Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
ŚNiMT - The Best Of 2.2.
ŚNiMT - The Best Of 2.2. (08.04.2010, 11:38)
Druga część perełek ze ŚNiMT-owych analiz:


37. Tokio Potter

Ciągle poznaje prawdę o sobie i o mojej przeszłości...
”W moim drzewie genealogicznym odkryłam już pięć fantastycznych gatunków, bohaterów ośmiu książek i trzech filmów, dwóch królów i jednego uciekiniera z Atlantydy.”

..::Harry James Potter::..
Harry (znany jako chłopiec który przeżył) jest jednym z moich przyjaciół.
Jest też przyjacielem wszystkich. Ostatnio widziano, jak próbował zaprzyjaźnić się z pająkiem-krzyżakiem.

Wiele razy przez niego miał szlaban, bo go pobił i jakiś nauczyciel "przypadkiem" tamtędy przechodził.
To był Snape! Na pewno! Znów pożądał klejnotów Gryffindoru.

Oni jeszcze nie wiedzą, że ja jestem czarodziejką. Może im dzisiaj powiem.
To będzie trudna rozmowa.
„Cześć, chłopcy, muszę wam coś powiedzieć. Jakby tu... Słyszeliście kiedyś o WITCH?”


-Jak tam rok? Wysłałas do nas list.
Sową. Bill cokolwiek się zdenerwował, kiedy listonosz rozbił mu szybę i narobił na biurko.

Georg chyba zaczaił, bo wyzedł za Gustavem do jego pokoju. My zaś zostaliśmy w ogrodzie.
-Mała, no bo widzisz...
-Tak?
-Ja chciałbym...
...wysłać z tobą zamówienie do Zonka? Zjeść z tobą budyń? Wypić herbatę?

Ja sobie nie poradzę. Muszę pogadać z Tom'em, Gustav'em i Georg'iem o tym kim ja właściwie jestem i o mojej szkole.
Mogą jej przecież pomóc! *rozważa wizję, w której Bill trzyma warzy wyjątkowo wybuchowy eliksir na łysienie*

-Chłopcy ja jestem...to głupio zabrzmi i pewnie weżmiecie mnie za jakąś wariatkę. Ale to prawda. i jeżeli chcecie to wam to udowodnie.
Że jesteś wariatką? Ja tu widzę dowodów aż nadto.

Nie wiedziałam co mam zrobić. patrzyli mi prosto w oczy.
-Ja jestem czarownicą.
- Chcesz powiedzieć... Taką grubą, garbatą, mieszkasz w chatce na kurzej nóżce i pieczesz niegrzecznych chłopców w piecu chlebowym?

Toma nie było. Gustav siedział przy stole rozmyslając nad czymś, a Georg pił sok pomarańczowy przy oknie kuchennym. Podeszłam bliżej. Odwrócili się w moją stronę.
-Yyy...Kate...chcemy żebyś wiedziała, żemy Ci wierzymy, ale tez jesteśmy zawiedzeni, ze ptak długo ukrywałaś to przed nami.
*zdezorientowana* Jakiego ptaka niby przed nimi ukrywała?...

-Not ak. ale ja chcę dziewczynę która się bedzie intresowac mną tim jakim jestem a nie moją sławą.
-Też racja. Każdy z waszego zespołów tego szukał i jak narazie tylko jeden znalazł.
-Tom to ma naprawdę szczeście, ze cię znalazł.
Jak jeż na autostradzie.

Gustav wyglądał odjechanie. Powiedziałabym, że nawet coś mnie ukuło w sercu, ale tylkio przez chwilkę.
Potem odrzuciło dłuto.

Bill usmiechą się do mnie a ja odwzajemniłam ten uśmiech.
-Idź po chłopców. Dobrze??
”Bo już mam dość Tokio Hotel.”

I wyszedł po nich. Ja wygodznie połozyłam się na łóżku, twarzą w stronę okna. Głowa bolała mnie jak nie wiem co. Mytślałam, że od tego bólu zaraz umrę.
Denkenschmerz.

Całyczas bvyłam przykłuta do łóżka
Szpilkami.
i faszerowano mnie różnymi lekami.
Na opakowaniu większości z nich widniała trupia czaszka. Nic nie pomagało...

-...Bill a jak tam Susi?
Bill'owi mina troszkę posmutniała.
-Coś nie tak??
-Okazało się, ze to tylko przygoda. Że ona ma chłopaka. poprostu chciała zobaczyć jaki jestem.
Już ma chłopaka, więc chciała spróbować czegoś innego.

Mimo mojej kariery czyje, że teraz powinnam być pośród czarodzieji.
Ja bym ją widziała raczej pośród piranii...

Chłopcy odwrócili się w naszą stronę.
-Chłopcy...chciałam Wam przedstawić moją naj przyjaciółkę. O to Hermion.
Grupa transwestytów przyjęła go/ją ochoczo.

-a Pan wie o co chodzi,panie Weasley??
-Niestety tak. Wiem ja, moja żona, Bill i Charli. Nikt więcej.
-Jo czemu nie może pan mi tego powiedzieć??
Bo po ciężkich bojach i nie mniej ciężkich białych kopertach Albus wywalczył w ministerstwie prawo wyłączności do takich rozmów.

Popatrzyłam na nią moimi zapłakanymi oczami. Makijaż się nie rozmazał bo mam wodoodporny, ale łzy cieły ciurkiem.
Cóż chcecie, diamenty nie bez powodu są używane do cięcia metali.

Bohaterka znajduje szopę, której wnętrze Fred Weasley powyklejał jej zdjęciami
-Mówcie o co chodzi?
-Ron...nie mogę...nie mam siły...
-Hermiona?
-Dobrze Ron. Słuchajcie wszyscy.
i opowiedziała im o "sanktuarium" Fred'a.
- Serio? - spytał zdziwiony Ron. - Myśleliśmy, że tylko odprawia tam czarne msze...

