Oto kolejny
serial z HP w roli głównej. Na scenę po raz kolejny wkracza Wielki Brat Dumbledore...
Analizowała: Miss Derisive
Zacznijmy od wynurzeń aŁtorki:
ZAWIODŁAM SIĘ NA WAS! MYŚLAŁAM, ŻE PODOBA WAM SIĘ MÓJ BLOG A WY TYM CZASEM NIE KOMENTUJECIE NOTEK!
Drodzy czytelnicy blogaska - jestem z was dumna.
PRZEZ WAS ROZWAŻAM ZAWIESZENIE BLOGA, A MOŻE NAWET USUNIĘCIE! :(
A jednak nie usunęła...
! NIE KOPIUJ TREśCI, OBRAZKóW ANI NICZEGO CO NA TYM BLOGU JEST!
Nie pożądaj blogaska aŁtorki swojej...
! NIE PISZ OBRAźLIWYCH KOMENTARZY!
I ty się dziwisz, że nikt nie komentuje?
! NIE NACISKAć NA CZęSTSZE NOTKI!
Nie śmiem.
Tak pokrzepieni, możemy przejść do charakterystyki bohaterów:
Harry to odważny chłopak o wielkiej sile.
Przez całe wakacje pakował na siłowni.
Cho Chang to dziewczyna Harrego. Jej rodzice nie żyją, a jej brat zaginął gdy miała ok.12 lat. Nie mogła zakończyć szkoły z rówieśnikami, ponieważ
jej rodzice uparli się na wyjazd do Chin.
Wycieczka z zombi - to dopiero przygoda.
Na szczęście (lub nie)jej chłopak i przyjaciółka jechali z nią.
”Cześć, Harry, nie masz może ochoty powłóczyć się po świecie z nieumarłymi?”
Jest w Ravenclow.
Jeszcze odrobinę i spotkamy Ravenclown...
Hermiona to dziewczyna kujonka, a jednak ma czas dla przyjaciół. Należy do tego samego domu co Harry i Ron. Czasami jest podobna do MCGonagall.
*tknięta złym przeczuciem* Błagam, tylko nie kolejna Zaginiona Córka...
Draco to chłopak o zimnych oczach, ale jednak umie wykazać uczucie.
Kupił grzałkę do gałek ocznych.
Bardzo kocha swoją dziewczynę Ginny.
*zgrzyt po śp. kanonie*
Ginny-Ruda dziewczyna o wielu zaletach. Jest w tym samym domu co cała jej rodzina. Mimo iż cała jej rodzinka nienawidzi Malfoyów ona chodzi Dracem.
Wbrew całej populacji ludzkiej, która zwykła chodzić chodnikami bądź ścieżkami.
Czas na treść właściwą:
Cho rozejrzała się po Wielkiej Sali, nagle uznała, że obok niej siada jakiś blondyn.
Stwierdzenie tego faktu wymagało dłuższego namysłu.
-Witaj Cho, jak minęły ci wakacje?-spytał, był to jej chłopak Jake.
Klasyczny przypadek uszkodzenia ośrodka rozpoznawania twarzy.
-Dobrze, może pójdziesz ze mną jutro pospacerować po błoniach?
-Nie, nie mam czasu. Zresztą muszę już lecieć. Pa.-i dał jej całusa na pożegnanie. "Jutro niema czasu? Przecież dziś dopiero przyjechaliśmy do szkoły. Gdzie on się tak śpieszył? Przecież nie jest prefektem. I gdzie do diabła jest ta Mariett? Wyszła przecież trochę przed Jakiem. Może są razem? Nie, Mariett nie zrobiła by mi tego."
”On się gdzieś spieszy, więc mnie zdradza z moją przyjaciółką” - przecież to logiczne, prawda?
Tak myśląc doszła w końcu do wieży "znowu nauka" powiedziała i weszła do PW ravenclow.
Gdzie jest ta wieża?
-Harry musimy już iść jesteśmy prefektami-powiedziała Hermiona.
-Jasne, idę z wami.
- Idę z wami, towarzyszko Hermiono - uzupełnił Harry.
