę o kontakt.
[To ona chce czy nie chce?]


To co było, niezwykłe,to co będzie, niezapomniane- pomyślała Hermiona w drodze do łazienki.
Te niezapomniane godziny przy sprawianiu, by makijaż był dość niewidoczny...

Właśniezaczęły się wakacje, wczoraj przyjechała do domu kończąc tym samym szósty rok wHogwarcie. Tyle się w nim działo. Pomyślałam też jak bardzo zmieniła mnie taszkoła.
Wykopując narratora z roboty. Niech zbiera truskawki, darmozjad jeden.

Już nie byłam tą samą przerażoną dziewczynką co kiedyś. Nie, teraz jużjestem kobietą.
Zdarza się, zwłaszcza w wieku dojrzewania.

Czułam, że wraz z nadejściem dzisiejszego dnia coś mniezmieniło. Zawsze myślałam tylko o dobru innych ludzi, a teraz napuszczając wodędo wanny przez myśl przemknęła jej wizja, ale nie takiej zwykłej HermionyGranger tylko takiej złej i panującej nad światem.
Postanowiła, że już jutro kupi dużo czarnego cienia do powiek.
[Jako że kryzys jest, narrator próbuje wrócić do pracy. Bezskutecznie.]


Szybko się otrząsnęłam,wzięłam szybką kąpiel i ubrałam się. Wyglądałam cudownie w tej szarej bluzeczcena ramiączka i dżinsowych rybaczkach cowprawiło mnie w dobry nastrój, który natychmiast znikł gdy weszłam do kuchni.
Gdzie nie było luster, w których Hermionka mogłaby kontemplować swój boski wygląd.

Przy stolesiedziała matka i ojciec. Już od zeszłego roku źle czułam się w ich towarzystwie.
Alergia?

Postanowiłam więc oddalić się od nich jak najbardziej.
Sugeruję inny wymiar.

Po krótkim zastanowieniupowiedziałam im, że jadę do stolicy z Miną - moją najlepszą przyjaciółką.
Pozdrów tam naszych!

-Mamo, tato- zaczęłam- Chciałabym jechać dzisiaj do Londynuz Miną.
-Nie kochanie.- powiedziała matka- Dziś zostaniesz w domu.
-Nie ma mowy! -krzyknęłam- Ja się was nie pytam o zdanie, jastwierdzam to, że właśnie już teraz wychodzę!- I wyszłam trzaskając drzwiami…
Oto przykład dojrzałego zachowania.

Szłam szybkim krokiem przed siebie myśląc ”Czyoni nie widzą, że ja już nie jestem dzieckiem. Mam już tego serdecznie dość.Muszę wszystko opowiedzieć Minie”.
Decyzja o zwierzeniu się Minie była wyraźną oznaką buntu.

Nawet się nie spostrzegłam, a już stała podjej domem. Zadzwoniłam do drzwi i otworzyła mi moja przyjaciółka.
-Masz ochotę na wypad do Londynu- rzuciłam.
-No jasne. Zaczekaj chwilę- odpowiedziała Mina. Po pięciuminutach stała już przede mną gotowa do drogi.
Dobra, to kto chce ze mną jechać do Machu Picchu? Zbiórka zaraz.

Po drodze opowiedziałam przyjaciółce co się stało w domu.- Powinnaśsobie dać z nimi spokój. Niech myślą sobie co chcą. Po prostu ich ignoruj. Maszdo tego pełne prawo.-powiedziała Mina
Właśnie. Kto by się przejmował ludźmi, którzy go utrzymują?

-Wiem. Myślę o przeprowadzce, bo to już się staje nie dozniesienia. Na szczęście co roku jeżdżę do tej szkoły z internatem.
I z Internetem, jak się okazuje.

-Wiesz co? Mam ochotę na kawę. Chodźmytam.- Wskazałam palcem na małą kafejkę. Zamówiłyśmy dwie kawy. Gdy wypiłyśmy,poszłyśmy na zakupy. Zmęczone, już wieczorem postanowiłyśmy wracać.
Oto pełna wrażeń podróż do stolicy Wielkiej Brytanii.

Okazało sięjednak, że uciekł nam autobus.
Nie „wam”, a „przed wami”.

Zrozpaczone, objuczone zakupami i zmęczoneprzysiadłyśmy na krawężniku, a obok nas pojawił się jasnowłosy chłopak.
Malfoy. Na pewno.

-Miłe panie. Czy mógłbym wam w czymś pomóc.- zapytał znonszalancją w głosie, a gdy na niego spojrzałam natychmiast zamarłam, ponieważto był… Zabini, a obok niego stał Malfoy.
No nie! Nie trafiłam!

-Jasne. Jak będę chciała skoczyć z wieży to możecie mniepopchnąć.- powiedziałam z nutką irytacji w głosie.
*podskakuje szaleńczo* Ja mogę! Ja mogę!

Niestety jej przyjaciółkasię wmieszała (a może na szczęście) i powiedziała:
-Moja towarzyszka żartuje, oczywiście możecie nam pomóc.- byłazapatrzona w Zabiniego jak w obrazek.
Naczelnego blogaskowego gwałciciela Hogwartu.

-Uciekł nam autobus, ale nie będziemy was prosić o pomoc.- przerwałam
-A może my ją wam zaproponujemy.- powiedział Malfoy. Byłambardzo zdziwiona, tym bardziej, że to zdanie poprzedzało sześć lat wzajemnejnienawiści.
A wszyscy wiemy, do czego taka wieloletnia nienawiść prowadzi.

-Dzięki. Oczywiście, że skorzystamy.- szybko powiedziałaMina i nie zwracając na mnie uwagi podeszła do Zabiniego, który wziął ją zarękę i poprowadził do auta.
Nie wsiadaj do auta z nieznajomymi. I nie idź oglądać kotków w piwnicy.
[Malfoy nie brzydzi się wsiadaniem do mugolskiego auta?!]


Cóż miałam zrobić. Razem z Malfoyem poszłam zanimi. Blais razem z moją przyjaciółką usiedli z przodu auta i byli w siebie takzapatrzeni, że zaczęłam się zastanawiać czy Zabini w ogóle widzi jezdnię.
Okrutny los nie postawił na ich drodze żadnego drzewa.

Jednak z rozmyślań wyrwał mnie Malfoy.
-To, że jedziemy jednym autem to jeszcze niczego nie znaczy.
Ależ skąd. Nawet gdybyście spali w sypialni z jednym, dwuosobowym łóżkiem, też by nic to nie znaczyło. Może po prostu mielibyście szlaban.

-Oczywiście.- odpowiedziałam i spojrzałam na niego. Miał nasobie białą opinającą się na jego umięśnionym torsie bluzkę i dżinsowe spodnie.Już nie dziwi mnie to, że wszystkie dziewczyny w szkole się za nim uganiają, borzeczywiście jest przystojny.
Borze, czy wIście to widzieli? Gary Stu nam się tworzy.

