Część druga bajeczki o wesołych ekscesach braci K. Następuje w niej zamiana partnerek oraz cała masa zagubionych rąk, języków i Bór Liściasty wie czego...
analizowała:
Deszczowyjka
-A jak widac? Ehhh... mam nadzieję, że ten tydzień coś zmieni.
-Co masz na myśli -dopytywał się Bill z ustami pelnymi frytek.
-No wiesz, chcę aby hałas wokoł mnie i Toma, który się wczoraj narodził ucichł.
*nuci* Anioł pasterzom mówił: Hałas się nam narodził…
-baak bedddiije.Abbdy sme rossskmusz - wymamrotał zapychając się resztką hamburgera.
Stylizacja językowa na Homo erectusa?
Spojrzałam na niego z wywalonymi gałami, a Bill najwyraźniej odrazu pojął, iż nic nie rozumiem z jego wypowiedzi. Głośno przełkną i powtórzył:
-Tak będzie. A ty się rozchmurz.
Szybka ewolucja do Homo pseudosapiens
Bill skinął na kelnerkę aby zabrała talerze i moje rozciapciane danie, za które Bill aby mnie pocieszyc pokrył koszty.
Pokrywa się koszty CZEGOŚ, a nie ZA COŚ!
-Wiesz co. Georg wyprawia dziś imprezę z okazji swoich urodzin. Moze byś przyszła - zaproponował Bill wstajac od stolika.
-Hmm...raczej nie -odparłam
-Ojj ... no nie daj się prosić - Bill zrobił takie niewinne oczka, że aż coś mnie w środku ścisnęło
Glisty poczuły swojaka.
Gdy odkładałam fona na swoje miejsce rozległo się pukanie do drzwi. Otworzylam je i moim oczom ukazał sie Bill w garniturze.
-Boże, coś ty nasiebie włożył - wybałuszyłam oczy
-No co ... - Bill wyglądał na nieco zmieszanego - źle wygladam?
Na pewno nie gorzej niż zwykle.
"Źle wyglądam?" te słowa rozeszły się po mojej głowie donośnym echem.Zmierzyłam Billa od góry do dołu i muszę przyznać, że wyglądał bosko. Elegancko ale i pociągająco.
Boski i pociągający… Zaraz będzie musiał ściągnąć ten garniak, bo szykuje się szybki seks w toalecie.
Dzięki Bogu zaopatrzył się w liczne rockowe dodatki, co nadawało mu tajemniczości.
Dodatki nadawały mu tajemniczości? To co one robiły, zasłaniały mu numer PESEL?
W tym momencie zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy widzę Billa z oklapniętymi włosami. "
Lol…
-Nie no coś ty ...wyglądasz...
-Jak? Debillnie? Do bani? Jak down? Jak GEJ?
O, to, to!
Bill zrobił wielkiego banana i pojechaliśmy do Geosia, gdzie biba była już pożądnie rozkręcona.
Na poŻądnej bibie wszyscy się nawzajem pożądają. Nawet banany.
Udaliśmy się do salonu, gdzie został ustawiony barek z %
Drodzy Czytelnicy! WS i SS to już przeżytki! Nadszedł czas %!
Choć przyszłam tu z założeniem, że nie tknę alkoholu, to za jednym zamachem oprożnilam szklanki.
Silna wola Ann ustępuje w mocy tylko czkawce ameby.
Miałam ochote na wygłupy i igraszki.
Nawet domyślam się, z kim.
Dochodziła 3:00 w nocy. Tańczyłam akurat mocno wtulona w Georga, kiedy to Bill złapał mnie za rękę i oznajmił, że wracamy.
No tak. Nie mógł pozwolić, by choć raz biedny Georg miał coś z życia.
Było mi zimno, więc zapytałam:
- Bill ... ?
- Tak - odwrócił głowę w moja stronę.
- Zimnooo ... daj mi marynarkę.
*wzdycha* Gdzie te czasy, gdy mężczyźni sami z siebie czynili romantyczne gesty?