"Szkoda, że w tym roku skończę już szkołę. Jesteśmy już w 7 klasie, a ja nie przeżyłem żadnego normalnego roku. I szkoda, że Giny nie zwraca na mnie uwagi"
*wydaje „Who with whom w blogaskach”*
-Jake, dlaczego jeszcze nie powiedziałeś Cho?
-Wtedy ty byś straciła przyjaciółkę
-I co z tego?
-E tam, daj mi lepiej buziaka.
-Ok
”Głębia dialogów”, odcinek 19 843.
Przy jeziorze zauważyła rudą dziewczynę całującą się z jakimś blondynem. Wyszła więc z zamku, ponieważ zaniepokoił ja ten widok.
Mhm, jasne. I uznała za swój obywatelski obowiązek sprawdzić, kto to?
-Harry?
-Cho co sie stało?
-Nie jesteś na mnie zły?
-A o co?
-O to co się stało rok temu?
-Przecież to nie twoja wina, że twoja przyjaciółka nas zdradziła.
A to nie było przypadkiem w piątej klasie? Zresztą nieważne. Czas to pojęcie względne.
-No dobra może opowiesz mi co się stało?
-Ok, ale chodź gdzieś usiąść.
-Może do pokoju życzeń?
Albo zwierzeń. Firma Dumbledore’a pewnie już zainstalowała kamerki...
Gdy para znalazła się w PŻ zobaczyła czerwoną kanapę i gorącą czekoladę.
Zaczyna się robić romantycznie.
-No więc mów.
- powiedział Harry, wyciągając notatnik i rozpoczynając kolejny odcinek „Rozmów w toku”.
-Chciałam cię przeprosić za to co zrobiła ta zdrajczyni.
-Ok, już ci wybaczyłem.-przytulił zapłakaną dziewczynę.
- A przebaczysz mi także zbrodnie Voldemorta i całe zło tego świata? - spytała ona, pociągając nosem.
-Harry...
-Tak?
-Może...
-Co?
-Spróbujemy...
-No?
-Jeszcze raz...
-Czego?
-Bycia ze sobą.
Chłopak wystawił ją do wiatru, to musi sobie znaleźć innego...
-No nie wiem.
-Proszę jest mi tak ciepło i dobrze w twych ramionach...
Zawsze możesz jeszcze spróbować z kaloryferem.
-A co z...
-Giny?
-Nie, co z pocałunkiem!
-A Giny?
-Nie liczy się-powiedział zielonooki, choć wczoraj ciągle o niej myślał teraz liczyła się tylko zapłakana dziewczyna w jego ramionach.
Odkrył w sobie skłonności psychoanalityczne.
-Czyli się zgadzasz?-zapytała jeszcze raz
-Oczywiście!
Musiał głębiej zbadać ten przypadek.
-Cho?
-Tak.
-Czy nadal będziesz dzielić z nią pokój?
-Nie wiem, jutro poproszę o przeniesienie.
Ciekawe dokąd... Prywatne dormitorium? Czy do Harry’ego?
-A dzisiaj?
-Może prześpię się tutaj.
Pokój Życzeń zaczyna niemal robić za pensjonat.
"Płomieniste twe włosy
śnią mi się po nocy,
pozwól mi wtulić się w nie choć raz,
pozwól mi dotknąć usta twe moimi,
i powiedzieć Kocham Cię!"
Nieznajomy...
Poezja najwyższych lotów. Tak daleko to nawet rakiety nie doleciały.
Giny schowała kawałek, papieru który przyniosła jej sowa. Miała nadzieję, że to Harry.
Albo książę Harry. Albo przynajmniej ktoś z odpowiednio dużym majątkiem.
Odpisała więc: Nie chciała napisać odpowiedzi, chciała aby jeszcze raz napisał do niej list, chciała by nie myślał, że łatwo ją wzruszyć (choć naprawdę tak było).
Czyli że odpisała, ale nie chciała odpisać?
Spojrzała na zegarek była już 8.00 i musiała iść na śniadanie.
Występowanie w fanfiku pociąga za sobą pewne obowiązki.
Po drodze ciągle myślała o nieznajomym. "Może to Harry? A może Ben? Oby nie on..."
Zadziwiające, jak wielu uczniów nie zauważam w książce pani Rowling...
[Może to Big Ben?]