Szybko odrzuciłam od siebie tę myśl. Zauważyłam,że siedzimy coraz bliżej siebie, a on patrzy prosto w moje oczy.
Za chwilę nosy im będą zawadzać.

Zbliżaliśmysię do siebie coraz bardziej, ale nagle Zabini wyhamował przed moim domem, więcnatychmiast się otrząsnęłam i wysiadłam.
Ten to umie popsuć nastrój.

Na początku tego nie zauważyłam, ale jak się rozejrzałam zobaczyłamMroczny Znak nad moim domem.
Z początku myślała, że to dziwacznie ukształtowana chmurka.

Pobiegłam do niego szybko, otworzyłam drzwi iujrzałam Voldemorta stojącego nad moimi wyraźnie oszołomionymi rodzicami.
Łe, a gdzie Avadzia?

Byłam w szoku. Ja jeszcze żyje?
*patrzy na nóż w swojej ręce* Też się dziwię.

Leczon rzucił nagle na mnie zaklęcie i poczułam, że się zmieniam, fizycznie. Nagleprzemówił:
-Teraz jesteś gotowa. Wyglądasz tak jak powinnaś.
Zaklęcie na nabieranie kształtów! I się wydało, czemu wszystkie Marysie wracają po wakacjach odmienione.

Jesteśmoją córką, a Ci ludzie mieli cię chronić przede mną.
Kolejna odsłona „I’m your father”.

Zamiast odpowiedzipodniosłam różdżkę, a potem bardzo wyraźnie powiedziałam Avada Kedavra i rozbłysłozielone światło…
No i mamy Avadzię.

Od aŁtorki: Czytałam tak dużo opowiadań zanim wzięłam się za napisanie swojego, a teraz ciągle czuje, że to plagiat.
*głosem ociekającym zatrutym miodem* No co ty nie powiesz?

Rozdział 2 "Początek tej innej Hermiony"
I Hermiona się zaczęła.

Początki bywają trudne… ale ten wyjątkowo był prosty. Beznamiętnie spojrzałam na leżących w pokoju ludzi udających moich rodziców przez szesnaście lat i nawet nie poczułam żalu, który powinien nadejść już chwilę temu.
Sprawdziła to na zegarku.

Podeszłam do lustra. Moje odbicie tak różniło się od tego znanego mi wcześniej, a jednak coś było w nim znajomego.
Tak, tak, to w lustrze to niestety Hermiona...

Te dwie różne osoby łączyłam ja, ale jedna z nich odeszła już odeszła...
Im mniej logiki, tym więcej mhroocku.

powoli obróciłam się i zobaczyłam, że Voldemorta nie rusza się z miejsca z niedowierzaniem na twarzy.
-Czemu to zrobiłaś. Nie sądziłem, że tak szybko się zaakceptujesz- powiedział maskując zdziwienie.
Będzie mógł odwołać serię spotkań z terapeutą, które był zamówił.

-Tak, chodźmy stąd. Teleportujemy się do dworu Malfoyów i tam na razie zamieszkasz, a także dowiesz się wszystkiego o sobie.
Voldi załatwił jej lekcje biologii.

Krzyczałam w ciszy swojego umysłu porażona tą propozycją.
Lepiej powiedzieć: w próżni.

Ale tam będzie Malfoy. A cichy głos w mojej głowie powiedział: Ale przecież on cię nie pozna. Wyglądasz inaczej.
A że imię to samo... Czysty zbieg okoliczności.
[Pamiętasz, jak parę lat temu co drugi chłopiec miał na imię Jazon, a dziewczynka Izaura?]


A poza tym już nie może cię prześladować…obrażać…jesteś córką Czarnego Pana.
Tatuś wszystko załatwi.

To prawda, nie odważy się, ale ja nie mogę spojrzeć mu w oczy. To co się wydarzyło w aucie nie może się powtórzyć!
To przysuwanie się do siebie... Masakra!

Po tylu latach upokorzeń wreszcie mu się odwdzięczę. Jeszcze popamięta co to znaczy zadzierać z Hermioną Granger…., a raczej z Hermioną Riddle.
Sądząc po blogaskach, znaczy to mniej więcej tyle, co wstęp przed pójściem z nią do łóżka.

Wokoło było widać równo przystrzyżone kwiaty i krzaki.
Z kwiatów pozostały jedynie łodygi.

-Witam Cię Panie…jak się cieszę, że pana widzę- zaczęła słodzić Bella
Mogłaby się zdecydować, czy mówi per „pan” czy per „ty”.

-Dość. Oto moja córka Hermiona.
”Może się gdzieś już spotkałyście...”

Po chwili Narcyza zaprowadziła mnie do mojego nowego pokoju. Była to wielka sypialnia w kształcie ośmiokąta.
Architekt to musiał mieć wyobraźnię.
[I bardzo dużo środków.]


Ściany były utrzymane w kolorach: złotym i niebieskim. Było tam łóżko z kolumienkami i czarną pościelą.
W czaszki?

Po drugiej stronie łóżka stał barek z kilkoma butelkami Kremowego Piwa, jedną butelką Ognistej Whisky.
Niczym prawdziwa perła w stosie podróbek...

Ale nie to wszystko przykuwało mój wzrok. Na łóżku siedział nie kto inny ale Draco Malfoy.
Jako bonus.

Wstał, ukłonił się, mruknął niewyraźnie coś w stylu „Dzień Dobry o Pani” i zastygł ze swoją arystokratyczną miną.
*tęskni za kanonem*

Popatrzyłam na Narcyzę z wyrazem zniecierpliwienia na twarzy, a ona chyba zrozumiała o co mi chodzi, bo powiedziała:
-Oto jest mój syn Draco. Jest tu po to aby spełniać Pani życzenia.
Takie, których nie mogą zaspokoić skrzaty domowe.

Zamknęłam drzwi czarami i odwróciłam się w stronę mojego sześcioletniego wroga.
Draco odmłodniał trochę w ostatnich dniach.

Zaczęłam się świetnie bawić, choć pomyślałam, że może on sądzi, iż chcę go ukarać czy coś takiego, ale dla własnej uciechy postanowiłam nie rozwiewać jego wątpliwości, ani nie mówić mu o tym, że jestem Hermioną, którą on od dawna zna.
Zbieżność imion absolutnie przypadkowa.

Jako, że on się nie odzywał zaczęłam:
-Co tak stoisz?- powiedziałam nagle- Siadaj.- nie wiem skąd coś takiego przyszło mi do głowy.
Do tej pory nie znała takich słów.

Przecież miałam go dręczyć, a ja poprosiłam żeby usiadł?
Nie każdy może być czarnym charakterem.

On chyba z ulgą usiadł na łóżku, a ja położyłam się obok niego.
Ma ktoś kwadracik?

-Jestem Hermiona, ale możesz do mnie mówić Mionka- zauważyłam, że niespokojnie się poruszył.
Mionka. W sam raz dla córki Czarnego Pana.

Nagle wszystko się zamazało, a ona zauważyła, że wpatruje się w Draco, a raczej w jego stalowe oczy.
Oczy z metalu po raz kolejny.

