Już sam adres
tego blogaska jest wystarczającą zachętą do przeczytania analizy. Powraca stary, dobry wątek związku Hermiony i Malfoya.
Analizowała: Miss Derisive
Od aŁtorki: Mam dla was małą uwagę...! Przed niektórymi notami będę dawała tytuł piosenki którą chciałabym abyście słuchali podczas czytania, bo to wprowadzało by was w atmosferę jaką powinniście czuć.
*podnosi tabliczkę, rodem ze „Shreka”, z napisem „Śmiech na sali”*
Możesz wykopać dla mnie grób, i próbować zakopać mnie w ziemi.
Możesz przywiązać mnie do łóżka, i doprowadzić mnie do śmierci.
Ale nigdy nie sprawisz że się poddam...
A ja mimo to spróbuję.
O bohaterach
Hermiona
[...] Już przestała być bezbronna pod względem zaczepek.
Za to wciąż wykazuje niepokojące skłonności do bycia bezbronną wobec aŁtoreczek.
Harry jest wspaniałym przyjacielem dla Hermiony i Rona.
Harry I Wspaniałomyślny.
Niestety w ostatnim roku tylko biernie się przyglądał problemom Rona z dziewczynami, nie mając pojęcia że za niedługo sam może mieć podobne sercowe problemy.
Do tej pory Harry surowo przestrzegał celibatu.
I niema jeszcze pojęcia że nie tylko on może je mieć.
Głucha też o niczym nie wie, ale ślepa czegoś się domyśla.
Mimo wszystko jednak dla przyjaciół zawsze pozostanie przyjacielem..
Nawet jeśli się zaprzyjaźnią z Malfoyem lub sprzymierzą z Voldemortem. Czy Harry przypadkiem nie wstąpił potajemnie do Sióstr Miłosierdzia?
Pansy jest strasznie zadumana w sobie
Czyli ma skłonności do introwertyzmu?
bo myśli że jest najładniejszą dziewczyną w szkole, trzymając się kurczowo Draco.
Uroda Pansy jest odwrotnie proporcjonalna do odległości między nią a Malfoyem.
Jest strasznie arogancka, i lubi ośmieszać innych, myśląc że Draco się to podoba.
Według kanonu byłoby to raczej prawidłowe mniemanie.
Draco jest niezwykle pewnym siebie czysto krwistym czarodziejem.
[...]W jego życiu zaczęły się dziać niezwykłe wydarzenia, ale niestety nie tylko te dobre...
Musicie bowiem wiedzieć, że *werble* wpadł w ręce aŁtoreczek.
Ron jest wspaniałym przyjacielem, ale swoje prawdziwe oddanie przyjaźni okazał wtedy gdy bez słowa wyrzutów rozstał się z Hermioną.
*wzrusza się*
Ron jednak nadal nie może powstrzymać się od zrzynania wszystkich prac domowych od Hermiony... No cóż, jeszcze nie zdążył odzwyczaić się od starych nawyków... :]
Ale nie martwcie się, regularnie chodzi na spotkania grupy wsparcia.
Hesper jest nowym uczniem w szkole, lecz mimo to doskonale potrafił wpasować sie w tłum, i znaleźć nowych przyjaciół: Harrego, Rona, i Hermionę.
Wygląda jak Zac Efron, co częściowo wynagradza nam brak Vanessy Hudgens.
[nowy uczeń: odhaczone]
Bardzo ceni sobie ich przyjaźń, lecz coraz bardziej zaczął postrzegać Hermionę nieco inaczej.
Jako wredną egoistkę?
Koniec działu o bohaterach.
Od aŁtorki: Jestem właścicielką tej historii...
Nawet mi się nie śni, żeby rościć sobie do niej jakieś prawa.
Od aŁtorki: Jestem Dyslektyczką, ale przez to nie zamierzam pożucić pracy nad blogiem, bo to moja pasja...
”Jestem Dyslektyczką i jestem z tego dumna.” O słownikach dziecinka nie słyszała?
Od aŁtorki: Niestety ja moich błędów nie będę poprawiała przez brak czasu, bo jest ich dosć sporo.
*ostrzy tasak*
Od aŁtorki: Jeżeli ktoś naprawdę dostrzeże uczucia w moim opowiadaniu, to te piosenki wciągną w tę atmoswerę jeszcze bardziej i napewno wsłuchacie się w te piosenki...