-Harry dlaczego jesteś taki szczęśliwy?-spytała Hermiona rozczochranego
Zastanawiając się, czy stan jego włosów ma coś wspólnego z jego radosnym nastrojem.
"Bo mam najwspanialszą i najpiękniejszą dziewczynę na świecie"pomyślał, ale odpowiedział tylko-Jakoś tak.
-Nie wieżę-upierała się dziewczyna
A ja basztuję.
-Chcecie znać fakty?
-No ba-odpowiedział milczący dotąd rudzielec
-Przyjdźcie o 19.00 do PŻ
”Bilety po pięć galeonów, a za drugie pięć możecie nawet robić zdjęcia.”
-Ron jak mogłeś nie odpowiedzieć na tak proste pytanie?-pytała się brązowo włosa
*szuka wzrokiem zielonoskórego*
-Proste?
-Tak, wystarczyło słuchać na poprzedniej lekcji!
-Wybacz Hermiono ale nie mam tak dużej pojemności mózgu jak ty!
-Nie mam jej wcale takiej wielkiej!
Musiała się pozbyć nadmiaru. To był warunek wystąpienia w blogasku.
-A ja nie wiesz!
A wy nie rozumiemy.
-Wiem, ciągle wszystko z moich notatek spisujesz spisujesz!
Hermiona się zacięła zacięła.
-O nie-jęknął rudzielec "Jest taka piękna gdy się złości tylko czemu musi być taka stanowcza?"
W Ronie budzą się skłonności samobójcze.
-Choć ze mną dzisiaj o 19.00 do PŻ chcę oznajmić, że jestem z toba Ronowi i Hermionie.
Hogwarcka wersja „Mamusia chce cię poznać”.
-Znowu sowa-szepnęła rudowłosa-Ciekawe od kogo?
Dla Dziewczyny, która jest piękniejsza od słońca...
Ginny zwróciła się do współlokatorek:
- Która to?
I tak wybuchła druga wojna trojańska.
Kocham Cię bardzo lecz nie rozumiem czemu mi nie odpiszesz. Chcę z Tobą przebywać codziennie.
”I dlatego wysyłam do ciebie anonimowe listy i się do ciebie nie zbliżam.”
PS: Jeżeli chcesz wiedzieć kim jestem spotkajmy się w sobotę przed wrzeszczącą chatą.
”Szukaj chłopaka w szkolnej szacie.”
-Nie odpiszę, ale przyjdę-szepnęła Giny i zwinęła list.
A zniechęcony brakiem odpowiedzi wielbiciel nie poszedł na miejsce spotkania, w związku z czym Ginny stała tam jak głupia cały dzień...
Po drodze dziewczyna kilka razy pocałowała chłopaka, a on jej.
*podejrzliwie* On jej co?
-Harry, czy Cho też tu ma być?-spytał przyjaciel Harrego
- A nie, wiesz, zabrałem przez przypadek. Do szaty mi się przyczepiła.
-Tak, właśnie to chcę wam powiedzieć. Pogodziłem się z tą pięknością i jesteśmy razem!
-Harry tak się cieszę! Cho!-Hermi tak się ucieszyła, że zapomniała o kłótni z Ronem i uściskała wszystkich.
Rona nawet trzy razy, z rozpędu.
-Nie mówiłam, że się ucieszą?-powiedziała Cho
-Mówiłaś.
Eee... Nie.
-A co z Jakem?-spytała dziewczyna z burzą loków
-Zerwałam z nim po tym ja całował się z Mariett.
-I dalej z nią masz dormitorium?
-Niestety, nie było już wolnego i muszę.
Dumbledore właśnie remontował wszystkie wolne dormitoria, do każdego wstawiając dwuosobowe łóżko.
[I ukrytą kamerę.]
-To może-wtrącił się rudzielec-skoro...
Nie. Nie mów tego. Nie mów, żeby zamieszkała z wami.
-Może, byś przespała się w naszym dormitorium z Hrrym?
Ron został zaufanym agentem Albusa.
-A z Jakiem to spałaś!-powiedział z udawaną złością Harry
-No nie wiem miałam przecież dzisiaj spać z Ernim...-powiedziała Cho
Dumbledore, zniecierpliwiony brakiem efektów, przygotował jej cały grafik.
