HP i goniące butelki 2/2 (19.11.2009, 21:17)
Balu, co prawda nie będzie, ale aŁtorka postara się nadrobić ten brak. Czyli druga część analizy.
Analizowała: Miss Derisive
- Lily wiesz co masz zrobić na śniadaniu?- spytała mnie Dorcas
- o co ci chodzi?
- o twoje zadanie jak graliśmy w butelkę.
*zaciera łapki*
Nadeszła pora śniadania wszystkie siedziałyśmy już w WS nagle nadeszli Huncwocie ze swoją nową fryzurą.
Sczepili się włosami.
Nikt nie mógł się powstrzymać od śmiania. Chłopaki zajęli miejsce obok nas. I zaczęliśmy jeść.
Bo od jedzenia też nie mogli się powstrzymać.
Śniadanie było nie zapomniane najbardziej dla Pottera gdybyście zobaczyli jego minę dorcas szarpnęła mnie i ty m dala znak żebym wykonała moje zadanie. To trudno stanęłam na ławce i zaczęłam się drzeć na całą WS – KOCHAM CIĘ POTTER KOCHAM.- i rzuciłam mu się na szyje dosłownie.
Ach, ta młodzież jest taka monotematyczna...
W WS nie było ani jednej osoby co by się nie śmiała nawet nauczyciele chichotali a ja siedziałam porterowi na kolanach.
Zwłaszcza McGonagall pokładała się ze śmiechu. A Dumbel zawołał: „Yes, yes, yes!”.
- Liluś co to miało być??- zapytał gdy już się otrząsną z szoku
- Głupie zadanie i nie bierz sobie tego do serca- to powiedziawszy wstałam i zajęłam miejsce obok niego.
Tęsknię za kanonicznym Jamesem.
- ale mnie się podobało możesz powtóżyć?- spytał z głupkowatym uśmieszkiem
- nie.
Ponieważ nie ma czegoś takiego, jak powtaŻanie.
Czekaliśmy przed klasą od eliksirów. A nagle wbiegł Potter i rzucił się w dosłownym tego słowa znaczeniu na Syriusza i zaczął go całować po policzkach.
To Peter miał być zakochany w Syriuszu!
[A kto powiedział, że James wykonuje zadanie?]
Nadeszła pora obiadu i następne zadanie Lunio wstał sobie od stołu jak gdyby nigdy nic i podszedł do profesor Maggonagal uklękną przed nią i wrzasną – WYJDZIE PANI ZA MNIE- na twarzy profesorki była złość jak zarazem zdziwienie.
Hm, gdyby podszedł do McGonagall, byłoby śmieszniej.
Od aŁtorki: komentujcie plisssssssss
Nie żeby się płaszczyła...
Ale na śniadaniu dyrektor ogłosił mugolskie zawody składające się z pięciu części.
A za rok zorganizuje w Hogwarcie igrzyska olimpijskie. Ile kasy zbije na kibicach...
[*zawiedziona* Nie bal?]
W pierwszej części będzie pływanie. Druga gimnastyka. Trzecia taniec.
A, chyba że tak. W takim razie wszystko w porządku.
Czwarta śpiewanie i piąta to niespodzianka wiadomo tylko że w pierwszych czterech częściach bierze udział tylko jedna osoba a w piątej części wszystkie osoby z drużyny.
I karaoke! Mogę wybaczyć Dumblowi ten nadmiar oryginalności.
Drużyna musi być czteroosobowa sami wybieramy sobie drużyny. Nagroda za pierwsze miejsce to 200 punktów dla domu drugie 150 trzecie 100 czwarte 50.
Razem z quidditchem będzie to prawdopodobnie więcej niż osiągnięcia naukowe.
[Albus stawia na sprawność fizyczną. Może pomóc w tworzeniu następnego pokolenia.]
- Dziewczyny jak myślicie morze się zgłosimy?- zapytałam
Lepiej zatoka.