Wpatrywałem się w jej oczy i zdawało mi się, że zobaczyłem w nich blask oczu pewnej brązowowłosej Gryfonki.
Albo Hermiona zmieniła płeć, albo posada narratora jest wybitnie oblegana.

Potem zdziwiony i trochę zły, że córka Czarnego Pana widziała moje myśli zapytałem:
-Czemu to zrobiłaś?
-Nie można wiedzieć wszystkiego Draco.
Ale można nie wiedzieć niczego, jak się okazuje.

-Jeśli mi szczerze odpowiesz to ja odpowiem na jedno twoje pytanie.
Gra w butelkę bez butelki?

-Dobrze niech będzie. Zrobiłam to, ze zwykłej złośliwości. W końcu jestem córką Czarnego Pana, a do tego ja wyglądam inaczej niż kiedyś, a w poprzednim wcieleniu zalazłeś mi za skórę, więc Ci oddaje.
Więc to tak działa reinkarnacja!

Sześć lat mnie dręczył, a ja będę mu się odwdzięczać tylko przez kilka dni. Nic mu się nie stanie. Ale widzisz, że on coś czuł do tej starej Hermiony.
Młoda nie bardzo mu odpowiada.

-Wiesz, że to szlama i za taka znajomość możesz dostać poważną karę?
Sto rózeg i czterysta tysięcy rubli grzywny.

Długo szedłem przed siebie. Hermiona nie żyje- powtarzałem sobie w myślach. Właściwie nie wiem co do niej czułem. Miłość? Nie… to nie to.
To była... Tró Loff!

A gdy patrzyłem w oczy Córki Czarnego Pana widziałem w nich Hermionę Granger.
Miała ją wytatuowaną na powiekach.

Gdy ubrana wyszłam z pokoju ( czarna zwiewna sukienka, na ramiączka i do kolan) Draco już na mnie czekał.
Opis stroju krótki, ale nieodzowny.

Wziął mnie za rękę i delikatnie poprowadził. Zrobiło mi się ciepło. Patrzyłam na niego przez cały czas, a on gdy tylko to widział od razu spuszczał wzrok. Zaczęło mi się kręcić w głowie i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć upadłam.
Folen endżel, odsłona pierwsza.

Na szczęście Draco zdążył mnie złapać, a gdy ocknęłam się, zobaczyłam, że jego twarz jest coraz bliżej mojej.
Deja vu.

Czułam już jego oddech na twarzy. Już dotykaliśmy się wargami…
*udaje napięcie*

Od aŁtorki: Wiem, wiem. Za szybko. Ledwo się zaczęło a już sie całują.
Szybko to by było, jakby Hermiona już zaszła w ciążę.

Gdy się obudziłam leżałam na łóżku.
No dobra, zwracam honor. JEST szybko.

Nagle moje rozmyślania przerwał ojciec, który wszedł do pokoju.
-Co się stało?- zapytałam
-Zemdlałaś, a Malfoy zaniósł Cię do pokoju i zawołał Śmierciożerców- odpowiedział
Nie ma skrzydła szpitalnego ani pani Pomfrey, ale robią, co mogą.

- muszę Ci coś opowiedzieć. Tuż po twoim narodzeniu usłyszałem przepowiednie o sobie i o Potterze. Niedługo później ktoś wygłosił podobną przepowiednie o Tobie i o nim. Są dwie osoby, które mogą zabić Pottera, a jesteś to ty i jego najlepszy przyjaciel.(Pamiętajcie, że Voldemort, nie zna całej przepowiedni, czyli fragmentu o tym, że on zabije Harry’ego lub Harry jego).
Poddaję się. Nic już nie rozumiem.

-Ron. To Ron jest jego najlepszym przyjacielem.
-Musisz z nim porozmawiać i przekonać, że Pottera trzeba zabić. Nie wiem jak to zrobisz, ale przepowiednia mówi, że musicie to zrobić razem.
Wspólne przedsięwzięcie.

-Oczywiście ojcze.- powiedziałam z grobową miną. Już dawno minęły czasy naszej przyjaźni. To wszystko zaginęło wraz z początkiem nowej Hermiony.
Czyli... dzisiaj?

-Po drugie. Musisz poznać parę osób.- pstryknął palcami, a drzwi otworzyły się i stanęła w nich dziewczyna o srebrzysto-czarnych włosach i chłopak. Jej nie znałam, ale chłopak to na pewno Zabini.- Oto jest Sara Malfoy oraz Zabini Blais. Macie się zaprzyjaźnić.
Bo nie będzie deseru!

Oni pokażą ci dwór i wprowadzą w zwyczaje. Mają obowiązek Cię słuchać i masz prawo ich karać oraz nagradzać.
I rzucać im psie chrupki.

Niedługo zostaną śierciożercami, więc masz ich sprawdzić czy są godni.
Sierściożercami?

-Cześć. Jestem Hermiona i tak macie do mnie mówić. Ewentualnie Miona.- zwróciłam się do nich, gdy mój ojciec wyszedł.
Albo Hermi.

- Cześć Mionka- Sara od razu przypadła mi do gustu, a Zabini wciąż patrzył na mnie podejrzliwie.
Zdawało mi się, że ją znam. Ten uśmiech i błysk w oku.
Może przez sześć lat chodziła z tobą na eliksiry, a ty jej po prostu nie zauważyłaś?

Kogoś mi przypominała, kogoś, kto intrygował mnie w, Hogwarcie, ponieważ był tak niedostępny (jak wszyscy wiedzą Zabini i Malfoy to najwięksi kolekcjonerzy panienek. Hermiona…mmm…przecież wcale nie musiała zmieniać imienia…
Kolejny się wepchnął na narratora.

-Ej Zabini! Coś ty taki zamyślony?- zapytała mnie Mionka.
-Zastanawiam się skąd Cię znam.- nagle mnie olśniło- Granger!?
Matko Borska, tam ktoś MYŚLI!

-Brawo Zabini, ale teraz jestem Riddle.- powiedziała
I dała mu ciasteczko.

-Oczywiście Miona- odpowiedziałem i położyłem się obok niej i Sary na łóżku.
No i co z tym kwadracikiem?!

Pomyślałem, że pomimo tego, że to córka Czarnego Pana to i tak ją zaliczę.
Wiedziałam! Będzie gwałt!

Zabini…hmm…mam sposób na Malfoya! Jak będę z Zabini to może o nim zapomnę? Przysunęłam się bliżej Blaisa.
*rozczarowana* Co to za gwałt, jak ofiara sama się podkłada...

Widać, że nudziła go nasza paplanina, więc postanowiłam pożegnać się z przemiłą Sarą.
-Yyyy…Saro…mogłabyś nas zostawić na chwile samych?- zapytałam
”Bo chcemy porozmawiać o robótkach ręcznych!”