Zapadła krępuja cacisza, w tym czasie nasze spojrzenia kilkakrotnie na siebie natrafiły.
Jak atomy w mieszaninie reakcyjnej.
- A co, chciałabyś się przekonać, jak jest naprawe? - zapytał Bill, puszczając do mnie przenikliwe oczko.
Uwaga, kolejne ciekawskie oczko.
Odpowiedź dostałam po kilku sekundach, kiedy to Billa ręka wylądowała na moim policzku.
PLASK!
Przesówał nia delikatnie w dół pieszcząc moją szyję. Jego twarz zbliżała się do mnie ...
Co za emocje!
Bill oderwal się odemnie i spojrzał mi głęboko w oczy próbując coś z nich wyczytać.
Niestety, jej myśli to była istna tabula rasa.
Przyjemne dreszcze wstrząsnęły moim cialem.
- Zimno ci? - zapytał opiekunczo Bill, sciagając marynarkę i zarzucając mi ją na plecy.
*prycha* Teraz mu się zebrało…
Po raz kolejny Bill nachylił się do mnie aby zaspokoić puls mych ust namiętnym pocałunkiem,
I wydało się, gdzie bohaterki opowiadań o TH mają serce.
-Słuchaj ... bo jest coś o czym nie wiesz - zsunełam sie z oparcia na miejsce koło Bidona.
No tak, a już zapomniałam o tym cudnym przezwisku.
-?- ogromny grymas niezrozumienia zawładną jego twarzą.
To się nazywa lapidarność wypowiedzi. Jeden zwykły pytajnik może służyć za „ogromny grymas niezrozumienia”.
Czułam, że Billa ślepia są we mnie wlepione, bardzo mi to przeszkadzało w odblokowaniu myśli,
Wpisz hasło.
-Bill wierzysz w prawdziwą miłość?
-Tak.
-Uważasz, że dla niej mozna zrobić wszystko?
-Tak.
-Można się bardzo poświęcić, aby ją pielęgnować.
-No tak ...
-Wiesz dlaczego jestem z Tomem?
-Yyyy ... bo go kochasz? - Kaulitz trochę się zmieszał.
-Nie.
Zawiły ten wywód.
-Jak to nie? Co ty wygadujesz. Jesteś upita - chłopak starał się wyjaśnić coś o czym nie miał zielonego pojecia.
Bill jest bardzo porządny i nie ma zielonego pojęcia jak to jest być pod wpływem.
-Ja go nie kocham...ja..- samotna łza spłynęła w tym momencie po moim policzku.
dot dot dot.
-Co ty? Co sie stało?Powiedz - nalegał Bill, przygarniając mnie w swe ramiona i ocierając rękawem łzę.
Samotną.
-Ja ... ja KOCHAM CIEBIE! - w zawrotnym tępie wyrwałam się z uścisku Billa i wstałam odchodząc kilka kroków od ławki. Zapadła cisza.
*solidarnie milczy, otępiona błyskawiczną zmianą lokacji uczuć*
-Wiem, że to głupio brzmi... wiem, że jestem ostatnią idiotką na świecie...
Przebłysk zrozumienia?
Bill ja byłam z Tomem TYLKO po to aby choć trochę móc przebywać w twoim towarzystwie.
”Dlatego pozwalałam mu się gwałcić, rozumiesz?”
duszenie tego wszystkiego w sobie przez tak dlugi czas naprawdę mocno bolało...ale dla ciebie jestem gotowa zcierpieć wszystko...
Podobne uczucia towarzyszą analizatorom.
Myslałam, że Bill mnie wybrechta
Na drugą stronę.
-Jak to udajmy, że tego nie było? – zapytał.
-No ... normalnie -moj wzrok spoczął na leżącej nieopodal butelce.
-Ale Ann ... to jest właśnie miłość... ona nie wybiera ...
W sensie, że… ta butelka to miłość?