- A masz czwartego zawodnika?- odpowiedziała pytaniem na pytanie Ann.
- Huncwoci biorą udział to czemu my nie?
*widzi Syriusza, który wykonuje pokaz gimnastyki artystycznej ze skakanką i śpiewającego Petera*
Czwartą zawodniczką mogła by być ta dziewczyna Kate.
- Ta dziewczyna z którą nikt się nie przyjaźni?- zapytała Dorcas
Aha, Kopciuszek. Zakład, że wyjdzie z niej kolejny kandydat do „Mam talent”?
- Tak ona morze coś umie ja bym wzięła śpiewanie
- No ty Lily dobrze śpiewasz. Ja bym mogła mieć taniec. Ty Dorcas za to jesteś bardzo wygimnastykowana.
- No racja w tedy ona by musiała umieć dobrze pływać.
Spoko. Takie zbiegi okoliczności to normalka.
- zapytajmy siedzi w PW.
Jako anty-Marysia nie uzyskała prawa schodzenia na śniadania.
Zeszłyśmy i tak jak przypuszczałam siedziała na jednym z foteli.
Z żyletką w ręce?
Zajęłyśmy miejsce koło niej i tak jak ustaliłyśmy w drodze tu ja ma rozmawiać.
Kali musieć, Kali rozmawiać.
Ona jest naprawdę ładna tylko potrzebne jej jest ktoś kto by jej pomógł z zauważeniem tego.
Brzydula + ładna sukienka + fryzjer – okulary = skończona piękność.
Ale w końcu ona nie ma przyjaciół ani koleżanek myślałam ale nadszedł czas na działanie.
Biedne emo.
- Cześć- przywitałam się chyba była trochę zdziwiona że to do niej mówię bo zaczeła się rozglądać ale w końcu odpowiedziała.
- Cześć. Dlaczego ze mną rozmawiasz?
Ma do ciebie interes. Nawet nie rób sobie nadziei.
- a dlaczego nie mogę?
- No bo nikt ze mną nie rozmawia.
Zrobiłomi się jej przykro ale postanowiłam przejść do sedna sprawy.
Własna sprawa przede wszystkim. Potem można się litować.
- Tak do ciebie najpierw musze się zapytać umiesz chodź trochę pływać?
- tak we wakacje dożo trenuje.
W dojo? No, nie wiem, czy sztuki walki się tu przydadzą...
- To świetnie chcesz być z nami w drużynie? Brakuje nam jednej zawodniczki
- A ja myślałam, że naprawdę mnie lubicie – Kate zadrżały usteczka, po czym dziewczyna pobiegła z płaczem do siebie.
- Chcecie żebym była z wami w drużynie?
- Tak bo nie mamy jednej osoby do pływania. To jak?
- Bardzo chętnie.
”Dziękuję, o wielka Lily, że uczyniłaś mi tę łaskę i zaproponowałaś w drużynie miejsce, na które nie miałaś innej chętnej!”
- Idziesz z nami do pokoju.
- Po co?
- zrobimy coś z twoją fryzurą i umalujemy cię zobaczysz efekt będzie cudny.
Jeszcze zestaw „mini + dekolt” i płeć brzydka będzie wodzić za nią zachwyconym wzrokiem.
No i poszłyśmy rozmawiałyśmy z nią teraz wszystkie i jednocześnie prostowałyśmy jej włosy miała je straszne poplątane jakby nie czesane przez jakieś pięć miesięcy albo dłużej. Ja czesałam Dorcas małowała razem z Ann.
Po półtorej godziny skończyłyśmy a efekt był cudny tak jak przypuszczałam ona mogła by być modelką była naprawdę piękna.
”Zostań modelką w dziewięćdziesiąt minut”.
Tu aŁtorka wprowadza w życie kolejny punkt „Poradnika...” i wkleja zdjęcie Kate. Jesteśmy dozgonnie wdzięczni.