Czy tylko mnie to się skojarzyło z Bundeswehrą?
Od aŁtorki: Moja Historia będzie niekiedy bardzo żeczowa, ale chcę uprzedzić że tu każde słowo może mieć swoją wartosc, bo w moim opowiadaniu nauczyłam się zamykać uczucia w słowach...
”Ale jeśli tego nie pojmujecie, to w gruncie Żeczy nie rozumiecie głębi mojej duszy.”
Na początku była cała ta Historia w której Ron i Hermiona zaczeli się w sobie zakochiwać.
Głupota. Ta Rowling to w ogóle nie rozumie swoich bohaterów.
W końcu jednak oboje doszli do wniosku że cała ta sytuacja niejest korzystna dla ich przyjaźni, więc oboje dali radę przezwyciężyć w sobie to uczucie, i od nowa zaczeli swoją nieskończenie wierną przyjaźń.
I żyli długo i szczęśliwie?
I choć wszystko wyglądało już tak jak dawniej, to dla Rona niestety nie skończyły się jeszcze mini problemy...
A do tego doszły jeszcze problemy w rozmiarze XXL.
A wszystko za sprawą Lavender Brown, z którą chodził wcześniej, ale żucił ją dla Hermiony.
Po tym wszystkim czuła się jakaś wyżuta...
Wszystko jednak jest bardzo skomplikowane, bo ta wciąż myśli że Ron chodzi z Hermioną, i jest o niego bardzo zazdrosna.
Nie wie jednak, iż Hermiona powiedziała Parvati, że jest w ciąży z Harrym. Tymczasem Malfoy próbuje utrzymać dwa związki jednocześnie. Dowiaduje się, że w rzeczywistości jest synem Voldemorta i Wróżki Zębuszki. Czy wyjdzie z szoku? To wszystko w następnym odcinku „Mordu na Kanonie”.
A nadodatek cały czas chce go jeszcze odzyskać, i prubuje terz uprzykrzać życie Hermiony...
Oraz wszystkich ludzi obdarzonych choć odrobiną wrażliwości językowej.
W jej życie cichymi krokami zaczą się wkradać Draco Malfoy...
Ostrożnie, żeby nie uruchomić alarmu, rozejrzał się, co by tu zwędzić.
Draco i Hermiona, mimo że byli dla siebie wielkimi wrogami, zaczeli dostrzegać się, choć nieraz mimowolnie, w nieco innych barwach.
Oboje przefarbowali włosy.
Czasem nie mogli powstrzymać się od ukradkowych spojżeń... Zadne z nich jednak nie powstrzymywało sie od złośliwych, a może jeszcze złośliwszych niż zwykle komętarzy, i szyderczych wyzwisk.
Miss D. ledwo się powstrzymuje od chęci zamordowania kogoś.
W końcu jednak wyjechali na wakację,
Czymkolwiek jest wakacja...
sądząc że nielubią się tak samo jak zawsze...
Mylili się. AŁtorka wiedziała lepiej.
Sześć lat niezwykłej nienawiści niestety zawsze zostawia swoje ślady...
Nie pomyślałabym...
I co przyniesie ten nowy rok szkolny...
Lektura poradnika „Jak napisać wypaśnego blogaska” może wam wiele podpowiedzieć.
W końcu udało jej się znaleść przedział w kturym siedzieli Harry I Ron.
I uciec przed krwiożerczym słownikiem.
- Cześć Harry! już myślałam że że nie uda mi się was znaleść! Boże, co za tłoki...
- A te cylindry?! Szok!
Gdy Harry i Ron tagrze zaczeli dzielić się ze sobą wrażeniami z wakacji
*zszokowana wpatruje się w twór „tagrze”*
dzwi przedziału niespodziewanie się otworzyły, i do przedziału jak zwykle wkroczył Malfoy wraz z swym nowym przyjacielem Zabbinim.
Ciekawe, czy to jakiś kolega Blaise’a.
[Ciekawe, czy zgwałci Hermionę.]
Porozglądał się po przedziale, po czym z nieukrywalną drwiną w głosie powiedział:
Drwina była niemożliwa do ukrycia.