Siedzieliśmy w ciszy.
-Dobra. Nie rozklejajmy się. Trzeba żyć. Muszę tylko uwarzać na Tom'a.
Wielki kocioł i Tom w środku... Tak, to jest to...

Ten popatrzył sie na mnie i zamurowało go.
-To za to, że masz zamiar podnieśc ręke na mojego Tom'a.
Epoka błędnych rycerzy odeszła w siną dal. Teraz mamy epokę błędnych dam serca.

Kochanie! Tak bardzo bym chciał Cię przytulić. Pocałować. Dziękuje, że wsadziłaś mi swoją buzę do mojej torby. Zasypiam z nią.
”Tylko tak brakuje mi twojej szminki i tuszu do rzęs... Nie mogłabyś mi ich przesłać?”

Gdy już do Nory zostało nam jakieś 100 m Ron nagle odwrócił głowę w moją stronę. Zobaczłam w jego oczach chochliki.
Wyżarły mu gałki oczne i machały z oczodołów do przechodniów.

Wiesz Harry...już chyba mineło te 5 min.
-Chyba napewno.
-Ścigamy się??
-Jasne1
I wystrzeliłam.
Harry padł z dziurą od kuli w piersi.

-No dobrze...ale to się ma więdzej nie powtrzużyć...ok??
-Dobrze Mamo...
Juz miałam odejść kiedypani weasley mnei zawołałą...
-Kate...Jak do mnie powiedziałaś??
-Przepraszam...
-Nie...ja sie...oh...to było miłe...ciesze się...
Dumbel zaludnia świat, a pani Weasley tworzy ogromną rodzinę zastępczą. Znakomicie się uzupełniają.

W jednej chwili zrzuciłam Freda i żuciłam się na Tom'a.
-TOM!!
Uwiesiłam mu się na szyi.
Obawiam się, że nieskutecznie...

Voldemort znęca się nad Tomem:
-niee! niee!!
Nagle przedemną pojawił się Tom...cały pokrwawiony...i śpiewa...
-Rette mich...
*śmieje się niemal histerycznie* Już bardziej groteskowej sceny aŁtorka wymyślić nie mogła.

-Kate! Słońce co Ty tu robisz!!
-Zawieś mnie do Tom'a...plis....
Zawieś ją! Tylko weź gruby sznur...

Popatrzyłam się na nich jakby co najmniej zaproponowali mi to śniadanie w kosmosie...co
najmniej!!
A ta propozycja jest bardzo ciekawa. Sama bym jej ją podsunęła.

Dziękuje, że mnie uratowałaś chociaż dotejpory nie wiem jak to wszystko się stało. Chciałbym znów zasmakować Twych słodkich i perlistych ust których kolor był jak płatki róży na słońcu, chciałbym jeszcze raz usłyszeć Twój subtelny głos.
Perliste usta? W sensie z takich jakby granulek?

Nagle moje rozmyślania wyrwała Hermi.
Z korzeniami.

Wibegłyśmy szybko po wypolerowanych na błysk,marmurowcyh, krętych schodach. Gdybyłyśmy pod himerą uświadomiłyśmy sobie, że przecież nie znamy hasła.
Dyrektor umieścił obok chimery ukrytą kamerę i z uciechą obserwuje ludzi wymyślających kolejne nazwy słodyczy.


38. HP i Kulturystka

Angela bez zastanowienia wyciągnęła różdżkę , lecz nie miała szans z samym Voldemortem .
Śmierciożercy pełnili wyłącznie rolę klubu kibica.

Na niezwykle zielone oczy opadały długie czarne włosy .
Co psuło efekt, bo wciąż się o coś potykała.

- [Syriusz] wpadł za zasłonę , nie wiemy gdzie jest , kto za nią wleci nie może się wydostać , jeszcze żaden człowiek nie zdołał , przykro mi – skończył dyrektor
- Ale przynajmniej zaoszczędziliśmy na pogrzebie - dodał pogodnie.

Wpadła w taką wściekłość jak nigdy , przez co zamieniła się w wampira .
Zęby rozłożyły się jak teleskop.

Do ministerstwa magii wpadła znienacka był środek nocy i nikogo już nie było .
Ministerstwo magii - otwarci 24/7.

[Dyrektor] Oddał Syriusza pod opiekę pielęgniarki i wysłał patronusa do Lupina .
Pani Pomfrey, jakkolwiek przyzwyczajona do tró loffów przynoszących bezwładne ciała swych wybranek, na widok tej dwójki okazała niejakie zdziwienie.

- nie rozumiem
- jest pół wampirem
- Znaczy... Ma jeden kieł, a w lustrze odbija się tylko górna połowa?

[O Zakazanym Lesie] Przecież znała każde zwierze które w nim żyło .
Szczególnie blisko zaprzyjaźniła się ze sklątkami tylnowybuchowymi.

- gdzie ona jest – Syriusz zerwał się z fotela
She’s gone!
[On a breakfast!]


Syriusz wziął jej kufer i razem ruszyli w stronę drzwi . Black otworzył drzwi i weszli do środka .
W domu panowała ciemność .
Znając blogaskowe schematy, nie zdziwiłabym się, gdyby zaraz wyskoczył Moody z serpentynami i okrzykiem „Niespodzianka!”.

Impreza trwała bardzo długo .
Albus spał pod stołem, a Moody wyśpiewywał piosenkę o lasce maga na cały głos.

Tutaj tego nie miała . Te książki nie były wcale przyjazne , większość była o czystości krwi , która dla Sary nie miała żadnego znaczenia .
Między innymi „Polowanie na mugolaków przez wieki”, rozprawa na temat „Jaka jest maksymalna zawartość mugolskiej krwi dla czarodzieja czystej krwi?” oraz - nie wiedzieć czemu - „Białe i czerwone krwinki dla opornych”.

