Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
37. Tokio Potter 1/4
37. Tokio Potter 1/4 (15.01.2009, 16:39)
Zimno na dworze, a sesja zbliża się nieubłaganie. Miss wyrywa się na chwilę z szaleństwa zaliczeń, aby wkleić nową analizę. A blogasek nie byle jaki...

Dziś mieszanka absolutnie wybuchowa, czyli TH i HP w jednym. Jak się okazuje, wszystko można połączyć, jeżeli ogniwem jest Mary Sue...

Analizowała: Miss Derisive

Zaczynamy, oczywiście, od działu o bohaterach...

..::Ja-Kate Lylianne Overs::..
Lylianne? Ciekawe, kiedy aŁtorki zaczną wstawiać jeszcze „x” i „v” do tego imienia, żeby brzmiało bardziej mrocznie.

..::Cała ja::..
Nazywam się Kate Lylianne Overs. Mam osiemnaście lat i uczęszczam do Szkoły Magi i Czarodziejstwa Hogwart. Jestem na siódmym i ostatnim roku.
Studiuje gastronomię. Jej uczelnia rywalizuje z Uniwersytetem Keczupu.

Moje życie jest naprawdę niezwykłe...
”Codziennie przed śniadaniem załatwiam co najmniej dwóch złoczyńców dążących do władzy nad światem.”

Ciągle poznaje prawdę o sobie i o mojej przeszłości...
”W moim drzewie genealogicznym odkryłam już pięć fantastycznych gatunków, bohaterów ośmiu książek i trzech filmów, dwóch królów i jednego uciekiniera z Atlantydy.”

Jestem niemiecką piosenkarką(urodziłam sie w Polsce i mam Amerykańskie nazwisko, ciekawe czemu...tego jeszcze sama nie wiem...).
Oraz dziwaczną wariację na temat angielskiego imienia, czego przyczyny nie zna nikt.

Kocham Rocka, Rap, Hip-hop, pop...Jak każda normalna nastolatka uwielbiam zakupy...Gdy jest mi smutno pisze piosenki lub właśnie idę z moimi przyjaciółkami na zakupy...to dobry patent na poprawienie humorku...
Już widzę te niekończące się opisy przymierzania góry ciuchów...

..::Harry James Potter::..
Harry (znany jako chłopiec który przeżył) jest jednym z moich przyjaciół.
Jest też przyjacielem wszystkich. Ostatnio widziano, jak próbował zaprzyjaźnić się z pająkiem-krzyżakiem.

Bardzo go lubię i kiedy ma jakiś problem z wielką ochotą mu pomagam.
- Wiesz, Kate... Jest taki gościu, Voldemort się nazywa, który chce mnie zabić...
- Nie ma sprawy! Zostaw go mnie!


Znam go od I roku w Hogwardzie. Jego jedyną rodziną są mugole jakich trudno znaleźć.
Mugole na ogół chowają się po norach, jak hobbity...

Są tak uprzedzeni do maggi, że to świat nie widział.
Jedzą zupę zupełnie bez przypraw.

Dobra, wródźmy do Harry'ego.
PójĆmy do niego, wszystkie dziatki...

Jest to bardzo przystojny i spontaniczny chłopak. Uwielbia przygody.
Zwłaszcza wszelkie rozrachunki z czarnoksiężnikami.

To jemu między innymi zawdzięczam życie, ale o tym w nocie więcej...
Ksywka „Chłopiec, Który Przeżył” już mu się znudziła. Teraz zdobywa nowe sprawności.

Oprócz tego świetnie lata na miotle. Jest szukającym Gryfonów. Był najmłodszym zawodnikiem w ostatnim stuleciu.
Ale potem podrósł i tytuł poszedł się paść.

Poświęcił wiele swojego czasu, abym i ja umiała latać na miotle bez żadnych problemów i lęków.
Harry „Do Usług” Potter.

..::Hermiona Granger::..
Hermiona jest moją najlepszą przyjaciółką. Zwieżam się jej ze wszystkiego.
Wież już nie starcza.

Kocham ją jak kochałam moją siostrę.
Siostrę szybko przestała kochać, bo nie była cool i jazzy.

Wie o mnie wszystko a jeżeli czegoś jeszcze nie wie to szybko się o tym dowie;D;D.
Tak jak wszyscy czytelnicy blogaska, i to czy tego chcą, czy nie! Mwahahaha!

Rozumiemy się bez słów. Jest lepszą uczennicą w szkole.
Przebiła Mary Sue? How did she dare?!