Usiadłam, Zabini też to zrobił. No cóż. Krótko mówiąc był olśniewający. Brązowe głębokie oczy, lśniące włosy, postawna budowa… Cóż więcej chcieć. Przysunął się do mnie, a ja do niego, ale do pokoju wszedł oczywiście nam przerywając Draco Malfoy.
No i jak akcja ma się rozwijać, jak ciągle ktoś komuś przeszkadza?

-Przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mógłbym z Tobą porozmawiać Hermiono?- czy miałam inne wyjście niż się zgodzić?
Jest jeszcze alternatywa.

Pożegnałam Zabiniego całusem w policzek (zauważyłam, że Malfoy się nieznacznie skrzywił), a potem usiadłam na łóżku i popatrzyłam na niego wyczekująco.
-Chciałem Ci powiedzieć, że wczoraj do niczego nie doszło…
Tak, wierz mu dalej.

Prawie do niczego. Pocałowałem ją, ale ona była nieprzytomna, więc nie mogła wiedzieć.
Całowanie nieprzytomnych? Odmiana nekrofilii czy syndrom śpiącej królewny?

- A poza tym dzisiaj wieczorem jest bal przygotowawczy. Wszyscy przyszli śmierciożercy mają się zjawić.
Voldi przejął obowiązki Dumbla w organizowaniu balów.

-Dobrze. Powiedz mojemu ojcu, że się zjawię. Potem przyprowadź tu Sarę, a na końcu przyjdź tu z nią, bo będziesz nam podawał napoje.- Draco nie dając nic po sobie poznać wyszedł z pokoju, a ja z mściwą satysfakcją uśmiechnęłam się. Skoro jest moim sługą to mogę nim pomiatać, a sądzę, że najbardziej upokorzy go fakt, że będzie obsługiwać siostrę.
*aż się jeży* Ta Mary Sue przekroczyła wszelkie granice okrucieństwa.

Wstałam, podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać rzeczy.
Pięć lat później dotarła do drugiej półki.

Na łóżku już leżały trzy kreacje. Pierwsza była jasnoniebieska wyszywana cekinami i błyszcząca. Do niej dołączyłam szklane pantofelki. Druga była czarna przepasana białą szarfą oraz z białymi bucikami. Ostatnia była bladoróżowa, niezbyt ozdobna. Pasowały do niej te same pantofelki, co do sukienki nr.1. Wszystkie były na ramiączka oraz do kolan.
Opis stroju – jest. I to w pełnej wersji.

Szybko ubrałam wybraną przez Sarę sukienkę. Dziewczyna mnie jeszcze umalowała i uczesała, tak, że gdy stanęłam gotowa wyglądałam jak istna księżniczka.
I natychmiast została otoczona przez ćwierkające ptaszki, jednorożce, kucyponki i ziarnka grochu.

Blais stał w drzwiach z otwartymi ustami.
- Aż tak źle wyglądam?- zapytałam z uśmiechem i podeszłam do niego.
-Przeciwnie, wyglądasz cudownie- powiedział wpatrując mi się w oczy- Masz może partnera na bal?
Prawie jak u Dumbla.

-Niestety, jeszcze żaden Książe godny księżniczki się nie zgłosił- mówiłam kładąc mu ręce na barkach i patrząc prosto w oczy
-To może ja, choć niegodny, Cię zaproszę?
”A będę ci mógł wypastować buciki?”

-Tak, tak, tak- a wtedy niespodziewanie pocałował mnie. Nie zwróciliśmy nawet uwagi na to, że otwierają się drzwi.
W których z całą pewnością stanął Draco Malfoy. Pocałunki w blogaskach wytwarzają swoiste pole grawitacyjne.

Od aŁtorki: Mam nadzieję, że wystarczająco długa notka.
*otwiera prawe oko* Mówiłaś coś?

Złapałem ją w ręce gdy miała upaść na ziemię. Ona ocknęła się i powoli zacząłem zbliżać moje usta do jej. Dotknąłem jej warg. Były ciepłe i takie delikatne. Zacząłem wpijać się w jej usta i delikatnie je całować. Czułem się inaczej jak podczas całowania moich Hogwardzkich zdobyczy.
Od razu widać, że to Tró Loff.
[Albo po prostu jego zdobycze w Hogwarcie nie były nieprzytomne, kiedy je całował.]


Doszedłem do niebieskich drzwi. Jeszcze jeden krok i będę musiał się przełamać. Powoli otworzyłem drzwi i ujrzałem Hermionę całującą się z moim najlepszym kumplem.
Który, dla odmiany, nikogo nie gwałcił.

Do tego wszystkiego dziewczyna była ubrana w olśniewającą niebieską sukienkę, a Zabini w garnitur. Domyśliłem się, że idą na bal.
Brawa dla mistrza dedukcji.

Nagle wezbrała się we mnie złość i niespotykana wcześniej odwaga nakazała mi uderzyć Blaisa. Szybko zrezygnowałem z tego. Zabini dużo trenował. Na pewno był silniejszy ode mnie.
A Hermiony byś nie walnął?

Podszedł do barku, a ja w tym czasie usiadłam na łóżku.
-Nalej dwie szklanki i usiądź tu ze mną na moment.
Po chwili na łóżku siedzieliśmy we dwoje.
*bierze kalkulator* No, jakby nie patrzeć, aŁtorka ma rację.

- Po balu chcę, aby na moim łóżku leżał pergamin, dobre pióro, kałamarz, a sówka siedziała na parapecie.
Choćbyś miał ją przybić gwoździami!

Na balu było cudownie. Gdy weszłam wszyscy patrzyli tylko na mnie.
Regulamin śmierciożercy, punkt trzeci: gdy w twoim otoczeniu pojawia się córka Czarnego Pana, patrzysz tylko na nią.

Zaraz przy pierwszym tańcu poprosił mnie Zabini. Czułam się jak prawdziwa księżniczka. Bal, dworzanie, suknie no i … książę. Tylko czy ten z bajki?
Taki z zamkiem, służbą i w ogóle?
[Nie, ten ze „Shreka”.]


Muszę zająć się zadaniem ojca, więc jakoś trzeba zacząć.
Tak, zabicie Harry’ego to będzie przełom w ich wspólnym życiu.

Drogi Ronaldzie
Żałuję, że pisze do Ciebie tak późno. W końcu minęły już 2 tygodnie wakacji.
Ron pewnie obdzwonił już wszystkie szpitale i areszty w kraju.

Musimy się spotkać. Nie spieszy mi się, ale nie możemy tego zbyt odwlekać, bo w końcu krótki czas może zamienić się w wieczność.
Nie żeby za półtora miesiąca mieli rozpocząć nowy rok w Hogwarcie...

Rano obudziłam się dość wcześnie. Od balu minął jeden dzień, więc dzisiaj wybierałam się na Pokątną. Nie zdziwiłam się gdy obok, na drugim łóżku zobaczyłam Sarę.
*milczy podejrzliwie*

Wczoraj powiększyłam czarami pokój, wyczarowałam łóżko identyczne z moim oraz dwa miękkie fotele, w których razem z przyjaciółką mogłyśmy się rozsiąść i pogadać.
Kontinuum czasoprzestrzenne i tak było zakrzywione przez pojawienie się Mary Sue.