-Dobrze idę, pa-powiedział dziewczyna udając, że odchodzi
-Idź ale już więcej mnie nie dotkniesz-powiedział Harry już nie udając smutku, bo lekko już był zły na Cho
Bo zły dotyk boli przez całe życie.
-Oj głuptasie... myślałeś, że podoba mi się jakiś Erni?
No ba. Być dziewczyną kierowcy Błędnego Rycerza? Szał normalnie.
-A nie?
-No pewnie, że nie.
-To daj mi jakiś dowód.
Na dowód dziewczyna pocałowała go w policzek.
Ja się nie czuję przekonana...
-Ok chodźcie jeżeli nie chcecie być nakryci przez Filtcha-powiedziała Hermiona
-Ok. A co z tym spaniem?
-No niech wam będzie tylko najpierw muszę iść po rzeczy.
Wielki Brat Dumbledore zatarł ręce.
Gdy cała trójka poszła z Cho po rzeczy rozmawiali o wszystkim co zdarzyło się w poprzednim roku.
Tak, tyle odwołań do kanonu wystarczy. Teraz przejdźmy do ważniejszych i ciekawszych spraw:
-Dobranoc-powiedziała Cho Harremu (dała mu oczywiście buziaka).
Rzecz jasna. Dumbledore już odtańczył taniec radości.
-Śpij dobrze-odpowiedział Harry
Cho przytuliła się do chłopaka był taki ciepły i miękki.
Harry w roli pluszowego misia.
Szybko zasnęła. Śniło jej się, że jest z Harrym w parku gdy nagle zza drzewa dobiega głos dziewczynki:
-Mamusiu chodz zobacz jaki ładny kwietusek-włosy i cerę miała podobne do Cho, a oczy do Harrego.
To Dumbel jej wszczepił ten sen. Postanowił pobudzić jej instynkt macierzyński.
Gdy Cho razem z zielonookim podeszła do dziewczynki pojawiły się jakieś ciemne postacie z maskami na twarzach, a za nimi jakaś inna postać.
I parę kolejnych postaci po bokach.
-Cho uciekaj z Lily!-krzyknął Harry, a dziewczyna posłuchała rozkazu i wzięła córeczkę na ręce.
Czy choć jeden potterowski fanfik mógłby się obejść bez jakiejś Lily?
Po chwili Cho znów leżała obok swojego ukochanego w jego dormitorium. Gdy spojrzała na zegarek zobaczyła, że jest już 7.00 więc wyszła po cichutku z łóżka i udała się do łazienki.
Jeden z porannych rytuałów.
Gdy wyszła zobaczyła, że Harry otwiera oczy.
-Dobrze się spało?-spytała
-Bardzo, a tobie?
-Nie najgorzej- zaczęła się drażnić dziewczyna
A Dumbel w tym czasie bawił się kalkulatorem.
-Acha. Wiesz, że po wczorajszym pocałunku będę musiał je dostawać częściej?
-A kto tak powiedział?
-Bez nich nie przeżyję!
I po co Voldemort knuł misternie skonstruowane plany...
-A kto powiedział, że chcę żebyś żył?
-Nikt
-No to ja powiem Chcę aby Harry Potter żył.
*ociera łezkę wzruszenia*
-No to musisz mnie pocałować.
-Dobrze ale jak się umyjesz.
*parsk*
-Ile takich będziesz potrzebował na dzień?
-Hymm... Chyba jakieś sto.
Wychodzi jeden co 9 minut i 36 sekund, odliczając osiem godzin na sen.
-Nie przesadzaj, góra trzy na dzień!
-Biorę co dają.
Przy zorientowanej na prokreację polityce Albusa brzmi to jakoś dwuznacznie...
-Co ona tu robi?-zapytał nagle Dean
Od wczorajszego wieczora zdawało mu się, że coś jest nie tak, ale nie potrafił powiedzieć, co to takiego.
-Nie twoja sprawa! Jak przychodziła tu Lavenda to ja się ciebie nie pytałem!
*zmęczona macha chorągiewką* Witamy w gronie uczniów.
-Ale ona jest z naszego domu!
-To co?!
-To, że nie jest z ravenclawu!
Bo Krukoni to samo zło.
-A jakie ma to znaczenie!
-Takie, że będzie znała hasło do naszej wieży!