Kiedy Harry albo Ron mają problemy z pracami domowymi zawsze służy pomoca, ale nigdy nie daje ściągać. Jest śliczna i mądra dlatego też wielu chłopców się za nią ugania chociaż ona mówi, ze mi sie wydaje...tja jasne...musiała bym jej nie znać...
Złudzenie tabunów chłopców uganiających się za kimś. Przypadłość dotykająca zwłaszcza Marysie.

..::Ronald Weasley::..
Ron to bardzo uroczy chłopak. Jest bardzo nie śmiały. Ma płomienne rude włosy i mnustwo piegów.
Pomyśl o najbardziej niemożliwym błędzie ortograficznym - masz 99% pewności, że jakaś aŁtorka już go popełniła.

Najlepszy przyjaciel Harry'ego. Jego jak i naszym wrogiem numer jeden jest Draco Malfoy. Ron nienawidzi go z całego serca.
Już zapomniałam, jak wygląda kanon. Jeszcze trochę i zacznę myśleć, że to Rowling napisała książkę na podstawie blogasków.

Wiele razy przez niego miał szlaban, bo go pobił i jakiś nauczyciel "przypadkiem" tamtędy przechodził.
To był Snape! Na pewno! Znów pożądał klejnotów Gryffindoru.

Dziwnym trafem zawsze tym nauczycielem był Snape.
Wiedziałam.

Ron nie lubi się uczyć i ma dosyć słabe oceny. Wstydzi sie prosić innych o pomoc, ale nasza paczka odrazu mu pomaga, bo odrazu widzimy gdy coś jest nie tak i sobie nie radzi;)
No i gites majonez Fernandez.

..::Tom Kaulitz::..
Tom to chłopak który podbił moje serce.
*skowyczy*

Jest bardzo pomocny a ostatnim czasy dogłebny romantyk.
Gruntowny wręcz.

Jest w moim wieku, a zamy się od dawna. Od tamtej pory bardzo się zżyliśmy.
Niemal jak przyjaciółki.

Jest bardzo przystojny i szalony. Ma dredy i kolczyk w dolnej wardze po lewej (jego) stronie.
Każda potwora...

Wie, ze jestem czarodziejką. Bardzo zabolało go to, że tak długo go okłamywałam. Gniewał się na mnie, a nawet się upił. Jednak już mu przeszło.
Kac nie trwa wiecznie.

I dobrze, bo miałam się już wyprowadzić.
Zaraz, czy Tom ma własny apartament w Wieży Gryffindoru?!

Tom gra na gitarze już od dawien dawna.
Even the oldest highlanders don’t remember the times...

Jest w tym naprawdę świetny. Był moim pierwszym i jedynym nauczycielem gry na owym instrumencie.
Harry ją uczy latać na miotle, Tom gry na gitarze... Czekamy na wieści o kolejnych korepetytorach Kate.

..::Tokio Hotel::..
Tokio Hotel składa się z 4 chłopaków w przedziale wiekowym 17-19 lat.
*mruczy* „Chłopaków”...

Wokalista-Bill Kaulitz urodził się 1 września i ma 17 lat. Jego o 10 minut starszy brat bliźniak nazywa się Tom Kaulitz i jest gitarzystą zespołu.
1 września 1939 r. - wybuch II wojny światowej.
1 września 1989 r. - narodziny bliźniaków Kaulitz.


Chłopcy mają różne style. Bill lubi rock, Tom hip-hop i rap, a Georg i Gustav gustują w metalu. Ich posenki są rockowe(styl Billa wygrał ;]).
Wątpliwa ta wygrana...

Są moimi przyjaciółmi odtąd odkąt jeszcze nie byli znani na cały świat.
Błąd na błędzie...

Właściwie znamy się już ponad 7 lat.
Ciekawe, kto tu na kogo miał zły wpływ...

Dzięki nim podszkoliłam się w niemieckim, bo w tym jęsyku rozmawiamy.
Dla aŁtorek nawet polszczyzna to język obcy.

Wszyscy są dla mnie jak najlepsi przyjaciele, właściwe to jak moja rodzina którą mi zastępują gdyż z rodziną w Polsce jestem skłucona.
Ciekawe, kto z nich jest matką...

Pomagam im gdy mają doła lub nie wytrzymują nawału prac zarówno związanych z szkołą jak i muzyką.
Jakie to wspaniałomyślne...

Koniec działu o bohaterach.