-Lola- zawołałam mojego ulubionego skrzata domowego, a gdy tylko się pojawiła rozkazałam jej aby za dwadzieścia minut gotowe śniadanie stało na stoliku, który także wyczarowałam.
Ona sobie kpi! A kto zejdzie na śniadanie?!

Kazałam jej także obudzić Sarę, a ja w tym czasie podeszłam do szafy, wyjęłam białą sukienkę i poszłam do łazienki się przebrać i wziąć krótki prysznic. Kiedy wróciłam przyjaciółka podeszła do mnie, przyjrzała mi się, wyjęła z szafy niebieską wstążkę i zapytała:
-Wiesz co masz z tym zrobić?
-Jasne. Idź do łazienki, bo nieprzytomna jesteś.- odpowiedziałam, a ta powlokła się w stronę drzwi. Ja w tym czasie podeszłam do lustra i zawiązałam wstążkę pod biustem.
Voldemort to wspaniały ojciec, ale kiedy przychodzi do kupowania staników...

Nagle rozległ się trzask i w pokoju pojawiła się Lola z tacą ze śniadaniem. Postawiła je na stole i wróciła do kuchni. Razem z Sara zjadłyśmy je, a potem -jak już jej wcześniej obiecałam- opowiedziałam jej cała historię o mnie i o chłopakach od samego początku.
Po półgodzinie Sara przeprosiła na chwilę i wróciła z notesem i długopisem.

Gdy skończyłam była już piętnasta, więc przyszła pora, aby szykować się na spotkanie z Ronem.
A Sara zdążyła zapisać dwa notesy uczuciowymi szczegółami z życia Hermiony.

- Chodź Saro. Musimy się zbierać. Mam coś jeszcze do załatwienia na Pokątnej. Ubieramy się.- powiedziałam. Założyłam na sukienkę białą bluzę z niebieskimi wzorami, a moja przyjaciółka ubrała się tak samo jak ja, tylko że w barwy Slitherinu, czyli na srebrno-zielono.
Dobra, już wiem, że blogasek jest wypaśny. Jeden opis stroju na dzień całkowicie mi wystarczy.

Po zakupie nowych szat poszłyśmy do sklepu Olivandera.
Ollivander wyleciał z interesu, ponieważ był zamieszany w jakąś aferę związaną z magią bezkijową.

Postanowiłam, że stara Hermiona powinna zniknąć z mojego życia, więc oprócz wyglądu postanowiłam mieć nowe szaty, dom w Hogwarcie oraz różdżkę.
Dyrektor już dostał dyspozycje dotyczące utworzenia piątego domu.

Nowa była prawie czarna, z drzewa wiśniowego. Miała dwanaście i pół cala oraz włosy jednorożca. Była idealnie giętka i gładka.
A Czarna Różdżka ze swą mocą nawet nie mogła się z nią równać.

Po zakupach kazałam Sarze wypatrywać rudej czupryny Rona. Szybko go zobaczyłyśmy. Stał przy wielkiej fontannie. Podeszłyśmy do niego.
-Cześć jestem Hermiona- powiedziałam, złapałam go za rękę, a Sara za drugą i zdążyłam szepnąć- Nie bój się Ronaldzie Weasley.- Deportowaliśmy się.
Nie bój się. Zostałeś tylko porwany przez dwie nieobliczalne nastolatki.

Musiałam go rozbroić, bo inaczej jeszcze by nam coś zrobił.
-Ron, przestań. To ja Hermiona.
-Nie wierzę Ci. Nie wyglądasz jak ona.
Odparł Ron, zdecydowanie odwracając wzrok od głębokiego dekoltu i minisukienki.

-Hmm…Co stało się z Hermioną w drugiej klasie i jak uchroniła się przed śmiercią?
-Zostałam spetryfikowana przez bazyliszka, a przed śmiercią uchroniłam się dzięki lusterku, którym sprawdzałam drogę.- z zaskoczeniem stwierdziłam, że Ron mnie przytulił.
Historia „Hermiona i chłopcy” została wzbogacona o nowy rozdział.

-Och Hermiono, a tak się o ciebie martwiłem. Wszyscy mówili, że Voldemort zabił twoich rodziców, ale nikt nie wiedział co z Tobą. A poza tym co się z Tobą stało? Inaczej wyglądasz i w ogóle.
- Ach, to takie nowe reality show...

-Siadaj Ron.- rozkazałam i zaczęłam opowiadać. Mówiłam tylko to co uważałam za ważne: przemianę, przenosiny tutaj oraz misja. Chłopak siedział z otwartymi ustami wpatrując się we mnie.
-I mamy go zabić. Ja…ja…ja nie mogę. Nie potrafię. Nie zrobię tego.- wstał, złapał swoją różdżkę, ale byłam szybsza.
No to się Mionka popisała zdolnościami dyplomatycznymi.

-A jak ty chcesz to zrobić. Po tylu latach. Jak możesz?
-Albo się zgodzisz, albo sczyszczę ci pamięć i i tak to zrobisz.- zagroziłam
-Dobra, dobra. Pomogę ci ale jak ty to chcesz zrobić? Pod nosem Zakonu! Nie uda Ci się.
I wiernych przyjaciół aŁtorki wzięły.

Wczoraj późno poszłam spać. Jeszcze długo rozmawiałam z Ronem. Planowaliśmy, ale i tak nic nie wymyśliliśmy.
- A może mu dorzucić cyjanku do obiadu?
- Nie, to zbyt mugolskie... Może zaprosisz go do siebie i walniesz Avadą, jak będzie spał?
- To za proste... A może podamy mu eliksir, który zmieni go w lamę?


Jeśli chcemy to zrobić nie możemy mieć wątpliwości, bo druga okazja może się nie nadarzyć. Będą go lepiej pilnować.
Sam Harry miłosiernie nadstawi drugi policzek.

Nie byłem pewny. W końcu to mój najlepszy przyjaciel. No ale Hermiona. Właśnie Hermiona…wszystko zatrzymuje się na niej. Jeśli ją tak zostawię to już na zawsze ją stracę, a tego nie chcę. Ja…ja chyba ją kocham.
Taki dowód miłości: głowę Harry’ego daj mi, luby.

Ale nie od teraz. Od dawna. Od bardzo dawna. Muszę poświęcić Harrego. Dla niej…dla Nas…
Ty się łudzisz, że wygrasz z Draconem „Platynowłosym” Malfoyem?

Od aŁtorki: Przykro mi z tego powodu, że jakaś dziewczyna weszła na tego bloga i oskarżyła mnie o plagiat bloga, który jest u mnie w linkach. Nie miałam zamiaru go kopiować, a jak byś przeczytała wszystkie moje notki zauważyłabyś, że blog się różni. Mam prawo mieć taki sam temat opowiadania ale treści nie kopiuje. Na dowód, że nie chciałam nikogo urazić zmienie te zdjęcia na blogu które są identyczne.
*brak słów*

Muszę porozmawiać z Ronem. Przecież on nie może tu zostać. Musi wrócić do domu, albo gdzie on tam chce wracać. Jego rodzina to zdrajcy krwi.
Odezwała się! Ćwierćmugolka!