Zatka się jej uszy i problem z głowy.
-Nie zrobi tego! Zresztą ty też przyprowadzałeś tu Alice z Heffelpaff!
Jeszcze trochę i w Hogwarcie będzie tyle domów, ile uczniów.
-Tym, że to nie jej przyjaciółka zdradziła GD!
-To nie jest przyjaciółka Cho!
Nie jest jej przyjaciółką, bo całowała się z jej chłopakiem, ale to drobiazg.
-Wielmożny pan Potter przyprowadza tu swoją lalunię z Ravenclaw!-odpowiedział Dean
To się nazywa metresa.
-Co powiedziałeś?!-spytał zdenerwowany na max Harry, już wyciągał różdżkę gdy Dean był szybszy.
W związku z czym Harry musiał przełączyć zdenerwowanie na „min”.
-Sektusempra!-krzyknął i z Harrego zaczęła tryskać krew
Harry-fontanna.
-O nie! Ty idioto! Mogłeś go zabić!-zaczęła płakać i krzyczeć Cho-Wezwij szybko panią Pomffery i McGonagall.-powiedziała do Rona
-Ok.
”Tylko kim jest pani Pomffery?”
-Co się stało?-spytała Hermiona gdy wbiegła do dormitorium chłopców.
Dumbledore zaczynał powoli rozumieć, że koedukacyjne dormitoria będą tańsze w utrzymaniu.
-Ten idiota... za-ata-kkował...Hh-a-rrego-wyłkała Cho
-Kretyn...
-Co tu się stało?!-spytała zdenerwowana opiekunka
McGonagall zdobyła sprawność skrzata domowego. Pojawia się bez zapowiedzi.
-Może mi panna Cho opowie
Obecność Cho nie dziwiła jej w najmniejszym stopniu. Zeszłej nocy wraz z Dumbledore’em śledziła obraz z kamer umieszczonych w dormitoriach.
-No więc...-na chwilę przestała łkać by opowiedzieć co się wydarzyło-i wtedy on wyjął różdżkę i wypowiedział zaklęcie chyba septusempra i wtedy...-Cho wybuchła
I całe dormitorium zostało pokryte jej szczątkami.
-Harry upadł na ziemię i wybuchła z niego krzew.-dokończył milczący dotąd Ron.
*wyobraża sobie Harry’ego z krzakiem wyrastającym z pleców* KWIK!!!
-No bo, no bo on przyprowadził tu tę krukonkę, a ona wtedy poznała hasło do wieży gryffindoru i może je rozpowiedzieć i...
-Jestem pewna, że jeżeli panna Cho jet z Harrym to nikomu nie powie, a jeżeli nawet to zmieni się hasło.
Zanotowała, żeby przekazać Albusowi, żeby w ogóle zrezygnować z tych haseł. Przeszkadzają prokreacji.
-Przepraszam...
-Nic to pany nie pomoże. Zaatakował pan innego ucznia. Zaraz pójdziemy do dyrektora.
A dyrektor będzie bardzo zły. Nie lubi zmniejszania populacji, woli działania odwrotne.
W czasie tej rozmowy pielęgniarka zaniosła Harrego do skrzydła szpitalnego i zobaczyła co się da zrobić.
Pielęgniarka niosła Harry’ego. Jakie to... romantyczne.
Gdy kilka dni później gdy już cała szkoła wiedziała co zaszło w dormitorium chłopców Cho spotkała Ginny na schodach, a ruda odezwała się:
-Jak mogłaś mi to zrobić? Nigdy ci tego nie wybaczę!
Pobijcie się!
-Co ci niby zrobiłam?
-Odebrałaś mi chłopaka!
-Nie prawda sam mnie wybrał! I to nie moja wina, że jesteś brzydsza!
*bez komentarza*
-Wcale nie!
-Tak!
-Nie-odpowiedziała ale łzy były już silniejsze od niej więc pobiegła do łazienki. gdy stała przed lustrem pomyślała "Mam przecież jeszcze ciebie" i rozwinęła liścik.
Co tam Harry! Ma przecież jeszcze kartkę papieru!
Na ostatnie spotkani nie mogła przyjść więc odpisała nieznajomemu, żeby wymyślił inną datę.
Na przykład 30 lutego.