Nie zszedł już na dół , gdzie pewnie Molly Wesley zostawiła mu kolację , udał się prosto do swojego pokoju . Nakarmił Hardodzioba martwymi fretkami i poklepał zwierze po dziobie , po czym położył się spać .
Trzymał hipogryfa w sypialni w charakterze przytulanki.

- od kiedy używasz zaklęć niewerbalnych ?? – zapytała Hermiona patrząc na nią
- od jedenastego roku życia – odpowiedziała nie zaszczycając jej choćby spojrzeniem
Mhm. Werbalnych od siódmego. A magiczne umiejętności ujawniły się jeszcze kiedy była nasciturusem.

- muszę się dostać do dyrektora zanim zacznie się uczta , pomożesz ? –zapytała
Bo to trudne zadanie. Albus od rana siedzi z widelcem przy stole i z cieknącą ślinką wpatruje się w pusty talerz.

wpadła do wielkiej Sali gdzie zasiadali już nauczyciele i rozmawiali . Podeszła do ich stołu .
”Cześć, Severus, jak leci? Witaj, Minerwo... Strasznie się postarzałaś przez to lato, wiesz? Ach, Sybilla... Przykro mi, ale muszę zażądać indywidualnego toku nauczania wróżbiarstwa, najlepiej z kimś kompetentnym...”


39. HP i kroczoczarne włosy

Jak już wcześniej napisałam mam brata-Jamesa i oczywiście rodziców.
Naprawdę? A nie jesteś czasem efektem pączkowania lub strobilizacji?
Raczej chorych eksperymentów genetycznych szalonego naukowca.

To jest moja najlepsza przyajaciółka Lily Evans. Dzieli ze mną dormitorium w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogward. Jest ona ruda i świeci dużymi zielonymi oczami.
A jak często musi wymieniać baterie?
Jakie baterie? Ma własną wewnętrzną elektrownię atomową.

Ma on kroczoczarne włosy
KWIK!!
Bardzo... wnikliwa obserwacja.

Ma on mały futerkowy problem.Nie, nie chodzi o homika, tylko o to, że jest wilkołakiem.
Homik...
Sapiensik.

Było rano. Obudziłam się pierwsza, przynajmniej tak ni się zdawało.
*napięcie*
”Słoneczne promienie trenowały karate na mojej twarzy...”

Usiadłam na moim miejscu między Lily a Kate i wyciągnęłam swoje książki. Potem robiliśmy jakiś eliksir i skończyła się lekcja.
Jasne, po co babrać się w opisach jakichś prozaicznych zajęć szkolnych. Przejdźmy szybko do romansowania i rozwijania kultu Ann Potter.
Przecież wszyscy wiedzą, że szkoła to tylko przykrywka. Tak naprawdę Hogwart to tajny ośrodek Dumbledore’a do zaludniania Wysp Brytyjskich.

-Ann, gdzie nam zniknęłaś??Szukaliśmy cię!-powiedział Łapa.
-Poszłam do dormitorium po reszte książek...-odpowiedziałam patrząc na niego jak na księcia z bajki i on to chyba zauważył.
Pomacał się po głowie, czy aby mu korona nie wyrosła.
A potem wyjrzał z nadzieją przez okno, czy aby nie stoi tam biały rumak.

Za mną też lata pół szkoły(w końcu ja i Lily jesteśmy najpiękniejszymi dziewczynami w szkole),
No ba!
A my nie jesteśmy godne rozwiązać im sznurówki u glanów...

Zeszliśmy do Pokoju Wspólnego gdzie z utęsknieniem czekali na nas huncwoci z dziewczynami.
I dyrektor z wypiekami na twarzy.
Z głodem becikowego wyzierającym z oczu.

-No nareszcie!!-krzyknął Rogacz-Już myślałem, że was dzisiaj nie zobacze.
-Czy jest szansa na bliźnięta? – zapytał Albus ściskając kalkulator.
Taki, który m. in. wyliczał dni płodne.

Weszłyśmy wszystkie. Ja pocałowałam Łape( nie chciał się potem ode mnie odkleić, ale to szczegół), Lilka Jamesa, Kate Remusa(chociaż jeszcze ze sobą nie chodzili), a Peter dostał pączka.
Peter wyszedł na tym najlepiej.
Nie da się ukryć.


40. HP i Folen wemapajer

Różdżka 10 cali, giętka, krew jednorożca.
Wersja specjalna, nie zawiera drewna. Wstęp do magii bezróżdżkowej.

I opowiedziałam im wszystko, bo zagroziły naszą przyjaźnią, a poza nimi nie miałam, i do tej pory nie mam, nikogo.
- Mów, bo jak nie, to zaczniemy się z tobą przyjaźnić!
- Właśnie! I już nie będziesz mogła odgrywać samotnej i niezrozumianej!


W oddaleniu od innych szczęśliwych małżeństw stał i czekał na mnie ojciec, jak zawsze dumny i blady. ( Prawdę mówiąc przypominał mi badziej nieboszczyka na przepustce, ale ćśśś!)
*parsk* Hades wysłał Dracona, żeby promował zaświaty wśród żywych.

Po nieprzyjemnej podróży siecią Fiuu, wylądowałam na pewnie drogocennym dywanie państwa Potter'ów.
Harry otrzymał od śmierciożerców taką kontrybucję, że dwór Malfoyów przy jego domu wyglądał jak ruina ze slumsów.

Zaprosiła mnie do ich kuchni i przywitała mnie jej bardzo wesoła rodzinka ze składem: Lily, James, Albus, pani Potter i pan Potter oraz oczywiście kochany Teddy - metaformolog, jego ojcem chrzestnym jest i był słynny Harry Potter.
Teddy Lupin zajmował się badaniem roli przenośni w literaturze.