Hermiona, choć sama nie wiedziała czemu, wzbużyła się do granic możliwości.
Innymi slowy, zjednoczyła się z Bugiem.
Hermiona wstała, wszystko się w niej gotowało i chciała dać upust tym emocjom żucając na Malfoya jakieś zaklęcie lecz w tym momęcie pociąg niespodziewanie skręcił i Hermiona wpadła w ramiona Malfoya po czym oboje wylądowali na podłodze .
*rozwiesza ogłoszenia w poszukiwaniu nowego czerwonego kwadracika*
- Mogłabyś się tak nie żucać po całym wagonie? - warkną Draco zły na siebie że stracił ruwnowage.
Tracę rUwnowagę...
- Mogę się żucać gdzie chcę! To nasz wagon
”Mogę się żuć z kim chcę i nic ci do tego!”
- Jak zechcę to wyjdę - odparł Malfoy poczym żucił Hermionie przeciągłe spojżenie. Sam niewiedział dlaczego ale chciał jeszcze raz spojżeć Gryfonce w oczy.
I dlatego właśnie na nią spojŻał.
Stał tak chwilę, a potem omiotał spojżeniem ją całą.
Miała trochę kurzu za uszami.
Miała na sobie obcisłe dzinsy i lekko prześwitującą białą bluzeczkę.
Opis ubioru: zaliczone.
Jeszcze nigdy nie patrzył na nią jak na dziewczynę i ku swojemu zdumieniu stwierdził że jest całkiem ładna.
Gdyby ktoś go wcześniej zapytał, zapewniłby, że jego zdaniem Hermiona jest obojnakiem.
Miał na sobie ciemne dzinsy z nad kturych wystawały czarne bokserki oraz ciemno-zieloną nie dokońca zapiętą koszulę.
Mroczne bokserki?
Jego białe, pojedyńcze kosmyki włosów szarmancko opadały mu na twarz, dodając mu tym uroku.
Przez wakacje Malfoy prawie całkiem wyłysiał.
Draco jeszcze raz omiotał gryfonkę wzrokiem.
Wcześniej przeoczył kurz na brwiach.
- Czemu tak na niego patrzyłaś?
Lecz Hermiona postanowiła nie odpowiadać na to pytanie, poniewarz sama nie znała konkretnego powodu.
Postanowienia dotrzymała.
Lecz wiedziała jedynie że chociasz go nienawidziła to już od pewnego czasu skupiał na sobie jej wzrok...
Jak soczewka.
Draco i Zabbini wyszli na opustoszały już korytasz pociągu.
Tasz stanowczo żąda, żeby go do tego nie mieszać.
Zmierzali w stronę swojego przedziału w kturym napewno już rozsiedli się Crabb i Goyle oraz Pansy Parkinson, nieodłączna przylepa Dracona.
Nosił ją zamiast tatuażu.
Uznał że szlama jest całkiem ładna więc dlatego się tak na nią gapił? Jakby mu to powiedział to skompromitowałby się na całej lini, bo zawsze opowiadał wszystkim jak bardzo nienawidzi Gryfonów, a w szczegulności Pottera, chociasz szczeże muwiąc sam przed sobą by się przyznał, że Gryfonów traktowałby dość obojętnie, gdyby nie fakt że Potter był Gryfonem.
Więc Malfoy nie powinien patrzeć na Hermionę, bo Potter był Gryfonem?
Gdy tylko Draco rozsiadł się wygodnie, Pansy odrazu żuciła mu się na szyję, witając go czule.
Lepiąca się do Malfoya Pansy: odfajkowane.
Draco Nigdy niemiał nic do Pansy, ale musiał przyznać że niema w niej nic szczegulnego co przyciągało by jego uwagę. Choć nikomu o tym nie muwił, to Pansy jest dziewczyną kturą mugł się chwalić przed innymi.
Chwalił się nią, bo nie było w niej nic przyciągającego uwagę. Logiko, wróć!
Ale Draco pozwalał jej tak przypuszczać tylko dlatego, poniewarz była całkiem zgrabna i niekturzy koledzy trochę mu jej żadrościli.
Czymkolwiek jest „żadrość”.
(Niebył delikatny, przynajmniej dla niej)
Za to był iście brutalny dla ortografii.