Już siegałam do torebki po klucz kiedy to Bill raptownie trącił moją dłoń.
-Co ty robisz?-wybałuszyłam oczy.
-Tak sobie myśle.Ostatnio dużo przeszłaś i napewno potrzebujesz wsparcia w jakiejś osobie. A korzystajac z okazji ze Monic i Tom siedzą na Malediwach, możemy chyba polegać na sobie bardziej niz do tej pory.
Trąci mi tu seksualnym podstępem marnej klasy.
-Oj nie wyglupiaj sie- rzekł Bill otwierajac kopniakiem drzwi do swojego pokoju hotelowego.
-Łooh...ale kultura -po raz pierwszy się roześmiałam.
*kulturalnie kopie aŁtorkę*
-Co mam przez to rozumieć? - zapytalam mierząc Kaulitza wzrokiem
-No tak jaby brakuje mi współlokatora – odparł
Oczywiście ona będzie się łudzić, że ta propozycja wynika z czystej, romantycznej miłości.
-tak jakby?
-ojjj ... nie lubie spać sam .. a misia zabrał Tom ..nie daj sie prosić
o_O Co Bill robił z misiem?!
-No dobra - rzekłam przekraczając próg "światyni" czarnego.
Świątynia Kaulitzów… *dzwoni po hiszpańską inkwizycję*
Przez najblizsze dwie godziny zajmowałam się przeprowadzką z pokoju Toma, który znajdował się ścianę obok^^
Te tony kosmetyków, rozumiecie…
Udało mi się poznać Billa z nieco innej strony. Chłopak potrafi się wydurniać.
To ma być ta druga strona? To ja chyba nigdy nie widziałam pierwszej.
Biegał po całym korytarzu z poduszką na głowie udając, że jest murzynem^^ Nastepnie zszedł do sklepu po picie w moich butach na obcasie i obcisłej spudniczce.
HA! Wydało się! Bill jest XX!
W pewnym momencie raptownie otworzyły się drzwi pokoju i wkroczył Bill z ponczochą na głowie. Zawiesił na klamce zawieszkę z napisem"Don't disturb" i domknąl drzwi tyłkiem. Już miałam wybuchąć śmiechem, kiedy Bill z bardzo poważna miną krzyknął.
-Cisza! To napad!Zaraz cię zgwałcę albo inaczej zjesz skarpetki Georga, które nosi od urodzenia!
Billa zdemotywowal fakt, że Ann wybrała skarpetki.
Po tych słowach Bill rzucił się na mnie i juz oboje leżelśmy na łózku skręcajac się ze smiechu.Dziwnym zbiegiem okoliczności w pewnym momecie zatoczyłam się prosto na Billa.
Takimi „dziwnymi zbiegami okoliczności” możesz mydlić oczy czytelniczkom, ale nie starym wyjadaczom ŚNiMTu.
Spojrzałam mu głęboko w oczęta a on spowodował delikatne turlnięcie,
XD
Delikatnie przejechał opuszkami paców po moim dekolcie po czym błądzil dłońmi w okolicach obojczyka.
Kolejny zagubiony… Rażące braki z biologii, nie wiedzieć, gdzie jest obojczyk.
Jego dotyk był lodowaty,
Zespół Cullena wiecznie żywy.
Wolne i niepewne całusy zwiększały teraz tempo.
Włączyły trzeci bieg.
Nierozerwalne połączenie naszych ust nieprzeszkodziło Billowi w dotarciu do mojego stanika.
No bo Bill nie ma tej specjalnej umiejętności rozpinania staników językiem, to też mógł sobie pozwolić na taki wielki cmok.
Zakończył pocałunek i nieodrywajac ust od mego ciała zjeżdzał powoli, aż dotarł między piersi.
Zasys doskonały?
Po kilku minutach droczenia się ze mną Bill wstał.
-Zaraz wracam kochanie - odparł i wyszedł z pokoju.
"kochanie"woow ... niespodziewałam się, że usłyszę to z jego ust.