Droga Elizabeth!
Mam nadzieję, że jesteś bezpieczna, gdziekolwiek jesteś. Rozumiem, że nie masz ochoty spędzać ze mną czasu, z takim starym żęchiem jak ja.
Malfoy postarzał się, zardzewiał nieco... Zatracił znajomość ortografii...

Jak widać już w tytule, będziemy mieć niezłą balangę w pokoju wspólnym...
Jutro rano wszyscy Gryfoni będą wznosić modły do o, boga kaca.

Ale ten jego czaryjący uśmiech, te zawsze rozczochrane włosy...
I szczere oczy... zielone...
Ja również mam taki kolor.
KWIK!!!

No i wracając do tematu, McGonagall mówi, że dyscyplina być musi wśród uczni, i o 22:00 wszystkim gasi światło (stało się tak , gdy po 23:00 w nocy James (achh!) i jego banda urządzili taką pobudkę zamkowi, że aż strach mówić…) w każdym bądź razie, cxały zamek o tej godzinie ma się położyć.
McGonagall usiadła za biurkiem i zwróciła się do Tiary Przydziału:
- A teraz, dzięki temu Guzikowi Totalnego Wyłączenia Światła, cały zamek pogrąży się w mroku... Mwahahaha!


No ale co z moim życiem uczuciowym, co? Nie mam chłopaka… Będę starą panną
Co może korzystnie wpłynąć na średnie IQ nowego pokolenia.

Zbliża się mecz Quiditcha, coraz bardziej się boję, i wbrew udawanemu entuzjazmowi Gryfonów, nie mamy szans na wygranie!
*ziew* Czyli wygrają na pewno. Szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć, a sytuacja typu „jesteśmy bez szans” - w 100%.

I poszła do pani Filch, która jest żoną niekogoinnego, jak Argusa Filcha! Pobrali się, 20 lat temu, i do tej pory są ,,zakochaną parą" /^^/.
*zgon*

- Bądź przeklęty, Ty, Ty… Nawet diabeł nie chce cię u ciebie! Za to, że zabiłeś mi córkę, ja z twoją zrobię to samo, Ty okrutniku! Moja nie żyje, ale twoja żyć będzie, tylko w okropnych mękach!
A w wieku szesnastu lat ukłuje się w palec i umrze...

Wyciągnął różdżkę.
- Avada Kedavra! – po raz kolejny krzyknął. Tym razem Augus opadł bez życia na podłogę. A w stonę młodego wampirzątka uderzył zaklęciem innego typu:
- Impedimento!
Z cyklu: „Metody wychowawcze. Kiedy twoje dziecko staje się potworem.”

- Masz to?
- Tak.
- Ile sobie zażyczył?
- 6o0 galeonów.
- To próbujemy go przywołać?
- Tak, jak najprędzej.
Ach, a więc to był mini-zestaw „Sam wskrześ swojego Czarnego Pana”?

Po chwili wyciągnęła różdżkę.
- Ketrapu mentis, wentivus lennicco, breko vertessi, quatro matri!
Kiepskie zaklęcie. Ja proponuję: JAKASZK ODAŻEJ EST EMTUM ANEM.

- Przywołajcie ją.
- Panie, nie sądzę, by to był dobry pomysł… Ona jeszcze nie wie…
- Czego nie wie?
- Że jest Panie, Twoją córką…
Mimo że urodziła się ładnych parę lat po jego śmierci? Ktoś zamroził nasienie czy jak?

- Draconie, będziemy musieli najpierw gotowych śmierciożerców zebrać, zanim wrócę. Mroczne Znaki trzeba będzie wykuć każdemu, który zechce być w moich szeregach.
Wykuć Mroczne Znaki. Dłutem.

Bariera wiekowa nie szkodzi.
”Uruchomimy Śmierciojado-kindergarten...”

W spokoju? Jednak nie do końca.
Jedna, jedyna osada zamieszkała przez nieugiętych Galów... A, to nie to.

Natomiast Harry Potter zdawał sobie sprawę, że odrodzenie się Lorda Voldemorta może trwać nawet kilka lat.
Był ekspertem w dziedzinie nekromancji. Codziennie grał w Heroes.

W związku z Pani rezygnacją z dalszej edukacji w szkole Hogwart muszę z przykrością stwierdzić, że zostaje pani przeniesiona do szkoły Durmstrangu.
”Jednocześnie zapewniamy, że znajomość bułgarskiego spłynie na panią w najbliższych dniach.”

Życzymy dobrych stopni w roku szkolnym w szkole Magii i Czarodziejstwa Durmstrang.
”Pragniemy jednocześnie wyrazić nadzieję, że tam Pani pozostanie.”

Natomiast Elizabeth nie chciała otworzyć listu. Sama nie wiedziała, dlaczego.
Może dlatego, że ni w ząb nie umiała bułgarskiego alfabetu?

Przez moment zdałam sobie sprawę ze swojego błędu. On, jeśli zobaczy, że ja długo nie wychodzę, przyjdzie tu, i będzie próbował mnie bronić, a wtedy na pewno wpadnie w przebrzydłe łapy Czarnego Pana.
Voldi nie miał jeszcze okazji udać się do manikiurzystki.

Stuknął w drzwi różdżką, a te stanęły przed nami otworem. Zawsze zastanawiałam się, co się tu kryło. Dziś dane mi było poznać tajemnicę.
W pomieszczeniu był wielki stół na około 40 osób.
I wszystko jasne! Malfoy miał w domu prywatny Sezam.

Przy końcu, w oddali siedziało sześć dziewcząt zaciekle między sobą dyskutujących. Malfoy poprowadził mnie do nich.
Każda z nas była inna, wszystkie różniłyśmy się. Jednak ja wśród nich wyjątkowo.
Wszyscy są różni, ale niektórzy są różniejsi od innych.

- Jesteście Zaginionymi Siedmioma Siostrami. A waszym ojcem jest Czarny Pan.
No właśnie.