Cho w tym czasie była w drodze do wieży swojego chłopaka.
Harry dostał w nagrodę swoją własną wieżę.
-Hermi, może pójdziemy razem z chłopakami jutro do Hosmogade, a potem do jakiegoś sklepu z ciuchami. Chcę sobie kupić nową bluzkę.
Blogasek staje się coraz bardziej wypaśny.
---Minutę później w bibliotece---
Życie ze stoperem w ręku...
-Czymożechciałabyśumówićsiezemnąwnastępnąsobotę?
-Och Ron
-Tak?
-Tak długo czekałam aż mi to powiesz!
*chlipie*
Takie myśli krążyły po głowie chłopaka. w końcu jego miłość ukazała się na horyzoncie.
Opuściła jego duszę i wybrała się na spacer.
Witaj-przywitał rudowłosą
-Co ty tu robisz. Byłam tu umówiona i na pewno nie z tobą.
Tak się kończą randki w ciemno.
-A czy on podpisał te listy?
-Nie.
-To skąd ta pewność?
-A więc to ty...
...Draco-dokończyła rudowłosa
Przepis na blogaska: poszatkuj kanon na jak najdrobniejsze części, usuń niepopularne części. Przypraw wszystkim, co ci wpadnie pod rękę, pod warunkiem, że jest słodkie, różowe i mdłe.
-niestety dałam się nabrać na te twoje głupie liściki! Głupszego żartu nie mogłeś wymyślić!-Ginny była zrozpaczona. "Może jednak Cho miała rację? Może naprawdę jest brzydka i nikt jej nie kocha"
Emo-Cho?
-Ginny nie! Poczekaj!-ni był to zwykły lodowaty głos jaki zawsze mu towarzyszył, był ciepły i przenikał go smutek.
Lodowaty głos znudził się towarzystwem Malfoya i odszedł wraz z jego miłością.
-Nie? To czemu ciągle wyzywasz mnie od biedaków i nazywasz marchewką?!
-A co mam powiedzieć przy Pansy?
I wydało się, kto rządzi w tym związku.
-Mam powiedzieć że idzie bliznowaty, szlama, rudzielec i najpiękniejsza dziewczyna, która zawróciła mi w głowie?
-No chyba nie...
To faktycznie go usprawiedliwia.
-Dlaczego ty?
-Nie wiem ale co do tego uczucia wiem na pewno. Jesteś piękna, mądra zaradna...
”Więc... Może ty będziesz wiedziała, jak przyszyć ten guzik?”
-Nie jestem pewna...-Ginny była dziwnie szczęśliwa, bo w tym szczęściu odczuwała smutek.
*rezygnuje z prób zrozumienia* To musi być bardzo skomplikowane.
-Na ciebie mogę czekać i wieczność tylko obiecaj mi, że napiszesz mi odpowiedź.
- Nie dzwoń do mnie, ja zadzwonię do ciebie.
Po chwili dziewczyna szła już samotnie w stronę Hogwartu. Cały czas przed oczami miała blondyna. Myślała nad jego słowami, które nie były zimne tylko ciepłe i pełne uczucia. położyła się na łóżku w dormitorium i zasnęła. Śnił jej się chłopak, o blond włosach, który całuje się z nią.
To już zaczyna być obsesja. Włosofilia?
W sklepie Cho długo szukała czegoś sensownego i znalazła tylko, że nie bluzkę, a cały komplet. Był złożony z ładnej, białej bluzeczki, na której było napisane I♥YOU, jeansowej kurteczki, spodni i torebki. Dziewczyna wyglądała w tym cudownie. Hermiona zaś wybrała niebieski T-shirt i białą spódnice.
Wszelkie standardy spełnione.
Gdy dziewczyny zapłaciły poszły poszukać chłopków. Nie trzeba było nachodzić się wiele bo Harry i Ron objadali się w Miodowym Królestwie. Gdy podeszły do nich dziewczyny wręczyli im duże serca z napisem KOCHAM CIĘ!!!, a gdy się je polizało te zmieniały barwę i smak.
Ta słodycz zabija.
-Chodźmy do zamku, zaraz się rozpada na dobre.-stwierdziła Hermiona i rzeczywiście gdy weszli do zamku z nieba spadło może kropli.
Być nie moRZe!