Nikt go nie może zobaczyć. Dam mu dwukierunkowe lusterko to będziemy się kontaktować.
Voldemort miał pełno takich rupieci. Gdzieś tam się walały stosy czarnomagicznych artefaktów i Święty Graal.

-Ron! RON! Wstawaj, już obudź się! No proszę cię!
-Dobra już dobra. Co? Pali się- wymamrotał i usiadł. Spał na łóżku Sary. Ciekawe gdzie ona jest?
Mam szczerą nadzieję, że nie na tym samym łóżku...

Muszę powiedzieć, że choć tego wcześniej nie zauważyłam, Ron wydoroślał przez te 2 tygodnie wakacji.
*pisze traktat o dobroczynnym wpływie wakacji na atrakcyjność młodego pokolenia* Propagatorzy polityki prorodzinnej powinni wystąpić o to, żeby rok szkolny rozpoczynał się w listopadzie.

Był jeszcze trochę wyższy, nabrał zawiadzkiego wyrazu twarzy, a piegi na jego nosie ściemniały dodając mu uroku.
I wyglądu dalmatyńczyka.

Włosy, jak zwykle w artystycznym nieładzie, były trochę dłuższe niż zazwyczaj.
Ron zaczyna wykazywać niepokojące podobieństwo do Harry’ego.

Podałam mu wąski pakunek, który zawierał lusterko dwukierunkowe.
- Dzięki temu będziemy mogli się kontaktować. Zawołasz mnie,. A ja się w nim pojawię, jeśli będę mogła.
”O ile nie będę akurat u manikiurzystki. Albo kupować sukienek. Albo całować się z Zabinim i Malfoyem, po kolei lub równocześnie.”

-No jasne, że wiem. A teraz idź po swojego brata. Mam mu coś do powiedzenia- położyłam się na łóżku i czekałam na Malfoya. Muszę mu wymyślić jakieś zadanie, bo długo nic do roboty nie miał, a poza tym muszę się spotkać z Blaisem.
Hermiona postanowiła założyć jednoosobowy obóz koncentracyjny dla Malfoya.

Oczywiście mój chłopak był pierwszy. Delikatnie go pocałowałam w idealnym momencie. Draco akurat wszedł do pokoju i dostał szału.
*usłużnie podrzuca ostre przedmioty*

-Och Malfoy. Chciałam abyś poszedł na Pokątną i kupił mi parę rzeczy. Tam jest lista-wskazałam ręką na biurko. Zakupy były całkowicie zbyteczne. Przecież na tej ulicy byłam wczoraj z Sarą, ale jak już mówiłam, musi mieć jakieś zajęcie. Były tam rzeczy prawie całkowicie niepotrzebne. Pare piór, stron pergaminów, uzupełnienie moich składników w magicznej aptece, książki z zaklęciami i tym podobne.
Książki są zupełnie niepotrzebne. Córki Czarnego Pana ich nie czytają.
[Hermionie coś słabo wychodzi okrucieństwo. Powinna kazać mu kupić tampony.]


- Chcę to mieć na dwunastą, więc rusz swój arystokratyczny tyłek i śmigaj.- Czyżbym zobaczyła błysk zawodu w jego oczach?
Czego dotyczył ów zawód?
[Miał nadzieję, że będzie mógł się poszwendać po sklepach do osiemnastej. Dłużej by nie widział Hermiony.]


Nie to na pewno była złość. On i zawód. Raczej nie możliwe.
Zupełnie jakby którykolwiek arystokrata zhańbił się pracą.

Odwróciłam się z powrotem do Zabiniego i znów go pocałowałam pozwalając, aby Draco patrzył na nas z widoczną zazdrością…
Hermiona obserwowała go we wstecznym lusterku.

Zrobiłem dla niej te zakupy. Co ja jestem? Chłopak na posyłki?
Mała księżniczka.

A poza tym co ona sobie myśli? Całować się z Zabinim. Widać, że ją też poderwał. Jak ona może być taka naiwna i wierzyć, że on ją kocha? Przecież jakby go nie znała. A fakt. Ona go nie zna. Jest nowa i dużo rzeczy nie wie.
To widać.

Trzeba jej wszystko powiedzieć…albo nie. Pomyśli sobie jeszcze, że zazdrosny jestem. Złamie jej serce i co? On ja zaliczy, a ona będzie jeszcze płakać. Przyleci z płaczem do mnie. Hahaha. To jest nawet dobry pomysł.
jak poderwać dziewczynę : podsunąć jej kumpla-podrywacza, który, że pozwolę sobie użyć tego wyrażenia, przetrze szlaki, a potem ją rzuci jak, nomen omen, szmatę.

Tylko mi jest jej trochę żal…co ja mówię? Jest mi jej żal? Przecież to tylko dziewczyna.
Człowiek, wersja beta.

Troszczę się o nią tylko dla tego że jest córką Czarnego Pana. A ten pocałunek? Ten pocałunek to tak tylko przypadkiem…bo ona mi tak w ramiona wleciała…że ja…no…tego…a co ja się będę sobie tłumaczył.
*wręcza nagrodę „Tłumaczenie Roku”*

Siedziałam z Zabinim na łóżku i co chwila się całowaliśmy.
-Hermiono…
-Mmmm…- Gdy na niego spojrzałam w ręce trzymał bukiecik z białych róż. Trochę się zdziwiłam, a on zrobił się poważny, klęknął przede mną i powiedział:
-Zostaniesz moją dziewczyną?
Za oknem rozległ się koncert specjalnie na tę okazję wynajętej orkiestry z pobliskiej filharmonii.

- miał taką komiczna minę, że roześmiałam się głośno, a obrażony chłopak zapytał:
-Ja tu Ci prawie miłość wyznaję, a ty się śmiejesz.
Pytanie jak byk.

Voldemort krążył po pokoju wyraźnie zły lub zniecierpliwiony.
-Gdzie jest ten Lucjusz?- zapytał samego siebie i cicho zaklął.- No wreszcie. Myślałem, że się przestraszyłeś i już cię nie zobaczę.- odezwał się do mężczyzny, który z cichym pyknięciem pojawił się w pokoju.
Śmierciożercy przez ostatnie lata pracowali nad tym, żeby ściszyć trzask towarzyszący teleportacji. Voldi ma wrażliwy słuch.

Było w nim ciemno. Nie posiadał okien, a ściany wyłożone były czarną wykładziną.
Podłogę zaś wyklejono tapetą.

Sara obudziła się z krzykiem. Hermiona także już nie spała.
-Co się stało? Czemu krzyczałaś?- zapytałam
Wyrzucając narratora z roboty po raz kolejny.

-W…wi…widziałam mojego ojca.-odpowiedziała
-Co? Jak? Przecież nie mogłaś…-zaczęłam się jąkać
- Tylko ja tu mogę mieć jasnowidzenia, jasne?! – zawołała oburzona Hermiona.