- A teraz sprawa formalna. – zielone oczy skierowały się ku mnie – wszystkie już macie Mroczny Znak. Tylko nie ty, Elizabeth… Daj rękę. Trzeba go uaktywnić…
Musisz wejść na adres, który prześlemy ci przez sowę...

Skoro Potter nie żyje, nie wiadomo, do czego jest zdolny.
Do... hm... rozłożenia się?

Proszę więc każdą z was o przysługę. Macie całe nieśmiertelne dusze. Proszę, by każda z was dała mi po malutkiej cząstce duszy.
”No, daj tatusiowi kawałek duszy. Bo dostaniesz szlaban!”

- Nie chodzi mi o to, byście mi teraz dały. Proszę was.
Dały duszę. Przypominam dla formalności.

Spojrzałyśmy po sobie. Zapadło milczenie.
- Ale po co ci cząstki naszych dusz? – pierwsza odzyskała głos Rachel.
- No właśnie, po co? – zapytałam się go nie odrywając od niego oczu.
Bo Voldi ma zadatki na kolekcjonera?

- I jest jeszcze jedna sprawa. Wracając do waszych mocy. I dusz. – zapowiedział. – Każda z was, jak już powiedziałem, jest jakby osobą.
Aczkolwiek niezupełnie.

Natomiast wszystkie razem tworzycie tzw. 7 wiedźm.
”Bo jesteście wiedźmami i jest was siedem. Zmyślne, prawda?”

W otwartej buzi pojawiły się purpurowe pająki, a para białych, równych zębów stały się trzema rzędami czarnych, zakrzywionych, trójkątnych kłów.
Voldi jest fanem pokemonów i ich transformacji.

Czyli taki los spotka każdą z nas.
- Zaklęcie. – zaklęcie?! Na gacie Merlina, czy lepszej nazwy nie było?!
Średniowieczna bielizna nie umiała na to odpowiedzieć.

Spojrzałam na niego (czyt. Ojca). Wydawał się strasznie mały.
Kochanie, zwiększyłem dzieciaka.


41. HP i marzenia o sowach

Jego zadaniem jest pokonanie Córki Ciemności...
I Dziedziczki Mroku oraz Pomiotu Cienia.
Ciemność, mrok i cień do powiek firmy Avon.

Córka Ariana Wielkiego Elfa I Shaiol Demona Nocy
Elf i demon od dawna walczyli o prawo gejów do posiadania dzieci.
*smark*

LESTAT
A za rogiem już się czają Eragon i Gandalf.
I Tengel!

Dobry przyjaciel Harrego, pomaga mu w walce z nowym przeciwnikiem i jest kompanem jego długich Krucjat...
Harry i Lestat założyli zakon rycerski i ruszyli w świat szerzyć chrześcijaństwo.
”Harry Potter i Poszukiwacze Zaginionej Arki”

- Zginęło tyle niewinnych osób…
- Ale już po wszystkim Harry, już po wszystkim… Voldemort odszedł na zawsze…
Sądząc po ilości córek, Voldemort zainwestował w osobisty program „Non omnis moriar.”
Odniósł genetyczny sukces.

Przechodząc kilkakrotnie koło lustra, bynajmniej bez takiego zamierzenia, Harry zauważył, że przez ostatni rok bardzo się zmienił.
Przez cały rok nawet w nie nie spojrzał... *nuci* Tak, tak, to w lustrze to niestety ja...
*podejrzliwie* Tak jak Hermiona w każdym opku?

W końcu chciała udać się na spoczynek, gdy nagle po środku Sali w Magicznym Kręgu, gdzie nie było węży, pojawiła się zamaskowana postać, potem kolejna i następna.
Dopadła ją inkwizycja! Harry nadal prowadzi krucjaty.
Nobody expects the Spanish Inquisition! *diabolic laugh*

Prawdą jest, że jej ojciec był potężny, ale ona taka nie była. Chciała tylko spełnić życzenie ojca i walczyć dalej, a nawet podbić świat.
”Czy naprawdę tak wiele żądam od życia?”
*parsk*

Wrócił do łóżka i w marzeniach o różnego rodzaju sowach zasnął.
Najpierw minister, teraz to...
Ornitolog się znalazł.

Od Ciebie zależy czy będziesz walczył tylko ze złem, czy dasz się złapać pułapce miłości, która złamie nawet największego wojownika.
Co widać na przykładzie Voldiego. Te powództwa o alimenty go wykończyły.
R.I.P.

- I jak Ci już wcześniej powiedziałem, nie chodzi o uspakajanie ludzi. Chcę żebyś został Aurorem, bo odkąd Voldemort umarł, żaden Auror nie wykonuje dobrze swojej pracy. Są rozleniwieni i czekają na podwyżki jak sępy.
I założyli związek zawodowy.
Pikietują pod sejmem i wysypują zboże na tory.

- Oczywiście nie musisz, możesz ich wsadzać od razu do Azkabanu, lecz jeśli by się zdarzyło, to nikt Cię nie ukarze za to! Pomyśl tylko o tym, że może zginąć tyle niewinnych osób, że tyle dzieci może zostać osieroconych, a tego byś nie chciał na pewno !
Najlepszy sposób ocalenia życia niewinnym ludziom to wręczenie komuś pozwolenia na zabijanie.
Harry będzie pytał każdą potencjalną ofiarę, czy ta aby nie ma dzieciaczków.

Głos babci ciągle brzęczał mu w uszach: „Tylko Ty jesteś w stanie to pokonać, wszystko zależy od Ciebie!”
A nie było tam mowy o „Grzeczni chłopcy nie powinni zabijać innych ludzi”?
Prababcia była Mrocznym Ninja i popierała tego typu praktyki.