Od aŁtorki: Moja pierwsza Notka z opowiadaniem. Jestem taka podekscytowana.
Ja nieco mniej...

...Zajechałam do domu w pięknej limuzynie.
”Stanęłam przed pozłacaną bramą mojej willi. Zaraz ustawiło sie przede mną pięciu służących, gotowych spełnić każde moje marzenie...”

Na progu mojego pięknego i wielkiego domciu w Niemczech stali już moi lajlepsi przujaciele(mugole) z którymi mieszkałam.
Przyjaciele, służący - dla Mary Sue różnica jest żadna.

Rodzice mieli zadzwonić, ale pewnie nie zadzwonią ponieważ się do mnie nie dozywają.
Nie wyżywają się na niej. No i macie, do czego prowadzi bezstresowe wychowanie.

S na mnie źli, że wyjechałam do Niemiec i że zadaje się z takimi ludźjak Tom, Bill, Gustav czy Georg.
*kiwa głową* Powinni ją co najmniej wydziedziczyć.

Mimo, ze nie jestem pełnoletnia to od 2 lat już mieszam z nimi a to już wogóle moim starszym przeszkadza. Trudno się mówi...
Najwyżej przyrost naturalny w Niemczech skoczy.

Odkąd skończyłam 14 lat spiewam. Mam zamiar wyjechac do Stanów jak skończe Hogwart i tam spiewac koncerty.
Pytanie, czy będą chcieli jej słuchać.

Otworzyli mi dzrwi od samochodu, a ja wysiadłam z gracją.
I rozwinęli przed nią dywan czerwony...

Wszyscy się na mnie żucili.
I zaczęli przeżuwać... *przypomina sobie zakończenie „Pachnidła”*

Oni jeszcze nie wiedzą, że ja jestem czarodziejką. Może im dzisiaj powiem.
To będzie trudna rozmowa.
„Cześć, chłopcy, muszę wam coś powiedzieć. Jakby tu... Słyszeliście kiedyś o WITCH?”


Podobno nagrali nowy teledysk. Chciałam go zobaczyć. Oni myślą, ze go napewno widziałam, bo przecieszdostęp do telewizora w tej szkole miałam chyba, nie?A przeciesz w Hogwardzie nic co zastępuje mugolom magię świruje w hogwardzie.
Gdziekolwiek to jest.

Nagle jak by za zaświatów do mnie:
-Kate, dobrze się czujesz Mała?-To Tom tym swoim świetnym gosem do mnei zagadał.
Tom w zaświatach? Blogaskowy raj?

Coraz bardziej wydaje mi sie, ze się w nim bunełam...
Czy to ma coś wspólnego z Bunią z Gumisiów?

-Tak, tak, Wszysto jest wporządku. Tylko się zamyśliłam. Nie wiem jak ja bezwas wytrzymuje.
Ja nie wiem, jak wytrzymuję nieoddzielona od nich przynajmniej paroma latami świetlnymi.

-Jak tam rok? Wysłałas do nas list.
Sową. Bill cokolwiek się zdenerwował, kiedy listonosz rozbił mu szybę i narobił na biurko.

Dziękujemy bardzo. Ładne zdjęcia. Naprawdę. byłaś na jakiejś dyskotece? bez nas?-Bill
Dumbel wciągnął się w organizowanie bali odkąd ministerstwo zaczęło przyznawać sowite dotacje.

-To odrazu mi też weś-Georg
Jedną odrażającą wieś poproszę!

-A co ja jestem waszym lokajem czy co?-Gustav
Nie. Tylko lokajem Kate.

Chłopcy cały czas nam opowiadali, ze mają już wszystkie skrzynki zapełnone e-mailowe. że nie radzą sobie już z fanami i antyfanami.
Nie wiadomo, które tałatajstwo jest gorsze.

PUK, PUK!
TH i pukanie po raz kolejny?

To pewnie gustav z napojami. Poleciałam otworzyć, ale w drzwiach mojego pokoju pojawiła się twarz jakiejś dzitewczyny.
Tom? Bill?

CZyżby tom miał dziewczynę. nie! czemu...czemu zwlekałam z powiedziewniem mu, ze kręci mnie.
Ziewanie+podwiewanie?

A teraz...sysko stracone...To niemożliwe...nie teraz...nie możliwe...
Wszystko stracone. Możemy przestać czytać.

-sorry chłopaki, musze teraz zostac sama. Wybaczcie... I wybiegłam z pkoju.
Prowadząc jednocześnie narrację.