- Pansy, daj se siana! Boli mnie głowa... -Powiedział głośno poczym dodał tak że tylko ona dosłyszała
- Puźniej... -szepną poczym oparł się o oparcie.
Kwadracik poszukiwany jeszcze pilniej.
Pansy jednak zawsze sobie myślała że Draco darzy ją wyjątkowym uczuciem, choć czasami jednak oboje musieli od siebie odpocząć (to były akurat te momęty w kturych Dracon miał ochotę podrywać inne dziewczyny) Draco widział to jednak trochę inaczej...
To wszystko chyba nie może być jeszcze bardziej zagmatwane...
Jak ma ochotę z nią być, to jest, a jak mu się znudzi, to ją odstawia..
Od piersi.
- Musiałem iść do Snape'a. Powiedział mi że zostałem prefektem naczelnym Hogwartu. -odparł dumnie Draco.
*zamyka oczy* Dobra, nie mówcie. Sama zgadnę, kto będzie drugim prefektem naczelnym.
-A potem jeszcze przy okazji zajżałem do wagonu wybrańca sprawdzić czy go przypadkiem nie zemdliło...
Żeby w razie czego udzielić mu pierwszej pomocy i dostać medal za odwagę.
- Gratuluję, ale... Podobno Hogwart ma dwóch prefektów naczelnych, prawda?
- Tak, a zdadnijcie kto jest tym drugim...
*nie wytrzymuje napięcia* Hermiona!
- Granger - odparł spokojnie Draco.
Po czym złym wzrokiem zmierzył Miss D., która zepsuła mu efekt.
Pansy doskonale pamiętała zdarzenia z zeszłego roku... Draco bowiem zaczą tak jakby inaczej traktowac szlame niż dotychczas... Ale robił to tak aby nikt tego nie zauwarzył...
Rowling, na przykład, całkiem to przeoczyła.
Wpatrywał sie w nią jakby ona była jakąś wilą, sądząc że nikt tego nie dostrzegnie...
Ja i Word zgodnie twierdzimy, że słowo „dostrzegnie” nie istnieje.
Ale pamiętała też sytuacje gdy to szlama dziwnie zerkała na Dracona... choć dziwnie unikała jego wzroku....
Dziwne...
W końcu jednak z tych podejżliwych rozmyślań, wyrwał ją, głos Zabbiniego.
- Ale ona chyba jeszcze niewie że została wybrana, bo spuźniła się na pociąg.
I została sama na peronie, a w przedziale z Harrym i Ronem siedziała jej zła siostra-bliźniaczka.
Szczeże muwiąc Dracona mało obchodziło to co sobie teraz myśli Pansy.
Słownik! Królestwo za słownik!
Gdyby Parkinson się dowiedziała o tym że Draco zaczyna " lubić " szlame, to mogła by wygadać to wszystkim ślizgonom, a tego by Draco niechciał...
A ja bardzo „nie lubię” tego blogaska.
Od aŁtorki: Przed tą notką chciałabym bardzo serdecznie podziękować Yenn z bloga: www.sorta-fairytale.blog.onet.pl poniewarz była ona na tyle kochana że podjeła się trudnej sztuki poprawiania moich błędów ortograficznych :]
*bije pokłony*
Chłopak, czując się trochę głupio, postanowił się przedstawić. - Jestem Hesper... Caspar Freeman.
Miło by było, żeby wiedział, jak się nazywa.
Chłopak zaczął rozglądać się ciekawie po nowopoznanych osobach. Jego wzrok zatrzymał się dłużej na Hermionie. Caspar posłał jej przeciągłe, przenikliwe spojrzenie.
Caspar zerknął na nią. I jeszcze na nią popatrzał. Synonimów jest jak mrówków.
Ubrany był w czarne szaty jak reszta uczniów Hogwartu, miał też blond włosy... choć trochę ciemne.
Ale odrobinę bardziej jasne. No i płowe, jeśli się lepiej przyjrzeć. Choć w pewnym oświetleniu wydawały się rude.
Nie miał ich takich jak Dracon, bo włosy Dracona były białe, niemal platynowe...
*zamaszystym ruchem odznacza kolejny punkt na liście*
- Jesteś Caspar, tak? To dlaczego na początku powiedziałeś Hesper?