Sprawdzisz tych ludzi, niektórzy się nie ukrywają z tym kim są więc możesz od razu ich aresztować, jak ich złapiesz…
Na przykład tacy, którzy noszą koszulki „I’m a Death Eater”?
Albo „Proud to be Villain”

Jego dusza była tak bardzo poruszona tym co usłyszał, że czuł jakby ktoś podał mu eliksir wigoru.
Minister ukradkiem wlał mu go do kieliszka. Wiedziałam. I te wszystkie aluzje...
Eliksir wigoru? A nie można od razu „wiagra” napisać?

Deportował się do starego zamku gdzieś na północy Anglii.
Stoczył w nim walkę ze starym wampirem i niestety nie wyszedł z tego cało. Umierający wampir zdołał go ugryźć i Harry domyślał się co się teraz stanie…
*zaczyna sprzedawać mhroock w butelkach*
Czekamy na wilkołaka i wściekłego lisa.

- Tak! Wielki Harry Potter! Cóż za zaszczyt Gościc pana w naszych skromnych progach! – Powiedział Król z nieukrywanym szczerym zachwytem.
Kraj przemierza wszerz i wzdłuż twojej sławy blask...
*przygrywa na pile*

– Wiem, że słyszał pan, co się dzieje w naszym świecie?
Harry już od dawna dostaje od wampirów newslettera.
Widocznie jego skrzynka nie odrzuciła wampirzych newsów jako spamu.

Muszę pana jednak przytłoczyć złą wiadomością. Powinien pan się u nas uczyć, czy raczej szkolić.
- Już przygotowaliśmy dla pana specjalny zestaw kursów „Wysysanie krwi dla początkujących”. A za dopłatą otrzyma pan dzieło profesora Draculi „Rh+ czy Rh-, czyli dobór ofiar dla wampirów”.
”Dobra, zaraz umieszczę to w moim napiętym harmonogramie.”

Mimo tego jak wyglądam, a z tymi próchnami to nie do końca prawda, bo rzeczywiście są, tylko, że to się tyczy czysto krwistych.
To znaczy takich, którzy nigdy nie ugryźli kogoś zarażonego HIV-em?
Ach, te nowoczesne filtry mogą zdziałać cuda. Tyle czystej krwi ostatnio się pojawiło...

Harry niechętnie spełnił prośbę. Kiedy Lestat przyłożył mu ręce do głowy, Harry stracił przytomność.
Lestat musiał przyłożyć ręce bardzo szybko i bardzo mocno.
Bum!

I wyszedł zostawiając Harremu czas na poranną toaletę, której ten bardzo potrzebował.
No to nic dziwnego, że Lestat wolał stamtąd wyjść...
;)

Czarna Pani postanowiła, że osobiście dorwie, tego kto zabija jej popleczników. W tym celu bardzo dobrze zamaskowała swój wygląd, zostawiając ujście jej urodzie, a trzeba przyznać, że była piękna jak księżyc.
To znaczy blada i okrągła?
I miała pełno kraterów na policzkach?

Jej głos prawie go hipnotyzował, ale Harrego uderzyła bolesna myśl, wspomnienie babci.
Która mówiła: „Nigdy nie zadawaj się z dziewczynami, które mają więcej niż jedną magiczną rasę w swoim drzewie genealogicznym.”
Ta głupia babcia psuje całą zabawę!

Wiedział, że nie powinien tego robić. Czuł, że jej krew jest inna, a kiedy zobaczył, że jest srebrna, serce zaczęło mu mocniej bić.
No, to dopiero marysueowska krew.
Zapewne jest mniej odżywcza, bo nie zawiera hemoglobiny.

Krew jednorożców i elfów.
*kwik* Harry znalazł dziewczynę życia, a ona okazała się półjednorożcem...
Że tak spytam – która połowa ma kopyta?

Kolejnej nocy Harry miał tak zwane wolne i starał się odespać nadgodziny spędzone z Lileath.
Nadgodziny? To na czym polegała jego praca?
[*mruczy bez związku* Lolitka ministra...]

Nie, nie przypominaj mi tego!

Tej nocy Harry po raz pierwszy kochał się z kobietą, i tej nocy całe Królestwo Elfów i Czeluście Demonów dowiedziały się, że Lileath, następczyni Tronu Jedności, kocha z wzajemnością Wybranka Szatana.
Wszyscy z zainteresowaniem obserwowali rozwój akcji.
Jeżu, to jeden z najdurniejszych fragmentów w mojej karierze.

- Bo wszystkie są obciążone Dziedzictwem i jeżeli któryś bądź któraś zdradzi, dziecko będzie musiało zostać władcą obu ras i zasiąść na Tronie Jedności.
No nie, co za pech! Nikt nie życzy takiego losu własnemu dziecku...
*smark*

Podniosły się podniecone szepty i szmery, ale Harry pozostał obojętny na ten rodzaj doceniania jego osoby. Kiedy zbliżył się do biurka i do ławki w której siedziała osoba, której nigdy wcześniej nie widział, jego czuł zmysł wampira wszczął dziki alarm.
Oczy zaczęły mu błyskać na czerwono.
I zaczął wyć.

- Cóż Cię do mnie sprowadza Potter?
- Chodzi o to, że właśnie przyjęła Pani do szkoły być może córkę Voldemorta! – Powiedział na jednym oddechu Harry, a McGonagall mimowolnie wzdrygnęła się gdy wymówił imię tego którego unicestwił.
Hogwart odrzuca biurokrację i wypełnianie formularzy z polami typu „Imię ojca”.
Zostawił jednak rubrykę „Planuję/Nie planuję powiększenie rodziny w ciągu najbliższego roku; niepotrzebne skreślić”.


42. HP i zniżka na karmelki

Zawsze w ten okres się nudzę i nie mogę znaleźć nic ciekawego do roboty...
Zespół napięcia okresowego?

