Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
HP i traumatyczne listy 2/2
HP i traumatyczne listy 2/2 (03.09.2009, 16:29)
Skąd tak naprawdę pochodzi Voldemort i jak dorabia w czasie wolnym? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w poniższej analizie.

Analizowała: Miss Derisive

Od aŁtorki: Dlatego dzisiejsze opowqiadanie będzie takie nie ogólne. Bo chcę już zacząć tzw. dział Hermiona i Draco po ślubie", a uwirzcie mi będzie się działo ;D
Wiruję ci.

Całowali się kilka a może kilkanaście minut. W pewnym momencie Hermiona odepchnęła Mafoya i powiedziała - Już starczy. Dość.
Limit na dziś wyrobiony.

Na co Draco nic nie odpowiedział. Lecz zapytał Hermionę czy nie odprowadzić jej do zamku bo już jest późno. Hermiona powiedziała, że "tak" poszli do zamku.
Zdziwiliście się, co? Myślicie, że po tym pytaniu pójdą do lasu, przyznajcie się!

Wracając o niczym nie rozmawiali, tylko gdy weszli do zamku Draco powedział- Jutro po uczcie, na stacji Hogsmeade spotkajmy się po czym wrócimy do domu.
Życzymy szczęścia na nowej drodze życia.

Hermiona stała przez chwilkę po czym udała się do dormitorium dziewczyn gdzie nie było nikogo. Jak się domyślała zaraz powinna zacząć się Pożegnalna Uczta. Spojrzała na zegarek i miała racje.
Zeszła na śniadanie i miała szesnaście lat.

To co miała w ręce czyli spodnie żuciła byle gdzie i pobiegła do Wielkiej Sali.
Od lat próbowała rzucić nałóg przeżuwania dżinsów, ale to było silniejsze od niej.

Gdy weszła zrbiło się jej żal, że już nigdy tu nie powróci, tyle przygód tu przeżyła z Harry'm, Ronem i Ginny. No właśnie ONI. Teraz gdy straciła z nimi kontakt czuła się odrzucona, cieszyła się że już nigdy nie zobaczy tego miejsca, miejsca w którym dowedziała się prawdy o sobie. Z kąd pochodzi.
Z czyjej przyczyny, chciałaś powiedzieć.

Uczta ciągnęła się niezmiernie długo. Gdy tylko się skończyła Herrmiona od razu poszła do dormitorium gdzie spakowała się, umyła i położyła się do łóżka.
AŁtorka wyraźnie chce przejść do rzeczy.

Nie czekała na swoje lokatorki.
Przedsiębiorcza Hermiona odnajmowała dormitorium koleżankom z klasy.

Hermiona obudziła się bardzo wcześnie. Ale jak się spowdziewa jej lokatorki już nie spały. Od pewnego czasu gdy się pokłóciły nie odzywały się do siebie.
To odziedziczony po ojcu mhroock zaczynał się ujawniać.

Hermionie to było na rękę. Bo teraz nie chciała z nikim rozmawiać.
Voldi przekazuje swoim córkom w genach emo-skłonności.

Gdy ubrała się, umyła wzięła swoje walizki i żuciła ostatnie miejsce na to miejsce.
Hermiona pomagała Stwórcy ustalić rozmieszczenie gór i oceanów.

Po czym wraz z nauczycielami teleportowała się na stacje w Hogsmeade.
W. Hogwarcie. Nie. Można. Się. Teleportować.

Gdy już tam była od razu zauważyła Dracona, podszedł do niej wziął od niej walizkę i ruszyli w stronę tam gdzie wcześniej stał.
Gramatyka trzeszczy w szwach.

Gdy dotarli na to miejsce były tam dwie dodatkowe postacie: w maskach, czarnych pelerynach, jak się Hermiona domyśliła byli to śmierciożercy.
Nikt nie zwracał na nich uwagi, powszechnie uznawano ich za element dekoracji.

W pewnego chwili jeden z nich tej bardzej wyższy powedział- Witam panno Riddle. Proszę się mnie złapać za ramię.- Jak powiedział tak też zrobiła. W pewnej chwili poczuła szarpnięcie w okolicy pępka i po chwili była przed starym dworem.
Bo śmierciożerca był świstoklikiem. I wszystko jasne.

Jej oczom ukazywały się obskurne, ciemne, a zarazem eleganckie pomieszczenia.
Obskurne, a zarazem eleganckie. Yeah.