Przez cały dom do ogrodu. Usiadłam pod drzewiek.
Pod wiekowym drzewcem, które opadło, miażdżąc jej głowę.

Podkuliłam nogi złożyłam ręce i schopwałam w nichgtwarz.
Mnie to brzmi z niemiecka.

Po mojej twarzy spłyneła łza.
Jedna, samotna, kryształowa...

Potem zoaczyłam między gałęziami, ze ta laska wychodzi, ale Tom jej wcale nie pocałował na pożegnanie, aniesię do niej nie przytulił. Nie szedł z nią za ręke. Może to jego ółka?
Nie, może jednak yna. Albo anka?...

Albo coś w tym rodzaju? Nie...napewno nie...to jet jego dziewczyna...
Bianca czy Tom?

Ael beż Toma.
Nowy odcień?

-Ej. co się stało? Ktoś umarło?
Hm, rodzaj rodzaj pasuje do Billa albo Toma, ale nie śmiałabym o tym marzyć...

-Tom...
-Nareszcie...co się stało?
-Mam pytanie...
-Dawaj...
-To była twoje dziewczyna?
-Kto? Bianca? No coś ty! Bianca to dziewczyna która miała nas umówic na wywiad do Bravo.
Tym większe zło.

Nagle, oblała mnie fala przyjemnego ciepła i przyszła mi myśl, ze jeszcze nie sysko stracone.
Na ratunek szyszkom 2.

-Ale na osobności.
-Georg, chodź miałem ci pokazać tą nową płytę Metalicy.
Podróbka Metalliki.

Georg chyba zaczaił, bo wyzedł za Gustavem do jego pokoju. My zaś zostaliśmy w ogrodzie.
-Mała, no bo widzisz...
-Tak?
-Ja chciałbym...
...wysłać z tobą zamówienie do Zonka? Zjeść z tobą budyń? Wypić herbatę?

-Ja chciałbym...chciałbym...no kurde,nie wiem od czego zacząć...
-Naj lepiej od początku, bo inaczej się szybko pogubie
Ta wymiana zdań weszła chyba do jakiegoś kanonu...

-Dobra, ale obiecaj, ze nie wybiegniesz z pokoju i sie potem do mnie nie odezwiesz!
-Obiecuje. NO MÓW!
-Mała, no bo...no bo...
-??
-JA CHCIAŁBYM ŻEBYŚMY BYLI PARĄ, BO JA CIĘ KOCHAM I DŁUŻEJ NIE UMIEM TEGO UKRYWAĆ.
”Tylko musimy wziąć ślub w Holandii, bo inaczej będą chcieli zaświadczenia o płci.”

-yyy...Tom ja nie wiedziałam. No bo widzisz...Powem jednym słowem. ZGADZAM SIĘ
-Kate, ty mówisz na serio?
-Tom, serio, serio.
”No wiesz... Ty jesteś jakby ogrzycą...”

-Nie mogę uwierzyć!!!JEEEST!!
Po czym przytulił mnie i z krzykiem wybiegł z pokoju.
*kiwa smętnie głową* Tak się kończy zadawanie się z Mary Sue...

Ja jeszcze nie skończyłam rozmowy więc dyla za nim
-TOM! TOM! ZACZEKAJ! JA JESZCZE NIE SKOŃCZYŁAM! WRACAJ!
*parsk*

Zanim się obejżałam to już stał przede mną.
Tom uzyskał moc skrzata domowego.

-Tak?
-Tom, wiesz co?
-??
-Jak ta Bianca przyszła do Ciebie to ja byłam pewna, że to twoja laska.
Albo kula.

-No widzisz. Cieszesię, ze wreszcie mnie poprosiłeś.
-Ja tez jestem z siebie dumny
Tak, Tom, my też. To musiało wymagać wielkiego samozaparcia.

Poczym przybliżył swoją twarz do mojej tak, ze nasze nosy się stykały i...
-Kate, ktos do Ciebie...oj sorry...powiem, że jestes zajęta!
To szpieg! Chce udaremnić Dumblowy plan zaludnienia świata!

To był Georg. yyyy, ja go kiedyś zabije!
Wprawdzie to tylko 25%, ale zawsze to coś.

-Nie, Georg. Już idę. A Tom jeśli kocha to zaczeka
I puściłam dla Toma oczko. Tylko się usmiechną i wyszedł do swojego pokoju.
Znowu się rozmnażają.