Od aŁtorki: przepraszam za długą nieobecność ale bylam na wakocjach a gdy wruciłam trzeba bylo oddać komputer do naprawy. obiecuje że notka ukarze się jutro.
Gdzie sprzedają bilety na egzekucję?
Przygotowania trwały przez cały tydzień. W środę dowiedziałyśmy się że Huncwoci też biorą udział.
Według wcześniejszej notki, wiedziały o tym od początku.
[Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Nie wiedziałaś?]
Przez godzinę zastanawiałyśmy się kto z nich zaśpiewa a kto weźmie udział w gimnastyce. Nawet się załorzyłyśmy o pięć gelonów.
Gelon (ur. ?, zm. 478 p.n.e.) - tyran miasta Gela i Syrakuz.
[Zalatuje przekrętem historycznym.]
Ja obstawiałam że śpiewał będzie Lunio a w gimnastyce weźmie udział Peter powiedziałam to tylko po to żeby było śmiesznie. Ann jeśli chodzi o śpiew to James gimnastyka Lupin. Dorcas to już się wszystko pomyliło Syriusz i śpiewanie? To nie możliwe. Albo James gimnastyka. to po prostu jest śmieszne.
To jest śmieszne od początku do końca.
Raz zakradłyśmy się pod ich dormitorium. wydawało się że zaraz nam bębenki w uszach popękają ktoś tak masakrycznie śpiewał o ile to można nazwać śpiewaniem.
Rzecz jasna, nie rozpoznały głosu. Bo po co.
W końcu minął ten tydzień męki i za godzinę miała rozpocząć się pierwsza część zawodów pływanie.
Chyba w jeziorze, bo gdzie?...
Kate wyszła się przebrać w struj do łazienki.
Poszła się struć. Tylko to jej zostało.
- Jak myślicie co na siebie włoży? – dopytywała Dorcas
Eee... Powiedziałabym, że strój kąpielowy, ale w tym musi być jakiś haczyk.
Po piętnastu minutach zapukałam do łazienki
Jednak się otruła. Wolała to niż znosić towarzystwo Lily i jej towarzyszek.
- Kate wychodzisz?
- Nie mogę w tym pływać.
- Dlaczego?
- Ładny był ten stój kąpielowy do póki go nie założyłam.
*usłużnie podaje czarny cień do powiek i czarną farbę do włosów*
- Tylko się ze mnie nie śmiejcie jestem taka chuda.
*zgrzyta zębami*
Kate lekko uchyliła drzwi łazienki
Aż w końcu wyszła całkiem. Nie wiem co ona chciała od tego stroju był cudny czerwono pomarańczowy. I bardzo dobrze na niej leżał. Wcale nie była taka chuda wyglądała super. Na pewno nie jeden chłopak zemdleje na jej widok.
Czyli to tak chcą wygrać te zawody!
- No to zakładaj pelerynę na siebie bo chyba nie chcesz żeby jeszcze przed turniejem większa część męskiej widowni pomdlała.
I kto ich zaniesie do skrzydła szpitalnego?
- Wiesz Lily to nawet dobrze możemy w ten sposób wyeliminować konkurencje
- dobry pomysł
Albo możecie skorzystać z mocy Vizira, jak Gandalf.
Pospiesznie wyszłyśmy z dormitorium i popędziły przed szkołę. Tam od tygodnia był wyczarowany duży basen.
Dumbledore zamienia szkołę w kurort. Dzięki temu przez wakacje będzie miał dodatkowe dochody.
W tym samym momencie pojawił się dyrektor.
- Witam wszystkich na…- dalej już nie słuchałam bo zajęta byłam czymś innym. Ja w to nie wierze po raz pierwszy nie słuchałam co dyrektor ma do powiedzenia.
Kształty, których nabrała, padły jej na mózg.