Hmm…muszę do tego zadania znaleźć kogoś innego, utalentowanego i inteligentnego.
Wiem…przetestuję moją córkę…potem już czas tylko na Pottera…nie sądzę żeby sama sobie z nim poradziła, ale dam jej spróbować.
W Marysię nie wierzysz? Pół świata wymorduje, nim się zorientujesz!

Za drugim razem zajmę się nim razem z nią.
”Myślę, że powinniśmy spędzać razem więcej czasu...”

A teraz…muszę dać jej nowe zadanie. Długo nie będzie trwać. Nie powinno być dla niej za trudne, choć Malfoyowi się nie udało…hmm…pomoże jej jego syn.
Ciche marzenia Voldiego o licznej rodzinie i gromadce wnuków dały o sobie znać.

Gdy się obudziłam leżałam z Sarą na jej łóżku. Była cała zapłakana nawet gdy spała. Było mi jej strasznie żal, więc postanowiłam iść do ojca i zapytać go czy nic nie jest Lucjuszowi.
Ależ skąd! Żadne Crucio. Pokazywał tylko Voldiemu, jak się tańczy breakdance’a.

Była już 8, więc mogę obudzić Draco. Nic mu się nie stanie jak trochę krócej sobie pośpi. Weszłam do jego pokoju. Był całkiem zwyczajny. Kwadratowy, zielono-srebrny z wielkim łożem. Miał barek, biureczko, szafę oraz nie mała biblioteczkę.
Fakt, całkiem zwyczajny. Większość moich znajomych ma barek w pokoju.

Postanowiłam go obudzić w nietypowy sposób. Wiem, że miałam go nienawidzić, ale nie mogłam się oprzeć…podeszłam do jego łoża, na którym z miną aniołka (którym zdecydowanie nie był) leżał obiekt mojej nienawiści.
Platynowe włoski okalały jego głowę, roztaczając wokół bladą poświatę.

Pochyliłam się nad nim i pocałowałam. Delikatnie... od razu się ocknął i zaczął mnie namiętnie całować.
Hmmm... Odruch Pawłowa?

Choć wcale nie miałam na to ochoty odskoczyłam od niego i zapytałam:
-Co ty robisz Malfoy! Czy Ciebie kompletnie porąbało?!
Jeszcze się zarazisz czymś paskudnym!

-O to samo mógłbym zapytać Ciebie. Przecież to ty mnie pocałowałaś.
-Wcale, że nie…a co ja się będę Tobie tłumaczyć? Miałam do wyboru wylać na ciebie wiadro wody albo delikatnie cię obudzić. Chyba wolisz to drugie?
-Jasne.
Ostatecznie jest do jej usług, no nie?

-Muszę znaleźć ojca, a skoro twoja matka kazała ci mi pomagać, wiec masz mnie do niego zaprowadzić.
-Dobra, dobra, ale musisz chwilę poczekać. Mam prawo chyba się ubrać?
Hermiona dłuższą chwilę rozważała tę kwestię.

-Chodź szybko.-powiedział, a jak wyszliśmy na korytarz zaczął- Twój ojciec ma pokój w najdalszej części domu. Szybko, szybko.- blady, zdyszany Malfoy prawie biegł. Zrobiło mi się go trochę żal. Pomyślałam sobie, że poproszę tatę żeby im trochę odpuścił.
Co wymagałoby usunięcia Hermionki z najbliższego otoczenia.

-Wejść- odpowiedział chłodny oraz władczy głos. Malfoy otworzył mi drzwi i wycofał się. Weszłam do środka. Pokój przypominał trochę komórkę, lecz wyłożony był ciemnymi tapetami.
Voldi mieszka w komórce pod schodami. W myśl zasady: poznaj swego wroga.

Nagini leżała na ramionach Voldemorta wpatrując się we mnie tak uważnie jak jej pan.
Voldemort usłyszał gdzieś o damach noszących boa, ale niewystarczająco zgłębił temat.

-Czy…czy zrobiłeś coś poważnego Lucjuszowi?- zapytałam patrząc w jego nieprzenikliwe, prawie czarne oczy.
Voldemort wciąż poszukuje informacji, jak można załatwić sobie rentgena w oczach.

-Nie…nic strasznego…trochę…crucio…i już.
To taki magiczny odpowiednik przyjacielskiego szturchańca.

Dostaniesz to samo zadanie. Jest wyjątkowo proste. Sądzę, że tylko Lucjusz jest tak nieinteligentny, iż nie wykona go.
Obowiązek przyjmowania głupawych pomocników należy do Międzynarodowego Kodeksu Czarnych Charakterów.

Od aŁtorki: Następna notka dopiero gdy dobijecie 50 komentów. Niestety nie ma przebacz. Wcześniej się nie ukarze.
Ona chce się ukarać! To gdzie mam dodawać te komenty?

Była załamana, a ja myślami byłam na Pokątnej. Będzie trudno, nawet bardzo. To dobry czarodziej. Mam go porwać.
E tam, roztoczysz wokół swój urok i pójdzie za tobą jak na sznurku.
[Chyba że ma uczulenie na roztocza uroku Marysiowego.]


Voldemort potrzebuje od niego jakiś informacji. Tylko, po co mu informacje od różdżkarza?
*widzi kanon i nie wierzy*

Chyba, że potrzebuje nowej różdżki. Czyżby się w końcu dowiedział, że tą starą Pottera nie zabije? Brawo za pomysłowość! Chyba muszę mu opowiedzieć trochę ciekawych rzeczy o tym „Złotym Chłopcu”.
Na przykład historia jego życia uczuciowego?

Hmm. Czemu ta Hermiona się nie odzywa?- Pomyślał, Ronald Weasley chodząc po pokoju. Ja tu siedzę z Harrym, mało mu wszystkiego nie powiedziałem.
”Wiesz, Harry, ja i Hermiona chcemy cię zabić. Co ty na to? Masz jakieś preferencje?”

-Ron. Ron. RON!- Zaczęło krzyczeć lusterko leżące na dębowej szafce nocnej.
Harry dostał nagłego ataku głuchoty.

-Musimy porozmawiać. Nie mam czasu Ci tego tutaj tłumaczyć. Za pięć minut powiesz głośno i wyraźnie słowo „feniks”, a czar przeniesie Cię do mnie. Do zobaczenia.- Powiedział głos z lusterka.
I po co ci było zdawać egzaminy z teleportacji?

-Ja…Och…dobrze.-Odpowiedziałem. Odczekałem parę minut i tak jak zaleciła mi Hermiona wypowiedziałem słowo „feniks”. Nagle zaparło mi dech w piersiach, więc zamknąłem oczy, a gdy je otworzyłem, zobaczyłem, że leżę na podłodze przed zniecierpliwioną Hermioną.
-Już myślałam, że się nie doczekam!– powiedziała zamiast przywitania.
Sama kazała mu czekać pięć minut...