- Koledzy mnie tak nazywają, więc się przyzwyczaiłem. Zawsze jak się przedstawiam, to się mylę... - odpowiedział, znów z zaciekawieniem przyglądając się Hermionie.
Nadmiar edukacji też może zaszkodzić. Mnie to imię kojarzy się wyłącznie z jabłkami i mitologią grecką.
[*postanawia za wszelką cenę nie przedstawiać się na uczelni jako Miss*]
- Z jakiego jesteś domu? - spytał Harry, bo choć usilnie próbował, to jakoś nie mógł sobie przypomnieć by go kiedykolwiek widział... A z widzenia znał niemal wszystkich uczniów Hogwartu.
Grunt to szerokie znajomości.
- Z Gryffindoru, z szóstego roku, a wy? - zapytał Hesper. Harry zaczął patrzeć podejrzliwie na chłopaka... Nigdy go nie widział w pokoju wspólnym, a tym bardziej w swojej klasie, bo z tego co powiedział ten chłopak wynika, że powinien z nimi chodzić do jednej grupy... Oni też byli na szóstym roku.
Jak wiemy z lektury rozlicznych fanfików, to żaden problem przeoczyć kogoś w ośmioosobowej klasie.
- To oczywiste, że mnie nie widzieliście. Ja i moi rodzice niedawno przeprowadziliśmy się do Londynu, więc musiałem zmienić szkołę.
A do Gryffindoru przydzielono go zaocznie. *przypomina sobie kochaną Sally Black i Syriuszowe łapówki*
- A skąd wiesz, że jesteś z Gryffindoru? Przecież powinieneś najpierw założyć tiarę przydziału, co zawsze robi się dopiero na rozpoczęciu roku – powiedziała Hermiona..
- Hermiono, Hermiono. O niczym nie masz pojęcia - roześmiał się Hesper, machając niedbale białą kopertą.
- Wasz dyrektor, Dumbledore, spotkał się ze mną w tamtym miesiącu. Powiedział, że nie chce wzbudzać zaciekawienia moim przydziałem, więc postanowił, że zrobi to na wakacjach. Wasza tiara postanowiła przydzielić mnie do Gryffindoru -odparł Hesper.
Dopiero to tajemnicze spotkanie w cztery oczy wzbudziło moje zaciekawienie. Harry ma święte prawo czuć się zazdrosny.
- Kurcze... A ja myślałem, że jesteś ślizgonem i przyszedłeś nas szpiegować - powiedział zmieszany Ron
Bo kiedy mieli lekcje ze Ślizgonami, osób było aż kilkanaście i wtedy nieprzeoczenie kogoś graniczyło z niemożliwością.
Jej malinowe usta ułożone były teraz w lekkim uśmiechu.
Wygładzała je całe pół godziny.
Draco trochę się zasępił. Choć sam nie wiedział czemu, widok gryfonki rozmawiającej wesoło z jakimś nieznanym chłopakiem bardzo go rozzłościł. Rozzłościł go też trochę fakt, że ten chłopak był dość przystojny... ( chociaż nie tak bardzo jak on sam ).
- Nie ma włosów z platyny - stwierdził dumnie i to trochę poprawiło mu humor.
Dlaczego Dracona interesują chłopcy, którzy gadają z tą głupią szlamą?!
*krztusi się* Dobre pytanie. Dlaczego Malfoya interesują chłopcy?
Wcześniej blondyn poświęcał Pansy więcej zainteresowania, lecz teraz wolał tracić czas na obserwowanie Gryfonów. Przecież kiedyś oni mało go obchodzili!
Te wszystkie wredne odzywki, złośliwe wywiady i plakietki „Potter cuchnie” były niewatpliwą oznaką ignorowania Gryfonów.
Nad stołami unosiły się w powietrzu zapalone świece, których blask oświetlał twarze uczniów, zajętych swoimi opowieściami o wakacjach i witających się z przyjaciółmi z innych domów.
Szczególnie serdeczne były powitania Gryfonów ze Ślizgonami.
Hermiona postanowiła przedstawić nowo poznanego kolegę swoim pozostałym znajomym z Hogwartu.
Pomyślmy... Około ośmiu osób razy siedem klas razy cztery domy... Tak więc za jakieś trzy godziny...