Kiedy ja niewiem...
To przyznanie się do niewiedzy jest jak najbardziej zasadne.
-Czy mogę ci o czymś opowiedzieć, a ty nikomu nie wygadasz?
-Oczywiście!
-To chodź na błonia.
-No więc?
-No więc chodzi mi o to, że jakiś...I teraz nie wiem co zrobić.
I wszystko jasne.
-Kiedy ja nie wiem co mam o tym myśleć!
-Z jednej strony chcę się z nim spotykać, a z drugiej...
-Co z drugiej?
-Nie wiem czy na pewno go kochasz.
-Och. Kiedy ja właśnie tego nie wiem!-załamała się Ginny
Zaraz... Luna chce się spotykać z Malfoyem?! *zgon*
Była 17.00 więc miał jeszcze trochę czasu. Poszedł na błonia by po nich pochodzić. Chodził tak 1 godz. i 50 min. i gdy się zorientował to miał już tylko 10 min. to spotkania.
No to już mamy zadanie na przyszłoroczną maturę z matematyki.
Gdy dobiegł do lasu zobaczył postać dziewczyny. Wysuwała się ona zza drzew. Gdy podeszła szepnęła mu:
-Zgadzam się-i zaczęła go całować.
- Ha! - zawołała w tym momencie Minerwa, siedząca w gabinecie dyrektora. - Wygrałam! Mniej niż minuta!
Całowali się tak i całowali aż w końcu dziewczyna powiedziała mu:
-Jutro o 16 w tym samym miejscu-i pobiegła.
*brecht*
Chłopak pobiegł za nią ale stracił ją na schodach do zamku.
Dziewczyna została potrącona przez zbiegającą Jennifer.
Przed nosem uciekł mu kosmyk rudych włosów. Zrozumiał że ów dziewczyną była Ginny.
W trakcie całowania się tożsamość partnerki była mu dziwnie obojętna.
-Harry?
-Tak?
-Może poszedłbyś ze mną do mojego dormitorium muszę ci coś powiedzieć?-spytała Cho
-Że co?
-Mariett śpi dzisiaj u Jeka...
Dumbel wszystko zaaranżował.
-Proszę-dziewczyna zrobiła maśklate oczka, które zawsze działały na Harrego.
JAKIE oczka?
Gdy Harry był już w dormitorium dziewczyny spytał:
-Co chciałaś mi powiedzieć?
-Bo widzisz wczoraj dyrektor powiedział mi że...
...bardzo na was liczy?
-Że co?
-Że moi rodzice... zginęli
I zostały dwie sierotki...
-Rozumiem.-Harry przytulił dziewczynę i zaczął wstawać
-Harry...-dziewczyna pocałowała go a on to odwzajemnił....
Zaczęła mu rozpinać szatę i przyciągać bliżej łóżka. On nie protestował tylko zaczął rozpinać szatę dziewczyny. Parę przechodził delikatny dreszczyk podniecenia. Położyli się w łóżku.
Przypomniało mi się, jak streszczałam koleżance Granicę: „Zenon tak pocieszał Justynę po śmierci matki, że w rezultacie dziewczyna zaszła w ciążę”.
[Widocznie powieść Nałkowskiej zainspirowała Dumbla.]
Chłopak był taki delikatny, a gdy było po wszystkim Cho tak samo jak on zasnęła.
Uwielbiam aŁtorkowe opisy scen erotycznych.
Rano obudzili się przytuleni do siebie. Szybko wstali i ubrali się (Cho w tajemnicy podebrała kiedyś Harremu ubrania).
A co ona z nimi robiła?
[Bądź taktowna i nie pytaj.]
Na szczęście PW był pusty.
Żadnych prywatnych wiadomości.
Jednak gdy ukazali się w WS Harry musiał odpowiedzieć na pytania.
-Nie ważne gdzie byłem.-odpowiedział Hermionie
-No powiedz nam proszę!
Inteligencja Hermiony w blogasiach ulega połowicznemu rozpadowi.
-Ok,spałem w PŻ, bo chciałem pobyć trochę sam.-powiedział jednak dziewczyna nie uwierzyła mu do końca ale nie drążyła.
Tylko podejrzliwie patrzyła na ślady szminki na szyi Harry’ego.