Na dole czekał na mnie mój menager. Zupełnie zapomniałam. Jutro mamy nagrywać klip do mojej piosenki(w następnej notce będzie jej tekst-od autorki).
Ach, aŁtorkowe wstawki... Czuję się jak u siebie.

-No więc ja ci przypomniałem. Zależy nam na Tobie. Twoje piosenki będą syscy spiewali. Zobaczysz.
*drży*

-Możliwe...
-Dobra, ja musze lecieć. Pamiętaj. Jutro 7:30.
-Kierowca wie gdzie jechać?
-Tak. Zaraz jeszcze wszystko z nim przedyskutuje.
To wie czy nie?

Nie no. Teraz nie będe miała na Toma czasu. Teledysk, nagrania w studio, odrobić lekcje. Przeciesz mam zrobić 3 wypracowania z eliksirów samych.
To Snape bombarduje projekt Dumbledore’a! Bohaterki, zamiast rozwijać swoje życie uczuciowe, muszą robić zadanie...

Ja sobie nie poradzę. Muszę pogadać z Tom'em, Gustav'em i Georg'iem o tym kim ja właściwie jestem i o mojej szkole.
Mogą jej przecież pomóc! *rozważa wizję, w której Bill trzyma warzy wyjątkowo wybuchowy eliksir na łysienie*

-TOM! GUSTAV! GEORG! ZEJDŻCIE DO SALONU NA DÓŁ. MUSIMY POWAŻNIE POGADAĆ!
-JUŻ LECIMY!!!
”Więc mówisz, że jesteś czarownicą i twierdzisz, że to my jesteśmy niepoważni?”

I zlecieli po schodach mało sie nie powywracając o własne nogi...
*kusząca wizja połamanych TH przechodzi jej koło nosa*

-Chłopaki, nie znacie całej prawd o mnie....
-Jak nie? Przeciesz się znamy od bardzo dawna.
”Ale nie przeniknęliście głębi mej duszy...”

Jak ja mam powiedzieć Tom;owi i reszcie, ze nie byłam z nimi do końca szczera?
-Ja jestem...jestem...
-W ciąży?
O, ktoś jest na bieżąco, jeśli chodzi o fanfiki.

CZy ten Georg może się zachować troszkę? To nie ejst śmieszne. Mi naprawde jest trudno.
Trudno jej pisać. Widać przecież.

Popatrzyłam sie na każdego...
-Chłopcy ja jestem...
*ziew* Przecież i tak wiemy...

Od aŁtorki: Notka taka sobie. Przepraszam za błedy tekstu, ale klawiatura mi się wali i tak jakoś wychodzi. Samo. To nie mpoja wina. Całuje-autorka
Bo nie wymagamy przecież, żeby aŁtorka podjęła tak olbrzymi wysiłek i ponownie przeczytała swoje wypociny przed ich opublikowaniem...

-Chłopcy ja jestem...to głupio zabrzmi i pewnie weżmiecie mnie za jakąś wariatkę. Ale to prawda. i jeżeli chcecie to wam to udowodnie.
Że jesteś wariatką? Ja tu widzę dowodów aż nadto.

Nie wiedziałam co mam zrobić. patrzyli mi prosto w oczy.
-Ja jestem czarownicą.
- Chcesz powiedzieć... Taką grubą, garbatą, mieszkasz w chatce na kurzej nóżce i pieczesz niegrzecznych chłopców w piecu chlebowym?

Zamurowało ich. Patrzyli się na mnie z otwartymi buziami. W pokoju zapanowała cisza. Słychać było jedynie cichutką muzykę.
Bo nastrój trzeba budować.

-To jakiś żart?!?
Czy Georg zawsze musi być takim niedowiarkiem?!?
Niewierny Georg jako jedyny wykazuje tutaj oznaki resztek zdrowego rozsądku.

-Nie...Jestem czarownicą. Przez 7 ostatnich lat wyjeżdzałam do mojej szkoły.
Bill odzyskał mowę.
-jeździłas do prywatnej szkoły w Angli. Hogwart czy jakoś tak.
-To prawda. Jeździłam do Angli do Hogwartu. Ale to była Szkoła Magii i Czarodziejstwa.
Przez te lata żaden z tokiohotelowców nie zainteresował się choćby wstukaniem Hogwartu w Google. To wiele o nich mówi.