W pewnej chwili, któryś z tych śmierciożerców wepchał ją do pomieszczenia, który przypominał salon.
Hermiona nie zmieściła się w drzwiach, więc wpychanie trwało dłuższą chwilę.
[Albo pomieszczenie zmieniło płeć, albo to śmierciożerca przypominał salon.]


Był tam kominek, półka z książkami i różne rzeczy które są w salonie.
Ściany, a w wersji ekstremalnej nawet podłoga.

Gdy tak stała zauważyła, że jeden fotel jest odwrócony w stronę kominka a na nim ktoś siedzi.
Voldi nadrobił zaległości w filmach i postanowił zaszpanować.

W pewnym momencie postać wstała i podeszła to Hermiony. Tak, to był ojciec Hermiony. Nie przypominał żadnego notmalnego człoweka.
A, to już wiemy, po kim Hermiona ma to zachowanie.

Był wysoki, blady a twarz... Jego twarz przypominała twarz węża (?- przyp. autorki nie wiedziałam jak to określić).
Widać.

Tak to był Lord Voldemort. Po chwili powiedział:
-Witaj Hermiono Riddle. Jak widzisz jestem twoim ojcem.
Hermiona miała w oczach laboratorium DNA.

Jakże się cieszę, że Cię widzę. Jesteś tak podobna do Kasandry i do mnie.
Ten brak nosa...

Hermiona dopiero teraz poczuła, że niewierzy mu ( przyp. autorki w pierwszym roździale było napisane, że Hermiona w to wierzy, ale teraz znowu poczuła... strach, nienawiść i może chęć... hmm... mordu?).
Naprawdę nie potrafię tego skomentować.

Nie przywitała się tylko od razu zaczęła rozmowę "na ty".
- Nie będziesz mi tu podskakiwał!

- Nie wierzę Ci.- Powiedziała przez zaciśnięte zęby.
Udało jej się wymówić wielką literę.

- Oj, a już mi się zdawało. Lecz jeśli nie wierzysz to zabytaj ich...- Wskazał na państwa Granger'ów, przestraszonych...
Nie wiedzieli, czemu Voldemort nagle zapragnął zmienić ich w zabytki.

-To, to prawda?- Zapytała Hermiona, i czuła, że nie może powstrzymać łez.
-Tak, to prawda sądziliśmy, że uwierzysz nam po tym jak dostałaś list.- Powedział pan Granger.
A skąd on wie, czyją córką jest Hermiona?

- No teraz mi powinnaś uwierzyć.-Zaczął Voldemort. Po chwili dodał- Spełniliśce moje zadanie, teraz nie jesteście mi potrzebni.-Powiedział.- AVADA KEDAVRA!- Rozbłysło zielone światło i państwo Granger leżeli martwo na podłodze.
- I do muzeum z nimi! – zawołał Czarny Pan.

-Nienawidzę Cię! Dlaczego ich zabiłeś! Co ci zrobili?- Pytała wrzaskiem Hermiona.
- To aŁtorka! – krzyczy oznajmieniem Miss Derisive.

- Mam swoje powody. A teraz proszę aby w tym pokoju zostali tylko Draco Malfoy, Hermiona razem ze mną.- Oznajmił Voldemort.
I co oni będą razem robić?
[Nauki przedślubne dla narzeczonych.]


Od aŁtorki: Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam za taką szybką akcję ale chcę dojść do pewnego
Ty chyba szybkiej akcji nie widziałaś.

Od aŁtorki: Chciałam napisać, że przed pisaniem przemyślałam co nieco. Pisząc w narracji 3 osobowej mam mnóstwo pomysłów a wcielajc się w postacie mogę lepiej wyrazić ich emocje i tego typu rzeczy.
Zmiana narracji – punkt zaliczony. AŁtorka zdobywa nowe sprawności.

KRÓTKIE PRZYPOMNIENIE:
*tu następuje streszczenie dla tych, którym się nie chciało czytać poprzedniej notki lub dla których akcja była nie dość szybka*
(Wiem, krótkie przypomnienie. Ale czy takie niepowinno być?)
Pod nagłówkiem „Krótkie przypomnienie” spodziewałabym się krótkiego przypomnienia, ale to może tylko moje skrzywienie.