- Panno Evangelie, co chce pani zrobić z tym oknem? - zapytała moja ,,niania", która właśnie weszła do pokoju gdy chciałam otworzyć okno i zwiać.
”Ach, nic takiego. Po prostu wyrwać ze ściany i przewiesić w inne miejsce.”

- Jak to? Co z nianią?
- Stwierdziła, że w ogóle nie chcesz jej słuchać, a ona nie będzie pracować w takich warunkach, więc odeszła.
Mama Lilly spojrzała na nią triumfalnie i dodała: „Dzwonimy po Dorotę Zawadzką!”

Gdy wracałyśmy spotkałyśmy Świętą Trójce...
I poznały smak Gniewu Borskiego.

- Zrobił...
- Co?!
- Urodził się!
- Czemu wy się tak czepiacie Mary Sue? Przecież nic wam nie zrobiły!
- Zrobiły...
- Co?!
- Istnieją!


A już szczególnie nie toleruje przyjęć niespodzianek i mam nadzieję, że moje kumpele nie wymyślą nic głupiego. Zresztą one prawdopodobnie nie wiedzą kiedy mam urodziny, bo im o tym nie wspominałam.
”Ale nie chcę przyjęcia, które mogłyby mi urządzić, gdyby były na tyle zdesperowane, żeby za wszelką cenę poznać datę moich urodzin. No.”

- Nie, oczywiście, że mam, ale musze jej poszukać, bo gdzieś... ją... w torbie zakopałam. – wymyśliłam na poczekaniu.
”Dla potwierdzenia swoich słów pomachałam łopatą.”

- Ocknij się w końcu, mam już dość mówienia do ściany! – krzyknęłam.
A mury tępoty rosły, rosły, rosły...

– Zauważyłam, że Potter się coś zaczął do ciebie pluć… A moją uwagę przykuł fakt, że nie rzuciłaś na niego żadnego zaklęcia… Mogę wiedzieć, co się stało?
Uważaj, bo wylecisz z klubu i stracisz zniżkę na karmelki!

W ramach ,,zemsty'' walnęłam lekko dziewczynę w ramię.
A w ramach „Ślubów panieńskich” postanowiłam wyjechać na odludzie i uszczęśliwić wszystkich swoją nieobecnością.

Po chwili do pokoju wpadła jakaś nieznana mi dziewczyna z brązową burzą włosów na głowie.
No to obstawiamy: uczennica z najnowszej wymiany z Wybrzeża Kości Słoniowej czy koleżanka z klasy, której Lilly nie zauważyła przez ostatnie pięć lat?

[nowa uczennica]
,,Kojarzę, to chyba ta z Włoch” – odpisałam.
”Przybyła tu chyba tuż po wymianie z Etiopii, a przed przyjazdem tych kolesi z Kambodży, tak?”

Zresztą, każda gra nie ma sensu.
Innymi słowy, nie istnieje taka gra, o której można by powiedzieć, że nieprawdą jest, iż nie ma ona sensu.

Na czas najbliższy planujemy Dzień Profesora, a Apel i akademię na to święto naszej szkoły, wykonają uczniowie Ravenclawu wraz z swoim wychowawcą.
*parsk* Co dalej? Dzień Ministerstwa Magii? Dzień Czarownicy? Dzień Waszego Ukochanego Dyrektora?

Zauważyłam, że Potter zaczął się podnosić wiec rzuciłam na niego tak zwany czar ,,Zaklętych Nóg”.
Zaklęciem z półobrotu go!

To znaczyłoby, że ona też jest śmierciożercą…
No ba. Do tego animagiem i członkinią Koła Gospodyń Wiejskich.


43. HP i wstępna gra spojrzeń (3)

[Harry] Mimo wszystko jednak dla przyjaciół zawsze pozostanie przyjacielem..
Nawet jeśli się zaprzyjaźnią z Malfoyem lub sprzymierzą z Voldemortem. Czy Harry przypadkiem nie wstąpił potajemnie do Sióstr Miłosierdzia?

Ron jednak nadal nie może powstrzymać się od zrzynania wszystkich prac domowych od Hermiony... No cóż, jeszcze nie zdążył odzwyczaić się od starych nawyków... :]
Ale nie martwcie się, regularnie chodzi na spotkania grupy wsparcia.

Wszystko jednak jest bardzo skomplikowane, bo ta wciąż myśli że Ron chodzi z Hermioną, i jest o niego bardzo zazdrosna.
Nie wie jednak, iż Hermiona powiedziała Parvati, że jest w ciąży z Harrym. Tymczasem Malfoy próbuje utrzymać dwa związki jednocześnie. Dowiaduje się, że w rzeczywistości jest synem Voldemorta i Wróżki Zębuszki. Czy wyjdzie z szoku? To wszystko w następnym odcinku „Mordu na Kanonie”.

W jej życie cichymi krokami zaczą się wkradać Draco Malfoy...
Ostrożnie, żeby nie uruchomić alarmu, rozejrzał się, co by tu zwędzić.

Dlaczego Dracona interesują chłopcy, którzy gadają z tą głupią szlamą?!
*krztusi się* Dobre pytanie. Dlaczego Malfoya interesują chłopcy?

Draco, który właśnie bawił się widelcem, dostrzegł wzrok Hermiony.
- Leci samolocik... - powiedział i urwał speszony.

- Witam wszystkich uczniów Hogwartu... Tych nowych tagrze. - Odparł Dumbledore, po czym zamilkł na chwilę.
Potoczył wokół żałosnym wzrokiem i spytał cichutko:
- Czy ja właśnie użyłem słowa „tagrze”?
- Tak - odezwał się głos nad nim.
I dyrektor zginął przygnieciony słownikiem.


Nielegalne pojedynki, poranienia... wyzwiska i nawet mugolskie bujki.
I pomyśleć, że czarodzieje zniżają się do oddychania po mugolsku...