-Tom. Niwielu mugoli wie op istnieniu czarodziejjach. A jednak jest ich bardzo wielu.
-Czemu nam wcześniej o tym nie powiedziałaś?!?
Słowo „mugol” przemknęło niezauważone. Kaulitze nie wykazują chęci poznawania nowych słów?

-Gustav, ciągle myślałam, ze mnie nie zrozumiecie. Jednak byłam głupia. Myślałam, ze uciekniecie albo mnie wyśmiejecie. jadnak wy to jakoś spokojnie przyjaliście.
Nagle Tom niewytrzymał.
-OKŁAMYWAŁAŚ NAS PRZEZ CAŁY CZAS! MYŚLAŁEM ŻE SIĘ PRZYJAXNIMI I ŻE WSZYSTKO SOBIE MÓWIMY.
Tom jest co najmniej niezrównoważony. Lepiej trzymajcie w pogotowiu kaftan bezpieczeństwa.

Wybuchnełam płaczem.
-Tom...ale ja się bałam, ze was stracę...
-JAK BY CI NA NAS PRAWDZIWIE ZALEŻAŁO TO BYS NAM ODRAZU POWIEDZIAŁA!!
Jakie to wzniosłe. Jak albatros z połamanym skrzydłem.

-Tom...uwierz...ja chciałam...już wiele razy...ale nie mogłam...
-NIE CHCIAŁAŚ!!
Jakoś szybko uwierzyli w czarownice...

Poczym wybiagł z pokoju, a ja cała we łzach wybiegłam przez balkon, po schodkach wiodących na taras.
Trzaskając drzwiami dla większego efektu.

Stanełam na tarasie i zaczełam płakać.
Żeby nie było zbyt nieemowato.

Zobaczyłam Toma przez okno salonu.przebiegł przez niego i wyszedł drzwiami frotowymi trzaskając tak, ze się przestraszyłam.
Drzwi z frotek? Ci bogacze...

Rozejrzałam się po pokoju i mój zwrok zatrzymał się na barku. Tam był alkochol. a może tak utopić smutki w butelce wódki?!?
Najpierw warto by umieć NAPISAĆ „alkohol”, a potem go pić...

Bez łuzszego zastanawiania się sięgnełam do barku bo wódkę. Nalałam do kieliszka. Za jednym zamachem wypiłam. Nie było to dobre ale nie popiłam.
Popiła wódkę wódką.

Potem następny kieliszek, następny i tak bez końca.
Aż do zatrucia alkoholowego i śmierci.

Co było potem, nie pamiętam. Obudziłam się rano w swoim łóżku. Głowa mi pękała. Nade mną stał Gustav ze szklaną wody. Georg stał przy zasłoniętym oknie.
A gdzie promienie słoneczne przebijające się przez szparę w zasłonach?

Wstałam z łóżka, wziełam letni prysznic i umyłam głowę. Wysuszyłam włosy i je ładnie zakręciłam lokówką. Ubrałam się naj ładniej jak mogłam.
Tylko tyle w kwestii stroju? A gdzie Orzeszkowe opisy?!

Zeszłam na dół.
Tradycyjnie.

Toma nie było. Gustav siedział przy stole rozmyslając nad czymś, a Georg pił sok pomarańczowy przy oknie kuchennym. Podeszłam bliżej. Odwrócili się w moją stronę.
-Yyy...Kate...chcemy żebyś wiedziała, żemy Ci wierzymy, ale tez jesteśmy zawiedzeni, ze ptak długo ukrywałaś to przed nami.
*zdezorientowana* Jakiego ptaka niby przed nimi ukrywała?...

-Gustav...Ja wiem...Ale bałam się...byłam głupia,że wam wcześniej nie powiedziałam.
-Ale wiedz, że uważamy zachowanie Toma za nieodpowiedznie.
-Nie Georg. On ma racje. Zachowałam sie jak nie wasza przyjaciółka.Ale proszę Was. Wybaczycie mi to?
-No...powiedzmy...
- I nie martw się, zadzwoniliśmy już do panów ze szpitala psychiatrycznego, zaraz przyjadą i zrobią ci zastrzyk...

I póścił mi oko.
Niektóre błędy aż bolą...

-Gustav przepraszam.
-Przyjaciele wybaczają sobie nawet największe krzywdy. Prawda?
Zwłaszcza krzywdy wyrządzone przez Mary Sue. Krzywdy wyrządzone Mary Sue są rozpamiętywane bardzo, bardzo długo.

-Niby masz racje Georg. Ale wiesz to było okropne z mojej strony. Jednak mam do Was proźbę.
Widzę utajoną groźbę w tej prośbie...