Draco, który właśnie bawił się widelcem, dostrzegł wzrok Hermiony.
- Leci samolocik... - powiedział i urwał speszony.
Dobrze wiedziała, że dziewczyna odstraja tę całą szopkę tylko po to, by wzbudzić zazdrość Rona, bo pewnie myślała, że ona i Ronald są ze sobą...
Wreszcie szopka przestała wydawać cokolwiek poza fałszywymi dźwiękami.
Ucieszyło ją jednak, gdy spostrzegła iż Ron całkowicie ignoruje dziecinne zagrania Lavender.
A myślałam, że Hermiona i Ron ze sobą zerwali... Pogubiłam się.
Draco Malfoy, który siedział na wprost niej, tyle że dwa stoły dalej, obdarzał ją ciągle dziwnymi, powłóczystymi spojrzeniami... Zwykle gdy na nią patrzył, jego oczy wyrażały pogardę i nienawiść. Teraz jednak spoglądał na nią zupełnie inaczej. Jego wzrok nie był wcale zimny, ale jakby badawczy... W czasie tej pieśni, Draco cały czas obserwował gryfonkę siedzącą na przeciw. Ona także odwzajemniała jego spojrzenie.
Mam wrażenie, że cała akcja tego opka składa się wyłącznie ze spojrzeń.
Już nieraz obserwował wiele dziewczyn, które mu się podobały, ale nigdy nie czuł do nich tego, co czuł patrząc na Hermionę Granger, bo taki stan towarzyszył mu po raz pierwszy, i ciągle wzrastał, gdy patrzył w jej lśniące bursztynowe oczy, jej malinowe usta...
Ten wzrastający stan zaczyna mnie niepokoić.
Znów spojrzał na brązowowłosą, a wtedy ich oczy skrzyżowały się.
Niestety, zielonoskóry z czarnostopym zasłonili mu widok.
- Witam wszystkich uczniów Hogwartu... Tych nowych tagrze. - Odparł Dumbledore, po czym zamilkł na chwilę.
Potoczył wokół żałosnym wzrokiem i spytał cichutko:
- Czy ja właśnie użyłem słowa „tagrze”?
- Tak - odezwał się głos nad nim.
I dyrektor zginął przygnieciony słownikiem.
- Ten Rok będzie nieco nietypowy...
Będzie bal?
Odparł niepewnie, po czym zamilkł na chwilę.
Chrząknął, po czym zamilkł na chwilę. Westchnął, po czym zamilkł na zawsze. Padł na plecy, a z jego piersi wystawała rękojeść noża kuchennego.
Dyrektor szkoły otrząsną się lekko, po czym niespodziewanie posłał uczniom surowe spojżenie, i odparł:
- Bardzo się na was zawiodłem...
Ja też się srodze na kimś zawiodłam.
Nielegalne pojedynki, poranienia... wyzwiska i nawet mugolskie bujki.
I pomyśleć, że czarodzieje zniżają się do oddychania po mugolsku...
Zawiodłem się na was... a szczegulnie na uczniach dwóch domów: Gryfindoru i Slytherinu...
Uczniowie Gryffindoru odetchnęli z ulgą, że to nie o nich chodziło.
Cóż za przykre wyrużnienie was spotkało.
WyrUżnienie faktycznie jest przykre.
Musicie zrozumieć że Hogwart jest szkołą dla wszystkich. Że wszyscy powinni być tu częścią naszej czarodziejskiej rodziny....
- Wszyscy jesteśmy częścią wielkiego kręgu życia - dodał. - Hej, to chyba nie ten dubbing!
Znów zamilkł, i przeleciał spojżeniem po wszystkich uczniach.
Zabrzmiało jakoś dwuznacznie.
Jego wzrok zatrzymał się chwilkę na chwilę na gryfonach i ślizgonach po czym wyprostował się, i odparł:
Przez chwilkę Miss Derisive chwilę na chwileczkę wpatruje się tępo w ekran, kontemplując to zdanie.
- Musicie ponieść tego konsekwencje. Ja oraz całe ciało pedagogiczne podjeliśmy decyzję, choć przed tym zaznaczę, iż nie będziemy przyjmować sprzeciwów odnoszących się do naszego wyboru kary...