Nie martw się, to tylko na pokaz.
kiedy uslyszałam nasilający się odgłos kroków spowrotem opadłam na łóżko. Mój men powrócił^^ z ... z opakowaniem bitej śmietany?!
-Uuuu...śmietana -oblizałam się - A po co?!
Na budyń!
-Po to – odrzekł czarny wytegowując zawartosć pojemnika na moje nagie ciało….
Wytegować zawartość – milion różnych tłumaczeń.
*Monica*
Siedzieliśmy sobie z Tomem w jacuzzi, zapadał wieczór,rozmawialiśmy i popijaliśmy drinki.
”I nawet przez myśl mi nie przeszło, że skończy się to seXem.”
W tym momencie Tompodpłynął do mnie, odsunął mnie od ścianki jacuzzi i usiadł za mną, a potem przysunąłdo siebie.
-Tom, co Ty robisz?
-To tylko masaż.-
Jasne. „Tylko”…
Naglepoczułam cos zimnego na szyi, to kolczyk Toma. Delikatnie dotykał jej ustami ipozostawiał mokry ślad.
Ona czuje jakiś mokry ślad mimo że siedzi w basenie? To tak jak poczuć na twarzy morską bryzę podczas tajfunu.
-O czym teraz myślisz?- spytał Tom, nie przestając lizaćmojej szyi.
-O tym, że..
-Że..?
-Że nie powinniśmy tego robić.
-Dlaczego?- zapytał odwracając moją twarz do siebie.
-Bo.. ja..przecież Bill..
-Myślisz, że on tak na poważnie?!
-Jak to.. a … nie?
-Zapomnij. Wiesz ile on już dziewczyn przeleciał? Pff.- Tomsię zaśmiał.
-Naprawdę?- posmutniałam.
-Naprawdę.- odparł Tom, choć dobrze wiedział, ze to bujda.Bill ze mną kochał się po raz pierwszy.
(…)Nie wiedziałam co mam teraz zrobić, a jeśliTom ma racje?! Byłam w kompletnej kropce.
No to jak w końcu? Bohaterka (tudzież narrator pierwszoosobowy) jest pewna, że Tom kłamie, a jednocześnie sądzi, że pewnie ma racje?
Nie zastanawiając się dłużejpocałowałam Toma namiętniej jak potrafiłam.
Popęd wygrał z wysiłkiem umysłowym.
-I o to chodzi.- odparł z cwaniackim uśmiechem, kiedy się odsiebie oderwaliśmy. . Po sekundzie znowu byliśmy do siebie przyssani,
Z pamiętnika wesołego pasożyta.
Jegoręce pieściły każdy zakątek mojego ciała, nie było miejsca, do którego by niedotarł.
Oto miejsce na komentarz dotyczący narządów wewnętrznych.
Z początku był nawet delikatny,ale potem pierdolił mnie bez opamiętania.
Ja WIEDZIAŁAM, że to zdanie się pojawi!
-Aaa.. Tooom.. boze…- nie mogłam wydobyc z siebie słowa
Właśnie widzę…
Tomdoprowadzał mnie na szczyty.
”Jeszcze tylko 3 kilometry do piątej bazy!”
Jak na Toma, o którym słyszałam, był bardzo czuły, podobałomi się to.
Ta czułość objawiała się, poprawcie, jeśli się mylę, „pierdoleniem bez opamiętania”?
I z Billem i z Tomem było micudownie, choc z każdym inaczej. Z Billem dotychczas przeżyłam tylko ostryseks, z Tomem również
Faktycznie. Rzekłabym, że był to zwrot o 360 stopni.
*Ann*
Kiedy już cała byłam pokryta grubą 'pierzyną' bitej śmietany,
”… wpadł Ciasteczkowy Potwór i skończyła się moja historia.”
Następnie zdjął koszulkę, spodnie i dodatki. (Na moje oko pozbawil się tego, co zbędne ... ale idąc jego tokiem myślenia zdjął to, czegonie chciał zniszczyć).