Po około pół godzinie skończyłam opowiadać Ronaldowi plan. Nagle wydał mi się bardzo zawiły. Mieliśmy aportować się na przekątnej i starając się nikomu nie rzucać w oczy pójść pod sklep różdżkarza. W naszym planie wspomniane było, że mamy tam stać i obserwować Olivandera, a gdy będzie sam, wejść do sklepu, oszołomić go i deportować się.
Plan był tak skomplikowany, że Ron trzy razy prosił, żeby to powtórzyła, a sam skrupulatnie zapisywał.

Taa, a jeśli on się będzie bronić?
E, nie będzie. To by było bez sensu.

Około godzinę później
-Dobrze, że się prawie wcale nie bronił.
Widzicie?

Chyba bał się nam zrobić krzywdę.
Dwójka nastolatków napada na ciebie, żeby cię porwać – najlepsza chwila na miłosierdzie i delikatność.

Obok nas leżał Olivander, który po walce z nami miał szramę na policzku, przypalone włosy oraz leżał nieprzytomny. Postanowiłam oddać go ojcu jak trochę odpocznę.
A teraz niech sobie poleży. Jako gustowna ozdoba wnętrza.

– Coś się stało?– Zapytałam wlokąc Olivandera za sobą dzięki sznurom wyczarowanym ze swojej różdżki.
A Locomotor Ollivander?

-Nie, nic. Tylko mnie tak trochę…a nic nieważne.– odpowiedział, więc poszliśmy dalej w stronę oddalonej części pałacu.
Pałacu? Albo ja się gubię, albo posiadłość Malfoyów awansowała na wyższy poziom.

Gdy dotarliśmy do ogromnych drzwi pokoju mojego ojca, pocałowałam „Ronusia” w policzek, a ten zdziwiony dopiero po chwili dotknął tego miejsca, jakby nie za bardzo wierzył w to co zrobiłam.
Myśląc gorączkowo, czy nie za późno, żeby się jeszcze zaszczepić.

Ojciec był bardzo zadowolony, a nawet zdziwiony, że uporałam się z tym tak szybko. Powiedział mi także, że na urodzinki (to już za 2 tygodnie) będzie piękny bal.
*ucieka się do Wikipedii* W takim razie rok szkolny powinien już trwać.

Muszę sobie kupić sukienkę.
*pogodnie* Tak! Te, które kupowałaś ostatnio, są takie stare... Mają aż kilka dni!

Dostałam od Voldemorta pieniądze. Będzie piękna. W końcu razem z Sarą mamy styl i szyk. Już jestem z siebie zadowolona…
Powinnaś się siebie zapytać, czy słusznie.

a co ojciec zrobi z Olivanderem? A kogo to obchodzi? Chyba nie mnie? Mam kasę, bal na urodziny i czegóż mi więcej potrzeba?
Niczego. Blogasek obejdzie się bez innej akcji.

Może miłości…
Nie żeby leciało na ciebie już trzech, nie licząc tych spojrzeń wszystkich śmierciożerców...

Dwa tygodnie minęły bardzo szybko. Przez ten czas ojciec razem z Bellatrix uczyli mnie czarnej magii. Nawet nieźle mi szło.
Nie bądź znowu taka skromna...

Głosuj (0)



Znudzona Pszczoła (14.09.2009, 19:59)
brak www
O mamusiu... to było boskie! Musiałam tą analizę rozłożyć na kilka podejść, bo za jednym razem nie dałbym rady tego przeczytać.
Ech... Biedny Voldzio... Przy takim zatrzęsieniu córek nie długo będzie musiał brać kredyty, żeby płacić im alimenty...
Nie wiem, czy mi się zdawało, ale chyba widziałam w jednym miejscu kanon... A może to tylko moja wyobraźnia?

Absurdalna & Kociara (12.09.2009, 19:10)
brak www
Zostaliście dodani do linków na www.hp-najprawdziwsza-historia.blog.onet.pl

insanityinside (11.09.2009, 22:29)
brak www
Jeśli ktoś to zrozumiał, to proszę o kontakt.
Proszę bardzo, oto tłumaczenie:
"Mój blogasek jest mroczny i głęboki! (Bez tego wstępu nikt by tego nie zauważył.)"

Taa, Hermiona rzeczywiście stała się dorosłą kobietą, czego przejawem są teksty typu "Jestem juz duza!" i zachowywanie się jak idiotka.

"[Malfoy nie brzydzi się wsiadaniem do mugolskiego auta?!]"
No co ty? To był czarodziejski samochód. Malfoy posiada także czarodziajski telefon komórkowy z dostępem do magicznego internetu.

"Pobiegłam do niego szybko, otworzyłam drzwi iujrzałam Voldemorta stojącego nad moimi wyraźnie oszołomionymi rodzicami.
Łe, a gdzie Avadzia?"
Przecież rodzice Hermiony muszą jeszcze żyć, żeby mogli jej powiedzieć, że tak, to ten facet, który właśnie kazał im tak powiedzieć jest jej prawdziwym ojcem. Inaczej by nie uwierzyła, ale to jest zawsze niezbity dowód.

"-Oto jest mój syn Draco. Jest tu po to aby spełniać Pani życzenia.
Takie, których nie mogą zaspokoić skrzaty domowe."
KWIIIIIIIK!!!!!

"-Jestem Hermiona, ale możesz do mnie mówić Mionka"
Bo tak jest bardziej mhrocznie.

"-Lola- zawołałam mojego ulubionego skrzata domowego"
A ja już myślałam, że jej ulubionym skrzatem domowym został Draco...

"Voldemort to wspaniały ojciec, ale kiedy przychodzi do kupowania staników..."
*Wyobraża sobie biednego Voldzia kupującego staniki dla wszystkich swoich córeczek*

"Ron wydoroślał przez te 2 tygodnie wakacji."
Też zaczął krzyczeć na swoich rodziców, że nie jest już dzieckiem i zachowywać się jak debil?

Skąd te aŁtorki biorą pomysły?

k. (10.09.2009, 23:50)
brak www
I nie idź oglądać kotków w piwnicy.

umarlam albo i omarlam ;)!

Goma (10.09.2009, 20:03)
brak www
To było bezbłędnie przerażające!

To cwaniara z tym śniadaniem, nie ma co... I Voldi z niezgłębionym tematem xD

Maja (10.09.2009, 16:05)
brak www
Analiza kwikaśna i to bardzo xD Tak sobie myślę, że z każdym kolejnym durnym blogaskiem, bardziej szkoda mi biednego Malfoy'a... xD

ash (10.09.2009, 14:16)
brak www
Przy "Locomotor Ollivander" poplułam się sałatką. Świetna analiza, może nie kwiczałam od samego początku (porażona głupotą opisu bohaterów), ale jak już coś dowaliłaś - w stylu: "Z kwiatów pozostały jedynie łodygi" - to usta same się wykrzywiały w radosnym uniesieniu :D
(Tak, wiem, że to chujowo brzmi, ale co ja Ci będę pisać, że klawiaturę karmiłam?)