Ale wrućmy do tego co odwróciło moją uwagę albo kto. Pięć miejsc dalej siedział śliczny blondyn.
Którego, rzecz jasna, nigdy wcześniej nie widziała.
[Pewnie wymiana z Niemiec albo Finlandii.]
Nie znałam go. Morze by z nim później pogadać.
Czyżby interesował się ichtiologią?
Jakie on ma śliczne oczy. Ale James ma ładniejsze. Ja to powiedziałam to znaczy pomyślałam. Ja chyba jestem chora. Nie nie chyba na pewno. James ma śliczne oczy? Naprawdę coś ze mną nie tak. I jeszcze w dodatku nazywam go po imieniu to szczyt wszystkiego.
*ziewa* Ile razy ja widziałam takie dylematy bohaterek blogasiów...
Na szczęście to moje rozmyślanie przerwała Ann.
- Lily dlaczego wpatrujesz się w Roberta ze Slytherinu.
- A nie wolno?
- Lily on jest ze SLYTHERINU.
Everyone’s a little bit racist...
Taki ładny chłopak a w Slytherinie. To niemożliwe.
Każdy wie, że w Slytherinie są same brzydactwa. Plus Stalowooki Malfoy.
Ja to naprawdę mam pecha.
A miałam z nim później pogadać. Jeśli jest ze Slytherinu na pewno nie będzie chciał ze mną ga…
- Tym razem moje rozmyślania przerwał Potter.
I uchronił ją przed powtórzeniem.
Chwileczkę czy on powiedział do mnie liluś?
- Pottuś jeszcze raz tak do mnie powiesz a przywale ci jakimś zaklęciem!
- Nie denerwuj się tak. Ale zauważyłaś że robisz postępy już nie Potter tylko Pottuś.
*ma ochotę potrząsnąć Jamesem*
- Teraz ci to nie wyszło.- och on mnie doprowadza do szału- a lil chyba się zaczęło.- nie zwruciłam nawet uwagi na to że zdrobnił moje imię.
A jednak nawet imię „Lily” można skrócić.
Jednym zgrabnym ruchem ręki zrzuciła płaszcz na ziemię. Po tym co zrobiła było tylko słychać na około nas szepty chłopaków. „łał”,” „co to za laska”, „ale ona ładna”.
Męska część zawodników zemdlała, a Kate wygrała walkowerem.
Interesowało mnie tylko to co działo się przy basenie. Dyrektor kazał przyjąć pozycje. Wyciągnął z kieszeni różdżkę i wystrzelił z niej zielony płomień. Wszyscy pospiesznie wskoczyli do wody. Prowadził lupin ale zaraz za nim była Kate a za nią jakiś ślizgon.
Dumbel nie uznawał różnic między płcią piękną a brzydką. Przynajmniej nie w kwestii sportu.
Plywali bardzo długo patrzyłam się na to z podziwem ja bym tak nie dala rady. Raz pierwsza była Kate a raz lupin nikt inny chodź by na chwilę nie wysunął się na prowadzenie. Ostatnia długosć.
Film zwalnia, a wszyscy otwierają usta z napięciem, choć i tak wiedzą, kto wygra.
Wstałyśmy z miejsca i zaczęłyśmy skakać, klaskać i drzeć się na cale gardło KATE. Nasza Kate prowadziła ale już przy samym końcu Lupin ja dogonił. Nikt nie wiedział kto wygrał. Dopiero dyrektor nas powiadomił.
Dyrektor miał fotokomórkę w oczach.
- No to mamy zwycięzcę jest nim lub nią.
Co odrzuca większość możliwości, no nie?
Przepraszam morze zacznę i naczej.
Jakie morze, w basenia pływali?...
Trzecie miejsce Alex ze Slytherinu. Drugie miejsce Dawid z Ravenclawu.- chwileczkę to kto ma pierwsze? Ja już nic nie rozumiem.
Aleosochozi?