No tak, trzeba być praktycznym.
z całej siły ścisnęłam w pięściach mokrą od potu i mych soków kołdrę ...
o_O Mokra od „soków” kołdra? Ten pasożyt musi mieć bardzo dobry ciąg.
-ouuu ... siet - wysapał Bill, przygryzając dolna wargę.
Żałosna próba napisania „shit” czy dziwaczna hybryda egipskiego bóstwa?
Uniosłam wzrok i ujrzałam płonące oczy Billa. Istny ogień żażył się w tych czekoladowych odchłaniach.
Powodując ich topnienie i spływanie po twarzy.
Przywarłam ustami do jego podbrzusza, doszczętnie oblizując jego ciało ...
Pasożyt z turbodoładowaniem.
-Ann? - wysapał
Poczułam złość. "Dlaczego on tego nie chce? Co jest nietak?" ledwo widoczne łzy oczysciły moje oczy.
-Wiem, że chcesz
zrobić mi loda...ale nie pozwolę ci na to
-Ale dlaczego? - palnęłam zrywając sie z miejsca.
-Powiem ci tak. Każda może mi zrobić loda, każda... ale tobie nie dam...chyba śnisz... zapomnij o tym - warknał przewracajac się na bok.
Wybałuszyłam oczy. Bardzo mnie to zabolało. Złapałam leżący na krześle szlafrok, zarzuciłam go na siebie i podeszłam do drzwi.
-Dlaczego ja ciebie pokochałam? Dlaczego? - łzy ciurkiem spływały po mym policzku. Nacisnęłam na klamkę i wszyłam z pokoju. Szłam przed siebie nie zwracajac na nic uwagi .. nawet na to ze Bill biegł za mną przykrywając swój sprzęt jedynie skromną poduszką.
-Ann błagam noo - dopadł mnie
-czego chcesz? - spojrzałam prosto w oczy, które mieniły się od... łez?!- ty..ty płakałeś?
-wiesz dlaczego tego nie chcę? bo cię kocham... a robienie mi loda było by dla ciebie poniżeniem
-co?.. boże Bill przepraszam za moje zachowanie, ja niewiedziałam - wtulilam się w niego
-Już dobrze, choć dokończymy zabawę.
Zaiste, „Dialog Miesiąca”.
-Bill wyjdź, wyjdź ze mnie - uświadomiłam sobie brak zabezpiecznia.
-Nie nie teraz kochanie - krzyknął, wykonując końcowy ruch... Wybuchnął we mnie z wszystkich sił ... jego sperma wypełniła moje wnętrze... Dopiero teraz wysunął się ze mnie i rzekł:
-Nic ci nie bedzie bo ...
*wredny uśmieszek* No właśnie, bo..?
-Cholera, ale tu burdel.. yhh. Nie chce mi się na razie sprzątać.- pomyślałam.
Fakt, to burdel, ale bynajmniej nie z powodu bałaganu.
-Ale jesteś taka śliczna…
-Ta ta jasne, pewnie każdej tak mówisz.- zignorowałam jego komplement.
-Przesadzasz. Chyba za bardzo uwierzyłaś w to, co piszą gazety na mój temat.
-Wcale nie.- oburzyłam się.
Jasne, że nie! Wiedzę czerpie się z blogasków, imbecylu!
-Haha, noo.- pocałowałam go. Nasze języki natychmiast się złączyły i wirowały wokół siebie jak zawsze.
Jak zawsze. Dokładnie.
-Jemu wiecznie chodzi o jedno.. yhh.- powiedziałam do siebie i nasmarowałam się balsamem.
Bo, jak wszyscy analizatorzy wiedzą, Tomowi zawsze i wszędzie chodzi tylko o sex.
-A Ty co, obraziłaś się?- spytał kładąc się obok.
-Nie.- odparłam sucho.
-Przecież widzę.