-Siadajcie- powiedział Voldemort. Po czym jednym machnięciem rurzdżki przysunął fotele.
Voldemort machał rurką. Uznał, że hydraulicy są bardziej macho.

Gdy siedli zaczął swój monolog- Z tego co mi wiadomo, w tym roku skończyliście Hogwart i jesteście pełnioletni.
Czas, aby wam powiedzieć prawdę... To nie bociany przynoszą dzieci.

A moją wolą i wolą rodziców Dracona jest abyście wzięli ślub.
Lucjusz o niczym innym nie marzył.

O czym już na pewno wicie (przyp. autorki o tym było w II roździale).
I się wydało: Voldemort pochodzi ze Śląska!

Więc jutro odbędą się uroczyste zaręczyny, a pojutrze będziecie już małrzeństwem.
Czy błąd ortograficzny unieważnia zawarcie związku?
[Akcja już dawno prześcignęła światło. Teoria względności przeżywa rewolucję.]


Z góry mówię nie próbujcie wywinąć jakiegoś numeru bo to się źle skończy. Więc ostrzegam.
Szlaban na miesiąc!

Hermiona nie była tym ździwiona. Idąc do swojego pokoju czuła szczęście, radość a zarazem strach, ból. Nie wiedziała dlaczego. Kochała Dracona i wiedziała, że wkrótce będzie się musiała się z nim ożenić.
Jego nowo ujawniona kobiecość budziła jednak w Hermionie wątpliwości.

Szczęście i radość czuła być może dlatego, że wkrótce zwiąże się z kimś kogo pokochała całym sercem. Tak kochała Dracona.
A jeszcze wczoraj go nie cierpiała. Ale aŁtorce udało się uśmiercić kanon.

Żal oraz ból tak, tu było dużo powodów. W głowie pojawiały się pytania dotyczące żalu i bólu.
Hermiona zdawała wewnętrzny egzamin z psychologii.

Bała się, czy Draco będzie dla niej dobrym mężem, czy nie będzie jej bił, znęcał się nad nią.
Kiedyś umiała się obronić... Ale blogaś ją ogłupił.

A ostatnie pytanie pojawiało się najczęściej "Czy ją nie zdradzi?. Tak, tego obawiała się najbarzdziej.
Zdradliwy wróg – niemożliwe.

Przeciesz w Hogwarcie wyznał jej miłość. A może okłamał ją? Co teraz znaczą słowa, dwa proste słowa "Kocham Cię"? No właśnie. Teraz te słowa nie znaczą nic. Puste słowa.
I cały przemysł walentynkowy zdemaskowany.

A jednak czuła w głębi serca, że ją kocha.
Ją = Draconę, tak?

Wracając do rzeczyswistości gdy doszła do swohego pokoju wyjęła z torby pamiętnik, położyła się na łóżku i zapisała w nim:
Drogi pamiętniczku!
Wiem, że dawno nie pisałam ale nie było co.
Wiesz, bycie przyjaciółką Wybrańca jest takie nudne...

Teraz sytuacja się zmieniła. Nie wiem, czy tu już pisałam ale tak naprawdę jestem córką najokrutniejszego czarownika na świecie. Nie nazywam się Hermiona Grenger, lecz Hermiona Riddle.
Zmianę nazwiska załatwiono zaocznie.

Na począku nie było mi łatwo. Straciłam przyjaciół. Teraz moja sytuacja uległa bardzo dużej zmianie.
Już drugiej od początku wpisu.

Jutro w posiadłości mojego ojca odbędą się zaręczyny. Moje i Dracona Malfoya. Kocham go. Tak, kocham.
Wiemy.

Wybaczyłam mu te wszystkie "szlamy", które mówił pod moim nazwiskiem w Hogwarcie.
Tym razem to Hermiona jest miłosierna.

Gdy pomyślę o tym, że pojutrze nie będzie już Hermiony (Jane) Riddle, a będzie Hermiona (Jane) Malfoy, robi mi się jakoś błogo na sercu.
”Zawsze chciałam mieć tak na nazwisko!”

Myśląc o tym czuję się szczęśliwa. W końcu ooba, którą kocham będzie ze mną żyła pod jednym dachem.
Nie żeby mieszkali pod jednym dachem przez wszystkie lata Hogwartu...