- Pierwsze miejsce- dyrektor ciągnął dalej- egzekwo Lupin i Kate z Gryfindoru.
Jak nie umiesz napisać „ex aequo”, to nie pisz wcale.
No i się wyjaśniło. Ale super pierwsze miejsce. Tylko szkoda że z huncwotami ale i tak super użądzimy dzisiaj sobie babski wieczór.
Użądlą?
- Hej dziewczyny spychajcie użądźmy sobie babski wieczór dzisiaj.
- Lily super pomysł- odpowiedziały chórkiem. Chórkiem wszystko było by ok.
Ale ten chórek miał kiepskie głosy.
Gdyby Potter się nie wtrącił.
- A my też możemy być?
- Wiesz nazwa mówi babski a ty chyba nie baba? No morze o czymś nie wiem?
- Bardzo śmieszne Lily.
To nie jest śmieszne. James naprawdę zniewieściał.
Od aŁtorki: konkurs dla czytelników przez cały tydzień będę czekać na osoby kture odpowiedzą prawidłowo na pytanie nagroda to pięć komentarzy na blogach zwycięzców.morzna odpowiedzieć tylko raz i wybrać tylko jedną odpowiedź.
Przyznaję, jest oryginalnie. Ale handel komciami kwitnie.
Od aŁtorki: pytanie brzmi:
Co Huncwoci wymyślą w następnym rozdziale żeby dostać sie na babski wieczur huncwotek.
a)zaczarują siebie nawzajem w dziewczyny.
b)przebiorą się i pomalują
c)wejdą pod peleryną niewidką
*daje się ponieść emocjom* C! Wybierz C!
[Z byka spadłaś? To by było zbyt normalne...]
Od aŁtorki: pod odpowiedziami piszcie adres waszego bloga.komentarze zostaną dodane w następny wtorek. Czym więcej zgłoszeń tym dłuższy będzie następny rozdzał.
Ale nie podała mnożnika! Jak można to sprawdzić?
Leżałam dalej na łóżku aż rozległo się pukanie od razu podbiegłam do drzwi otworzyłam je a tam stali huncwoci oni mieli na głowach peruki i byli pomalowani różowymi cieniami do powiek i tuszem rzęs i czerwoną szminką.
*ze zgrozą* Matko Borska...
A gdyby tego buło mało to jeszcze mieli na sobie czerwone spódnice żółte podkolanówki niebieskie buty na obcasie i zieloną bluzke na ramiączkach.
Prawie jak rasta.
Gdy na nich spojrzałam od razu zaczełam się śmiać a nawet doszło do tego ż nie ustałam na nogach i turlałam się po ziemi ze śmiechu. Od razu przybiegły dziewczyn y i tak jak ja wpadły w nie pohamowany śmiech.
*nie śmieje się*
- Ej co wam?- spytał Potter
- Ty haha jeszcze haha pytasz ha spójrz na haha siebie hahaha…
- no co ubraliśmy się tak jak wy i umalowaliśmy.
- lepiej hah spójrz na swoje ciuchy są takie hahaha kolorowe.
No co wy hahahaha przecież wszyscy hahahaha wiedzą że powinno się nosić ciuchy w barwach maskujących. Ha.
- no to jak zaczynamy babski wieczur?- spytał Potter
co? On powiedział? Oni mieli tu nie przychodzić! Wstałam z podlogi i podeszłam do Pottera
- my tak zaczynamy ale wy nie!
- Liluś no nie bądź taka.
Czy Huncwoci mogą się jeszcze bardziej upodlić?
- to możemy wejść?
- i ty się jeszcze pytasz? Chyba powiedziałam wyraźnie że
- jasne wchodźcie.
- Ann co ty wyprawiasz przecierz to miał być babski wieczór?- szepnęłam do przyjaciółki.
- Daj spokuj lily nie widzisz jak się starali?
Wyrzekli się własnej godności. I nawet nie próbują się wygłupiać.