-No może trochę, bo Ty wiecznie chcesz tylko jednego, nie możemy od czasu do czasu porozmawiać jak normalni ludzie?
-Ale to jest mój sposób rozmowy …- uśmiechnął się szyderczo.
*parsk*
Tom błądził rękami po moich udach, zewnętrznej i wewnętrznej stronie.
Kutrzygwiazdki, jeśli jeszcze raz aŁtorka wspomni o jakichś zaginionych w anatomii częściach ciała to zacznę gryźć!
-Co wy do cholery?!- natychmiastowo spadłam na ziemię, Tom próbował wstać, ale się zaklinował w tym leżaku^^. W końcu jednak wstał, a przed nami ujrzeliśmy… Billa i Ann?!
-Co wy tu robicie?- Tom od razu zapytał.
Zadaję sobie to samo pytanie.
-Pogadamy w domu.- odparł sucho młodszy Kaulitz i razem z Ann ruszyli w kierunku domków.
Brzydki Tom! Szlaban na telewizję przez miesiąc!
-Boshe..- tyle zdołałam z siebie wydusić, do oczu napływały mi łzy.
Pralka za nic miała jej wołania.
-Niezły burdel..- skwitował czarny
Ej! To moje wrażenia!
-Pieprzyłem się z Monic.- w końcu ciszę zakłócił Tom, niestety to co powiedział, nie ucieszyło nikogo. Na twarzach Kaulitza i Ann malował się niesmak, niesamowite oburzenie.
A oni to co, lepsi?
Nagle Bill wstał i rzucił do mnie na odchodne:
-Jak mogłaś mi to zrobić? Zachowałaś się jak suka! Tylko tego chciałaś? Przespać się z nami?! Proszę bardzo, dostałaś co chciałaś! Boże, ja Cię kocham a Ty pieprzyłaś się z moim bratem!!
Hi hi...
-Zaraz zaraz..- Ann wstała.- A jak uprawiałeś seks ze mną, to mówiłeś, że kochasz mnie!!!-
No to masz przesrane, Kaulitz.
-Jesteście tacy sami! Miałeś racje Tom, co do Billa, ale Ty nie jesteś lepszy! Świnia
Brawo!
-Nic ci nie będzie bo...
-Bo co? – zrobiłam szorstką minę spodziewając się naprawdę idiotycznego wyjaśnienia.
-Bo... ja ...no bo ostatnio ... boże to takie straszne – zakłopotał się Bill.
-Powiesz wreszcie o co chooooodzi? – powiedziałam szeroko otwierając usta, gdyż właśnie naszło mnie ziewanie.
-Ann ... ja jestem bezpłodny. – palnął Bill spuszczając głowę.
:D
Nie wiedzieć czemu wybuchłam gwałtownym śmiechem.
Wiesz, ja cię rozumiem.
-Tak – wymamrotał oschle Bill z powrotem się ubierając. – No więc od kilku dni miałem pewne problemy, o których nie będę ci szczegółowo opowiadał, bo to nie ma teraz znaczenia. Nie wiedziałem co mi jest, co się ze mną dzieje.
Zaraz, jakie problemy? Przecież nie jest impotentem. Chciał na gwałt spłodzić dziesiątkę dziciaków, że zauważył jakieś niedociągnięcia w swej anatomii?
-Nie.. nie... no i dziś rano przyszły wyniki ... były dodatnie ... co ...co jest równoznaczne z bezpłodnością – raptownie Bill zakrył sobie twarz – Co ja powiem rodzinie? Przecież to jest nie do pomyślenia ... znienawidzą mnie ... ale siara ... ale DNO!!
Dno! Tak! To właściwe słowo.
Zapadła długa cisza, przerywana siorbaniem Billa. Ten moment był dla mnie bardzo bolesny ...
Dla mnie bolesny moment ciągnie się od początku tej analizy...