-yhm?
-Obiecajcie mi, ze nikomu nie powiecie. Nikt nie może o tym wiedzieć. ]
- Za późno. Już tu jedzie ekipa z Bravo. Chcą ci zrobić zdjęcie z różdżką.

-przyżekamy na naszą muzykę.
Jeśli to nazwać muzyką...

-Dziękuje wam. Jak chcecie to Wam przedstawie moich znajomych z Hogwardu.
-Z chęciom
AŁtorki chyba uprawiają rzut słownikiem na jak największą odległość.

I moje słowa zostały zagłuszone przez trzask drzwi frontowych...Tom wrócił...W moich oczach pojawiły się łzy.
Odruch Pawłowa.

Gdzieś w głowie cieniutki głosik odezwał się " Kate, nie mozesz płakać mała. pamiętaj, że on cię wkońcu kocha". Tak kocha mnie...
Bo stoi nad nim aŁtorka i grozi mu pistoletem.

Od aŁtorki: Notka taka sobie, jednak mam nadzieję, że mniej błędów. Starałam się poprawiać jak nogłam, ale moja klawiatura jest głupia i już.
Już widzę te tłumy odwołań do OKE, powołujących się na głupotę długopisów...

..::Kłutnia z Tomem cz. II i pogodzenie się::...
Czyżby podkreślenia w Wordzie były nie dość jaskrawe? Proponuję wypuścić nową wersję, w której błędy będą podkreślane różowiastą linią półcentymetrowej długości.

Od aŁtorki: No fajnie. Postanowiłam, że będe umieszczeć w linkach syskie blogi które mi się podobają.
A nie uwierzycie, co się może spodobać, jak widzisz ofertę „link za link”.

Wbiegł na górę nic nie mówiąc i trzaskając drzwiami zamkną się w pokoju. Bill wszedł do kuchni ze spuszczoną głową.Bałam się popatrzeć mu w oczu ale zrobiłam. Do oczu nabiegły mi łzy.
-Gdzie...
-Poszedł do jakiegoś baru. Upił się totalnie.
No chyba nie tak totalnie, skoro potrafił wbiec po schodach...

Chdziłem ciągle za nim. Spał w Hotelu. Jest wkurzony strasznie, ale nie bój się. On cię kocha i mu to przejdzie.
Przestanie sypiać w hotelach.

-Widzisz Bill. Wy pewnie uważacie tak jak on. Jestem okrobna i nie darze was prawdziwą przyjaźnią.
Ona jest oskrobana. Nie wnikajmy, co to znaczy.

Jednak to nie prawda. Wiedzcie, że znaczycie dla mnie więcej niż moja rodzina. Poprawka. Wy JESTEŚCIE moją rodziną. Kocham Was jak braci.
Noo, to będzie kazirodztwo...

Ale jednego kocham najbardziej i inazej. Toma kocham jak nikogo na świecie. zależy mi na nim więc teraz pójdę i z nim pogadam.
I trzasnęła pięścią w stół dla podkreślenia swoich słów.

Nagle odezwał się Gustav.
- Nie wiem czy powinnaś,,,bo wiesz...jego reakcja może być...
Egzoenergetyczna?

-Nie kończ. Muszę z nim pogadać i już. Zabardzo mi na nim zalezy żeby go tak szybko stracić. Naprawdę...A jeżeli mi się nie uda...to niestwty...Wyniosę się z tego domu...A może stety...
Zaraz będą ją powstrzymywać.

-przestań...Nie pozwolimy ci na to.
Teraz jej kwestia: „Ale ja muszę to zrobić.”

-Bill. Nie okłamujcie siebie i mnie. Tom jest dla was ważniejszy.
Co te twincesty robią z ludźmi... Wszędzie te niechciane skojarzenia...

I wyszłam z kuchni zostawiając chłopców ze smutnymi wyrazami twarzy.
Ledwie wyszła, wyciągnęli szampana i zimne ognie.

Uchyliłam je delikatnie. Zobaczyłam, że siedzi na balkonie zormyślając nad czymś.
Że co niby robił?!

-Tom...
Podskoczył na krześle. Mój głos drżał. bałam sie jego zachowania.
Niezrównoważeni umysłowo są nieprzewidywalni.

Popatrzył się na mnie i zauważyłam, ze płakał. Teraz już wogóle się zmieszałam...Otarł szybko łzę...
Osamotnioną jak pustelnik.