Speńdzilismy ten wieczór nawet fajnie ale za to drugi dzień nie był udany przynajmniej dla mnie.
SpEŃdziliśmy... Tego jeszcze nie było.
11:27 przed wielką salą
Czasu zachodnioeuropejskiego.
- POTTER JESZCZE RAZ POWIESZ DO MNIE KOCHANIE A NIE RĘCZE ZA SIEBIE .
- ale już nie mowie do ciebie Liluś.
Drodzy czytelnicy, tracimy go...
Teraz się wkurzyłam wyciagłam różdżkę i przyłożyłam mi do gardła.
Wyciągła. I zakręcowywała w prawo, bo jej się droga wygła.
Miałam sporąwidownię zeszlo się pół szkoły.
Pi razy oko sto pięćdziesiąt osób. Chyba że w tamtych czasach przyrost czarodziejów był większy niż w następnym pokoleniu.
Aż tu nagle usłyszałam głos dyrektora jak zwykle spokojny.
- Co tu się dzieje?
Schowałam różdżkę do kieszeni ale się nie odezwałam.
- Proszę chodźcie do mojego gabinetu.
*skanduje* Szla-ban! Szla-ban!
Poszliśmy za dyrektorem do gabinetu gdy znaleźliśmy się na miejscu kazał nam zająć miejsca i zaczął mówić.
-Słuchajcie już wcześniej postanowiłem to co wam za chwilę powiem profesor maggonagal(nie mam pojecia jak się to pisze)
Śmierć dopaŁt-om!
więc rozmawialiśmy o tym że jak jeszcze raz dojdzie między wami do dużej kłótni to dostaniecie karę ale nie taką zwykłą kare.
*przypomina sobie wszystko, co już w takich okolicznościach zarządzono*
Zostaniecie związani niewidzialną liną ktura nie pozwoli wam się rozdzielić na wiecej niż trzy metry.
Łee, nihil novi...
-co jak to nie nie morze pan.
-mogę panno Evans i zrobie.
- ale jak badziemy spać przecierz nie razem.
No jak to? Epoka dzieci-kwiatów...
[Word się czerwieni na widok tych błędów.]
Dostaniecie jedno dormitorium poza wierzą gryfindoru więdz do dzieła stańcie obok siebie.otwieralam usta żeby cos powiedzieć ale dyrektor uciszył mnie ruchem reki.
I celnie wymierzonym ciosem.
No trudno stanęliśmy obok siebie dyrektor wypowiedział zaklecie no i jestem skazana na towarzystwo Pottera przez no wlaśnie przez ile?
- dyrektorze a przez jaki okrez czasu musze z ni przebywać?
Do skutku.
- przez miesiądz
Mosiądz+miesiąc=?
coś (22.11.2009, 13:48)
brak www
Analiza- boska :)
Chciałam wam polecić jeden blog, który aż prosi się o analizę: www.hp-i-ph.blog.onet.pl
Smacznego!
Rzepicha (22.11.2009, 12:05)
brak www
Zawody sportowe, w porządku. Dbajmy o kondycję. Ale od kiedy śpiew to sport?
Mrohny (21.11.2009, 11:37)
brak www
Mam tylko jedno pytanie: aleosochozi?
:D
Pigmejka (19.11.2009, 22:32)
brak www
O nie... zawody sportowe?! T.T Eh, blogasek-koszmarek. A w tym aŁtorkowym "morzu" to się można utopić, serio. W każdym razie analiza udana. :)) A najbardziej rozłożyły mnie:
- Wiesz Lily to nawet dobrze możemy w ten sposób wyeliminować konkurencje
- dobry pomysł
Albo możecie skorzystać z mocy Vizira, jak Gandalf.
i
Teraz się wkurzyłam wyciagłam różdżkę i przyłożyłam mi do gardła.
Wyciągła. I zakręcowywała w prawo, bo jej się droga wygła.
^^