Lecz zawsze jest jakieś "ale" w moim przypadku to "ale" brzmi, czy słowa "Kocham Cię Hermiono...", są prawdziwe. Najbardziej boję się prawdy. A co jeśli to nie prawda?
Nieprawdy boi się jeszcze bardziej.

Jeśli to nieprawda to jestem naiwną Hermioną Riddle.
Hańba dla nazwiska!

Tym samym czasem, w pokoju na końcu korytarzu siedział Draco Malfoy. Siedział, przy biurku i pisał w pamiętniku. Tak, dobrze przeczytaliście. Draco Malfoy ma pamiętnik w którym pisze: wiersze, wspomnienia...
...i przykleja muszelki, które zebrał na plaży...

Tak jakm kiedyś pisałem mam ożenić się z Hermioną Riddle, córką mojego pana. Jutro odbędą się zaręczyny na których poproszę Mionę o rękę. Wiem, że to zabrzmi bardzo głupio ale kocham ją. Tak KOCHAM.
*ma ochotę wymiotować*

Lecz boję się, że ta miłość jest jednostronna. W Hogwarcie wyznałem jej miłość. Ona... potwierdzila ją.
- Kocham cię.
- Tak.


Boję się, że mnie okłamała. Boję się również tego, że nie wybaczy mi tych wszystkich "szlam" pod jej nazwiskiem. Naprawdę żałuję tego.
W ramach pokuty oddał pół majątku na cele charytatywne.

Gdy jednk okaże się prawdą to, że i ons daży mnie takim samym uczuciem będę najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem.
I tylko słownika brak.

Gdy to napisał podszedł do swojego barku wzię butelkę Ognistej Wihisky. Fakt, że było jej tam "jak kot napłakał" ale dla tych którzy nie przyzwyczaili się do tego trunku byłoby to zbyt silne. Gdy wypił wszystko poszedł do łazienki, umył się i poszedł spać...
Mocny jest.
[A czym jest „Wihisky”?]


Hermiona obudziła się w bardzo dobrym nastroju. Ubrała się w czarne rurki i bluzkę z krótkim rękawkiem.
To na cześć ojca-hydraulika.

Umalowała twarz, a włosy rozczesała. Zeszła na dół na śniadanie.
Wszystko na swoim miejscu.

Jak się spodziewiała w jadalni było bardzo gustwoni wszystko przygotowanie. Gdy weszła wszyscy już jedli.
- Ups... Spóźniłam się? – zapytała słodko Hermiona, mrugając sztucznymi rzęsami.

W pewnej chwili gdy spożywała swoje śniadanie Draco wstał pociągnę Hermionę na środek sali.
Nie zważając na fakt, że właśnie szamała tosta.

Klęgną przed nią i powiedział:
Że co zrobił?

-Hermiono Riddle, czy chcesz zostać moją żoną?
Hermionę zamurowało. Wiedziała, że dzisiaj zostanie zadane to pytanie ale, żeby tak szybko i to zrana?
Oświadczyny z rana jak śmietana.

Popatrzyła na Dracona. Po jego twarzy możnabyło rozpoznać to, że naprawdę mu na tym zależy. A z oczu możnaby było odczytać jedno, no może dwa słowa "Kocham Cię".
Wygrawerował je w stali.

Hermionie trzęsły się nogi, miała je jak z waty. Rozejrzała się po jadalni. Widziała srogi wzrok swojego ojca, i rodziców Malfoy'ów ale i również ciekawe spojrzenia ze strony śmierciożerców.
Zwłaszcza tego, który był bukmacherem.

Całe ciało Hermiony mówiło tak. Nie pozostało nic innego jak odpowiedzieć "Tak".
-Tak.-Powiedziała Hermiona, po czym Draco włożył jej na palec pierścionek, wstał.
Usłyszawszy, jak Hermiona mówi „tak”.

Zbliżył się do Hermiony. Wiedziała co teraz będzie. Pragnęła tego. Tak, bardzo tego pragnęła. Draco również. I stało się zaczęli się całować.
Przed tłumem mhroochnych zwolenników Sami-Wiecie-Kogo.

Wszyscy śmierciożercy łącznie z Voldmortem i Lucjuszem Malfoy'em zaczęli klaskać.
Śmierciożercy też ludzie i uwielbiają opery mydlane.

Tylko Narcyza Malfoy płakała. Nie były to łzy smutku. Były to łzy radości, wzruszenia...
Słodycz osiąga stężenie zagrażające życiu i zdrowiu.