Ciekawe, co na to Europejski Trybunał Praw Człowieka i Czarodzieja.
Chcę zaznaczyć iż Ślizgoni nadal pozostaną ślizgonami, Gryfoni gryfonami, tyle że już nie będą mieli osobnych pokoi wspulnych. Będą mieszkać razem...
A pokój wspólny Ślizgonów przerobimy na pensjonat i będziemy organizować wycieczki i kolonie. Kolejny odcinek popularnej serii „Pomysłowy Dumbledore”.
Z początku uczniowie uwarzali że Dyrektor żartuje, ale gdy spostrzegli jego minę...
Zaczęli nerwowo rozglądać się za jakąś książką telefoniczną z numerem do najbliższego zakładu dla umysłowo niezrównoważonych.
Wzdłuż stołuw Slytherinu i Gryfindoru wydobył się niewyobrażalny haos.
Ortografia została zmiażdżona.
Dumbledory chyba na głowę upadł, żeby ich z nami zamykać w jednym pomieszczeniu przez cały rok!!
*patrzy na zegarek* Zgodnie z danymi statystycznymi, następna zmiana nazwiska Dumbledore’a nastąpi za dziesięć minut.
Hesper patrzył na to wszystko trochę bestrosko, nie zwracając uwagi na to, że wszyscy gryfoni są zrozpaczeni...
Bestialsko raczej...
- Nie rozumiem dlaczego oni tak wrzeszczą... przeciesz Ślizgoni nie mogą być aż tak źli.... - Tym razem odparł w stronę Hermiony.
Nie gorsi niż ortografia tej aŁtorki.
Hermiona już miała mu powiedzieć że jednak mogą, lecz jakaś niewidzialna siła kazała jej spojżeć na stół Ślizgonów.
Jaka znowu niewidzialna siła. To całkiem zwykła, widzialna aŁtorka.
Wszyscy uczniowie mieli ciętą ripostę na gryfonów.
Wszyscy tę samą? Razem nad nią myśleli czy co?
Gryfonka myślała że Draco Malfoy będzie przewodził w tym wspulnym sprzeciwie Slytherinu, ale jegnak było inaczej.
Draco Malfoy wiodący lud na barykady...
Draco Malfoy siedział lekko skulony na swoim krześle, wpatrując się nieobecnym wzrokiem w lerząca przed nim jakąś kartkę.
Miss D. nie wie, czy czepiać się ortografii, składni, czy też wykazującego objawy choroby sierocej Malfoya.
Był chyba lekko bielszy na twarzy niż zwykle, ale sprawiał wrarzenie, jakby wogule nie wogule nie słyszał wrzasków swoich kolegów, i kolerzanek.
*robi transparent „Dysortografii mówimy NIE!”*
W pewnym momęcie odwrucił wzrok od kartki, i spojżał odrazu na Hermionę, jakby od początku wiedział że ta na niego patrzy.
Spojrzał z odrazą - nareszcie jakieś zachowanie właściwe Malfoyowi.
Draco, choc już objawił pewne oznaki dezaprobaty, to sprawiał wrażenie jakby mimo wszystko nie miał czasu na wyrażanie razem z tłumem swojej dezaprobaty, lub niechciał uczestniczyć w tym wszystkim.
Dezaprobata okazała się chorobą zaraźliwą, lecz uleczalną.
Jednak w pewnym momęcie jego twarz przeszył okropny grymas bulu.
Stabat Ortografia Dolorosa.
Jednak od razu się opanował, i żucił przestraszone spojżenie gryfonce, jakby się bał że ona to dostrzegła. Hermiona szybko spojżała w inną stronę, bo nie chciała żeby on to zauwarzył, po czym odwruciła się do swojego stołu.
Spoglądanie w tym opku urasta do rangi rytuału.
Dlaczego Malfoya tak zabolało jego ramię?
Zaraz, a gdzie tu była mowa o ramieniu? Czy powinnam czuć się zaszczycona, że aŁtorka ma tak dobre mniemanie o mojej domyślności?
Chociasz...
Aaargh!
Czyżby Malfoy miał na ramieniu mroczny...
...siniak?
- Uczniowie, prosze o absolutna ciszę, bo inaczej wasze domy stracą punkty. - powiedział głośno Dumbledore.