Musicie zrozumieć że Hogwart jest szkołą dla wszystkich. Że wszyscy powinni być tu częścią naszej czarodziejskiej rodziny....
- Wszyscy jesteśmy częścią wielkiego kręgu życia - dodał. - Hej, to chyba nie ten dubbing!

Chcę zaznaczyć iż Ślizgoni nadal pozostaną ślizgonami, Gryfoni gryfonami, tyle że już nie będą mieli osobnych pokoi wspulnych. Będą mieszkać razem...
A pokój wspólny Ślizgonów przerobimy na pensjonat i będziemy organizować wycieczki i kolonie. Kolejny odcinek popularnej serii „Pomysłowy Dumbledore”.

Gryfonka myślała że Draco Malfoy będzie przewodził w tym wspulnym sprzeciwie Slytherinu, ale jegnak było inaczej.
Draco Malfoy wiodący lud na barykady...

I życzę udanego pierwszego dnia nauki.
A pozostałe niech będą dla was piekłem.

Przez stół Ślizgonów przeleciał głośny pomruk niezadowolenia, ale ucichł uspokojony przez Snape'a.
”Cisza! Spokój! Grzeczny pomruk, dostaniesz ciasteczko” - powiedział Snape, Pogromca Szmerów.

Brązowowłosa, wychodząc na błonia, poczuła przemożną chęć wzbicia się w przestworza.
Miss D. służy armatą.

Zatrzymał na niej wzrok swoich szarych oczu i spotkał się z jej przenikliwym brązem.
Miecz z brązu przebił go na wylot.

I nie była pewna czy Draco przypadkiem naprawdę nie potrzebuje czyjejś pomocy...
Psychologa!!!

Profesor Sinatra będzie potrzebować waszej pomocy.
FRANK?!

-... To może urządzimy sobie mały meczyk, co? - Spytał, ale jego wzrok znów utkwił się w Ronie.- Ale może oszczędzimy sobie gry z tym rdzewiakiem, bo szkoda tracić czas na to żeby patrzeć jak telepie się przed bramką.
Ron - rdzewiak? A przecież to Malfoy jest Człowiekiem z Metalu!

Spojrzał z zaciekawieniem na Gryfonkę która patrzyła na niego zupełnie spokojnym głosem.
I słuchała go zębami.

Draco Malfoy wyglądał teraz jakby właśnie ktoś go zdzielił po twarzy miotłą.
Na policzku osiadły mu kłaki kurzu.

[wspólne dormitorium Hermiony i Malfoya]
Oboje stali przez chwilę jak zahipnotyzowani, patrząc w tamtą stronę. Do głowy Hermiony dobijała się uporczywie jedna myśl: Jedno łóżko... tylko jedno łóżko?...
Dumbledore i McGonagall są zdesperowani.

Gdy Hermiona przybliżyła się do łóżka, ten podniósł jedną brew, i uśmiechną się lekko i, po czym jeszcze raz oblał ją spojrzeniem.
Miss Mokrej Piżamki.

Jednak po chwili obojgu ich uderzył fakt swojej bliskości.
Hermiona nigdy nie zdawała sobie sprawy, że jest tak blisko samej siebie, jak to tylko możliwe.

Hermiona czuła się jakby do żołądka ktoś wpuścił jej stado rozszalałych wróbli...
To znaczy jakby coś jej rozszarpywało wnętrzności na strzępy?

Przybrany był w te nieszczęsne bokserki, do których ciągle lepił się wzrok Gryfonki. Nie żeby była zboczona, czy coś, tylko po raz pierwszy widziała go w samej bieliźnie, i nie mogła oderwać wzroku od jego umięśnionego ciała. No i od tych bokserek :].
Miały taki śliczny wzorek...

Jej piękne długie nogi zwykle schowane pod czarną szatą, były teraz jakby z cudownego aksamitu... Chowane w szafie po to aby muc założyć je na specjalną okazję...
I wydało się! Hermiona nosi protezy.

Draco nie wiedział co ma począć ze swymi myślami.
Proponuję użycie ich.

Jednak czuła w środku jakieś dziwne łaskotania. Jakby coś się w niej ruszało, jakby coś się w niej odrodziło.
To pewnie te wróble.

Gdy cała trójka sięgała już po pióra z atramentem, i miała się już pochylić nad swoją pracą, mocno uderzył ich pewien Fakt.
A zaraz za nim „Gazeta Wyborcza” i „Bravo Girl”

Malfoy który tylko na to czekał, wyciągną szybko swoją różdżkę nad stół, po czym machną nią bezszelestnie dwa razy, i wszystkie kartoteki same się pouzupełniały, i poukładały.
Zmodyfikowana wersja tego zaklęcia pomaga wypełniać PIT-y.

Platynowe włosy Ślizgona opierającego się o ścianę z dziwną nonszalancją, zamigotały w ciemnym świetle pochodni.
Ciemne światło? Czyżby pochodnia była wykonana w Überwaldzie?

Coś co rosło w niej już długo, i za każdym razem dawało o sobie coraz bardziej znać.
Wróble dorastały?

Hermiona powoli przemierzała kolejne korytarze pochłonięte w ciemności.
I wyplute za dnia.



Strzyga (18.04.2010, 12:28)
brak www
Kurczę, nie ma analizy? A tak się nastawiałam:) Świąteczny prezent jak zwykle udany, oby takich więcej;p

maggot (17.04.2010, 18:26)
brak www
nie ma analizy? :<

violett (14.04.2010, 20:53)
brak www
uśmiałam się jak nigdy, ale jednocześnie analiza 41. mnie przeraziła. nawet Rice nie oszczędzili...

lala (12.04.2010, 05:25)
brak www
Hmm bardzo lubię wasza analizy. Czytając niektóre wypociny Ałtoreczek sama mam ochotę coś zanalizować. Z niecierpliwością czekam na kolejne analizy.