Od aŁtorki: Notkę dedykuję wszystkim, którzy "na serio", czytają mojego bloga.
A czy ja wyglądam, jakbym się śmiała?

W pewnej chwili przestali się tak... namiętnie całować.
- Dwadzieścia sekund! – wykrzyknął jeden ze śmierciożerców. – Zgadłem! Wisisz mi dwa galeony!

Po czym Narcyza Malfoy powedziała.-No, skoro jutro będziesz Hermioną Malfoy trzeba Ci kupić suknię ślubną.
Dracon już swoją ma.

Więc jeśli Pan pozwoli (tu popatrzyła na Voldemorta) ja z Hermioną wybierzemy się na ulicę Pokątną po suknię.
*zmęczona, odhacza kolejny punkt „Poradnika”*

- Dobrze zgadzaqm się. Ale to nie może być byle jaka suknia. Moja córka nie może wygląć jak jakaś fleja.
Narcyza, zagorzała hippiska, bezskutecznie starała się ukryć rozczarowanie.
[Jak już wyklinać, to porządnie!]


Gdy już były na Pokątnej od razu skierowały się do Madame Maldkin (Inaczej się pisze, ale jak? Tego nie wiem).
*patrzy znacząco na niebo* Pomstaaa!

-O witam Panią Narcyzę i Panią Hermionę. W czymś pomuc?- Zapytała.
- Tak, szukamy zaginionej księgi ortografii. Ale tutaj jej chyba nie ma.

-Ależ, oczywiście. Proszę za mną.- Odpowiedziała po czym machnęła rękom aby za nią poszły.
Ręce podążyły za nią posłusznie.

-Och, a nie mogła by mi Pani w tym pomóc?- Spytała Hermiona.
-Och, proszę nie mów do mnie Narcyza tylko mamo.
- Och, zamknijcie się.

-No, dobrze. Pomogłabyś mi wybrać mamo?
-Ależ, z czystą przyjemnością.
I to ma być normalna rodzina?

Po tych słowach zaczęły szukać. Szukały być może ze 2 godziny.
-To może ta?-Spytała już zmęczona Narcyza.
-Och, tak masz rację jest prześliczna.- Odpowiedziała zadowolona Hermiona.
I na pewno leży jak ulał. Nie trzeba nawet przymierzać.

Gdy poszły do kasy Madame Malkin powedziała:-Mają Panie bardzo dobry gust. Jest to najdroższa suknia jaką można u nas dostać.
Zapamiętać: dobry gust = drogi gust.

Po czym Hermiona dała jej pieniądze.
Voldi przydzielił jej kieszonkowe. Co mu szkodziło, i tak od jutra będzie żyć na koszt męża.

Następnie, gdy wyszły Narcyza zapytała. -Może dasz się skucić na kawę bądź lody?- Z nadzieję w głosie.
-Tak.
- Dzięki ci, pani, za tę łaskę. Bór Voldemorto... znaczy się, tobie w dzieciach wynagrodzi!

Po czym udały się do przytulnej restauracji. Zamówiły po kaawie, następnie Narcyza zaczęła rozmowę.
- Nie wiem czy wiesz ale jestem bardzo zadowolona, że mój syn będzie mieć taką żonę jak ty.
Bo żoną Hermiony będzie Draco.

-Bo widzisz, boję się tego że Draco mnie naprawdę nie kocha.
- Ależ co ty wygadujesz. Gdybyś widziała wczoraj mojego syna, nie miala byś w głowie takich okropnych myśli. On się z tego strasznie cieszy, że będziesz jego żoną.
Awwww...

Po tych słowach zostawiły na stoliku wyliczone pieniądze i teleportowały się przed dom Voldemorta.
Voldi stanowczo zabronił im dawania napiwków.

Gdy tak szła korytarzem ktoś zasłonił jej oczy.
-Kto to?-Powedziała, a raczej spytała Hermiona.
Nie mam pojęcia. Zielonego. Ani w dowolnym innym kolorze...

-A jak myślisz kto?- Spytał Draco.
...z wyjątkiem różu.

-Hm... Niech zgadnę... mój przyszły mąż? Draco Malfoy?- Spytała już bez cienia wątpliwości.
Pudło. To twoja przyszła żona. Dracona Malfoy.