Kilka kamyków w klepsydrach Gryffindoru i Slytherinu posłusznie zmieniło się w antymaterię.
-To nie przezemnie została wam wyznaczona taka a nie inna kara, tylko przez wasze zachowanie.
Dyrektor miesza się w zeznaniach.
W końcu po puł godzinie dyrektor znów wstał do stołu, i przemuwił trochę weselszym głosem:
- Wszyscy uczniowie otrzymają swoje plany lekcji, tak jak co roku od swoich opiekunów.
Dumbledore zaczyna wykazywać objawy Alzheimera.
I muszę jeszcze dodać że wszyscy uczniowie muszą się po uczcie zgłosić do profesor McGonnagal.
Nowa nauczycielka czy po prostu Minerwa uznała, że nigdy nie zostanie dyrektorem, jeśli będzie wciąż się trzymać jednego nazwiska?
I życzę udanego pierwszego dnia nauki.
A pozostałe niech będą dla was piekłem.
Uczniowie tagrze zaczeli się tłoczyć w stronę wyjścia. Niestety, Ślizgoni i Gryfoni chcąc czy nie chcąc, pozostali na swoich miejscach.
Czyli „wszyscy uczniowie” odnosi się tylko do dwóch domów? Cóż za dyskryminacja!
- Pewnie większość z was niebędzie zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale... - Tu urwała na chwilę, i spojżała znacząco na profesora Snape'a stojącego obok niej z nieco niezadowoloną miną
- Postanowiliśmy że waszym pokojem wspulnym będzie dawny pokój Gryffindoru...
Z czego wynika, że Ślizgonów jest więcej.
Przez stół Ślizgonów przeleciał głośny pomruk niezadowolenia, ale ucichł uspokojony przez Snape'a.
”Cisza! Spokój! Grzeczny pomruk, dostaniesz ciasteczko” - powiedział Snape, Pogromca Szmerów.
- Tak więc wszyscy będziecie od dzisiaj mieszkać w jednym dormitorium.
Znaczy się, dyrektor nie porzucił niegdysiejszego pomysłu, by wyłudzać becikowe.
Mam terz nową wiadomość. W szkole miało zostać wybranych dwóch prefektów naczelnych, i są nimi; Draco Malfoy ze Slytherinu... - Stół ślizgonów zaczą wiwatowac i klaskać głośno na cześć Malfoya, który siedział po środku z dumną miną.
- ...Oraz Hermiona Granger z Gryfindoru.
*macha choragiewką* Hura. Co za zdumienie.
Heremiuona która całkowicie zapomniała o wyborach prefektów naczelnych, zrobiła się purpurowa.
*patrzy na nową wersję imienia Hermiony* Powrót Wiktora Kruma?
- Jakieś pytania? - spytała Profesor McGonagall minutę pużniej czekając aż uczniowie się uspokoją.
Z chronologią coś nie bardzo.
Z tłumu Gryfonów wybiła się lekko drżąca dłoń Hermiony.
Do końca dnia Hermiona chodziła ze zwichniętą ręką.
- Pani profesor, a jak będą podzielone sypialnie? - Spytała, poczym całkiem bezwiednie spojżała na stół Ślizgonów.
- No więc, będziecie sie mogli sami Zdecydować z kim chcecie mieszkać.
Wszyscy działacze prorodzinni byliby dumni z Minerwy.
Hasło brzmij " Sowi śpiew"
I hasło zabrzmiało.
Hermiona nagle sobie coś przypomniała.
- Harry! Ron! McGonnagal powiedziała że sami możemy wybierać sobie wspułlokatorów no nie? Więc będziemy mogli być razem.
*kaszle*
Ron, który wyglądał jakby coś kalkulował,
”Ciekawe, czy Dumbledore zostawi nam trochę tego becikowego?”
szepną coś Harremu, a gdy ten ochoczo pokiwał głową, żucił w stronę Hespera:
- Może chciałbyś zamieszkać z nami w dormitorium?
Nagle w moim umyśle pojawiło się pytanie „We trzech mają większe szanse?”. Doprawdy, nie wiem, czemu.
W końcu jest jeszcze jedno miejsce...
A mnie się wydawało, że w dormitoriach Hogwartu ilość łóżek dopasowuje się do ilości lokatorów...