„A teraz kolejny szokujący news prosto z kraju. Od tygodnia trwają poszukiwania zaginionej 17-sto letniej Ann Wailson. Dziewczyna 15 marca wyjechała do Berlina na koncert zespołu Tokio Hotel. Jak donosi zrozpaczona matka, Ann zakwaterowała się na jedną noc w hotelu Plaza. Następnego dnia po koncercie miała powrócić pociągiem do domu. Nasi detektywi, którzy rozpatrują ten przypadek, znajdują się w kropce bez wyjścia. Bowiem Ann, jak potwierdza obsługa hotelu Plaza w Centrum Berlina, 16 marca opuściła ich ośrodek. Gdzie teraz znajduje się dziewczyna? Jak potoczyły się jej losy? Czy żyje? Na te pytania rodzice nastolatki nie znają odpowiedzi. Jeżeli dochodzenia prowadzone do końca bieżącego tygodnia nie przyniosą żadnych rezultatów, Ann zostanie oficjalnie uznana za zmarłą przez krajowe służby nadzorujące.
*smark* Nieźle, zaginioną uznać za zmarłą po tygodniu nieobecności. Wyobraźcie sobie te tłumy wczasowiczów, którzy muszą niwelować zaliczki za nagrobki.
-Dzień dobry. Czy to biuro śledcze do spraw zaginionych? – rozległ się głos w drugim końcu pokoju. Odwróciłam się gwałtownie i dostrzegłam Billa z telefonem w ręku.- Ja w sprawie Ann Wailson. Z tej strony Bill Kaulitz. Chciałem poinformować, że dziewczyna przebywa ze mną. Nic jej nie jest.. jest cała, zdrowa i bezpieczna
Yhy, akurat.
W trakcie następnych minut na prośbę Billa zadzwoniłam do mamy, aby osobiście zapewnić ją, że żyję i mam się dobrze. Bardzo ucieszył mnie fakt, że mama po naradzie z ojcem wyraziła zgodę, abym pozostała z Kaulitzem, pod warunkiem, że będę do niej raz w tygodniu dzwoniła...
Ta matka jest chyba jakaś nienormalna. Ale jaka nać taka mać.
-Ann ... wiesz co ... trochę sobie przemyślałem własną sytuację i doszedłem do wniosku, że chcę poinformować o tym Toma. To on jest dla mnie najważniejszy z rodziny ... i powinien wiedzieć, że jestem bezpłodny – zagadnął Bill podczas kolacji.
Wyobrażacie sobie ten dialog?
Tom, nie mogę mieć z tobą dzieci!
Nieeeee!!!11!
-A bo jest jeszcze jedna taka sprawa - rzekł Bill nerwowo skrobiąc widelcem po talerzu.
-Wal śmiało - odparłam szturchając go w rękę, gdyż ten dźwięk doprowadzał mnie do szału
-Będę miał operację. Do piątku wyznaczą mi termin.
-Że słucham? Co? Jaką operację - wywaliłam gały na wierzch
-Będą próbować przywrócić mi płodność.
??? Co oni chcą operować, plemniki?
Bo ja nie mam zamiaru tak żyć. Co byłby ze mnie za facet - widać Bill wcale nie przejmował się ryzykiem zabiegu, wręcz można powiedzieć, że był na niego pozytywnie napalony.
*nuci* And Amber Sweet is addicted to the knife.
- muuah - puściłam oczko do czarnego
Przenikliwe?
Na dalekim choryzoncie
Argh!
To co w tym momencie ujrzeliśmi przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Tom i Monic leżeli wtuleni w siebie, rozkoszując się namiętnymi pocałunkami. Ręcę Monic bładzily po jego ciele.
Ostrzegałam! *ostrzy zęby*
Zmierzyłam Toma
Suwmiarką.
Tom łapczywie bładził wzrokiem to po mnie, to po Billu.
*reaguje szalenie*
Teraz już wszystko było dla mnie jasne: to koniec naszej znajomości, to koniec wszystkiego.
Tak, tak, koniec, nie zdzierżę tego więcej! Głosuj (0)