Po chwili dodał.-Jak tam zakupy wraz z moją matką na Pokątnej? Hm? Jak wygląda ta suknia, którą jutro będę ściągać z Twojego pięknego ciała? - Spytał.
Zasadniczo w tych okolicznościach wygląd sukni nie ma większego znaczenia.

-Oj, tak... jutro przygotuj się.- Powiedział Draco.
Hermiona zanotowała w pamięci, żeby poszukać nożyczek, na wypadek gdyby Draco nie radził sobie z zamkiem błyskawicznym.

Od aŁtorki: I jak się podoba?
Wiem, taka nie za bardzo. Krótka... Ale w następnej co będzie. O ho!
Ściąganie sukien, te sprawy...



Bum_Cyk (04.07.2010, 17:09)
brak www
"Po czym Narcyza Malfoy powedziała.-No, skoro jutro będziesz Hermioną Malfoy trzeba Ci kupić suknię ślubną.

Dracon już swoją ma."
Świetne :D

kisiel (10.11.2009, 21:34)
brak www
No a gdzież ta noc poślubna?!?!?! *wielce zawiedziona* może już się pojawiła, aż sprawdzę tego bloga!

kura z biura (09.09.2009, 22:54)
brak www
Uch, kocham te Hermionki córki Voldzia, żony Malfoya!

Dziewczyna Ministranta (09.09.2009, 13:37)
brak www
Bo ze Śląska pochodzi wiele wybitnych i/lub znanych postaci! Np. taki sobie Voldemort.

Vixy (08.09.2009, 22:43)
brak www
Hahaha dobre ^.^
Analiza jak zwykle ciekawa i śmieszna - idealna na poprawę humoru po jakichś ośmiu lekcjach w szkole... Mam tylko jedno ale:
W Hogwarcie można się teleportować xD Nie oglądałaś HPiKP? Dumbledore jest wszechmogący =P Może udziela swoich przywilejów też innym? xD

Ome (07.09.2009, 23:11)
brak www
Bardzo, bardzo mi się podobało, uśmiałam się szaleńczo. Ale to już naprawdę koniec tego "po ślubie"?

Ktosza (07.09.2009, 18:14)
brak www
Urwało mi komentarz przez cudzysłów, przepraszam ;> chciałam napisać, że nie wiem co jest takiego w tym fragmencie, który wkleiłam, ale nie mogę przestać się śmiać jak na niego patrzę...

Ktosza (07.09.2009, 18:13)
brak www
Pisałam to pod poprzednią częścią analizy tego opka i napiszę pod tą: jak mnie wkurzają takie bezwolne, cielęce sieroty! Ma go poślubić, więc nagle go pokochała. Żenada.

"Żal oraz ból tak, tu było dużo powodów. W głowie pojawiały się pytania dotyczące żalu i bólu."

Ladybird (06.09.2009, 23:02)
brak www
Zastanawiam się, co jeszcze autorki tych blogów mogą wymyślić. Czasami wydaje mi się, że aż się podkładają, żeby zanalizować ich blog xD
A analiza jak zwykle świetna, ten blog wymiata ;d

insanityinside (03.09.2009, 22:28)
brak www
Te blogaski są coraz bardziej głupsiejsze. Zaczynam podejrzewać, że aŁtorki celowo unikają poprawnej pisowni. Nie wierzę, że ktoś kto czytał HP mógłby przez pomyłkę napisać "rurzdżki"... Z drugiej strony, może widziała tylko film?
A pod nagłówkiem "krótkie przypomnienie" spodziewałam się znaleźć małego różowego słonia. Pasowałby kolorem do reszty opowiadania.
"Więc jutro odbędą się uroczyste zaręczyny, a pojutrze będziecie już małrzeństwem." - A za tydzień wasze dzieci pójdą do szkoły.
" A może okłamał ją? Co teraz znaczą słowa, dwa proste słowa "Kocham Cię"? No właśnie. Teraz te słowa nie znaczą nic. Puste słowa." - PRAWIE jak poezja.
"Kocham go. Tak, kocham." - A poza tym kocham go i jestem w nim zakochana. A czy wspominałam już, że go kocham?
"Gdy pomyślę o tym, że pojutrze nie będzie już Hermiony (Jane) Riddle, a będzie Hermiona (Jane) Malfoy" - Druga zmiana nazwiska w tym tygodniu...