-Puka się! nie nauczyli cię tego w tej twojej szkole?!?
Filmy też mają zły wpływ. Na przykład „Lejdis”.

Wziełam głęboki oddech i zaczełam mu o wszystkim opowiadać. Jak dostałam list i jak bardzo się bałam, ze ich stracę.
Tragedia normalnie...

-...Zależało, żależy i awsze żależeć mi będzie na Was. Kocham Was jak baraci.
Jak baraki? Zamiłowanie do budowli czy aluzja polityczna?

-To ja ten...tyle chciałam ci powiedzieć. Narazie. Spakóje się i więcej mnie nie zobaczysz.
A teraz minuta ciszy na cześć Zapomnianego Człowieka, który wpisywał te wszystkie słowa do Worda...

Nic nie zrobił. Łza popłyneła mi po policzku.
To już nawet Mickiewicz pozwolił panu Tadeuszowi zapłakać dwoma łzami. Co prawda rozwodził się nad tym parę wersów, ale łzy przynajmniej nie były samotne.

Obruciłam się.
Sieje je... Rutkę znaczy.

Podeszłam do drzwi. Złapałam za klamkę. obejżałam się jeszcze na niego.
”No, zatrzymaj mnie! Teraz masz zawołać, żebym zaczekała i że mi wszystko wybaczasz! Kwestii się nie nauczyłeś?!”

Nic nawet nei drgną. Z moich oczu teraz już płyneło tysiące łez.
Ech, Marysie zawsze przesadzają. Albo ronią łzy pojedynczo, albo się od razu odwadniają.

Otworzyłam drzwi i wyszłam do swojego pokoju. Spakowałam trochę moich rzeczy. Włozyłam Kore(moja sowa) do klatki i Filemona z Fredką(moje koty) do kpszyka, zapiełam walizkę jeszcze tylko kilka kosmetyków do kosmetyczki.
Obecność sowy w klatce ani trochę nie dziwiła Kaulitzów. Po co antyfani TH, skoro same ich fanki przedstawiają ich jako niezdolne do myślenia istoty.

Chłopcy zauwazyli mnie jak szłam z tymi tabołami po schodach.
Taborami. Ciągnęła za sobą cały tabun Cyganów.

-A ty gdzie?!?
-Bill. Wyprowadzam się z tąd. Narazie...
Gustav podbiegł do drzwi i zasłonił je swoim ciałem.
Rozdzierając koszulę na piersi jak Rejtan.

-Nigdzie nie idziesz! To tez twój dom i przez jednego kolesia sie nie wyprowadzisz z tąd. Kapujes?!?
-Gustav! Zejdź! Chcesz żebym cierpiała?!? Jesteśmy przyjaciółmia jednak chcesz żebym cierpiała!!
Moje skromne poczucie dramatyzmu nie nadąża.

-Nie chcę!
-No to zejdź. teraz już nie chamowałam łeż.
Co za chamskie łŻy!

płyneło ich bardzo dużo z moich oczu.
Odwodni się lada chwila.

Podniosłam różczkę i podniosłam go do góry a następnie przeniosłam koło Billa i Georga.
Różyczką? Musiało go trochę pokłuć...

Podzeszam do drzwi i otworzyłam je...
-Żegnajcie...
I zmknełam za soba drzwi. Wezwałam taksówkę.
Nic nie mówię, że Błędny Rycerz byłby tańszy i odwiózł prosto na miejsce...

-Kate! Zaczekaj!!
To był mój Tom...przepraszam...już nie mój...Obróciłam się. stał w progu domu.
Uwaga dla czytelników podatnych na wzruszenia: nie czytajcie dalej.

-Chodź tu do mnie głuptasku!
Popatrzyłam się z niedowierzaniem. obejżałam sie na chłopców. Delikatnie się uśmiechali. Znowu popatrzyłam na Toma.
-No chodż do mnie!
I podbiegł do mnie. Pocałował mnie w usta i przytulił.
Chlip...

-Myślałaś, że pozwolę Ci tak poprostu odejść? Umarłbym bez ciebie...
*planuje porwanie Kate*

zepnoł mi to do ucha. Ja jestem w niebie.
Niebo z TH... Bogu, tak się ludzi nie wykańcza!

Podjechała taksówka. Bill oprzytomniał. Pobiegł do taksówkarza i zapłacił mu jendak powiedział, że nie jest już transport potrzebny.
*oburzona* A mnie kto zapłaci za transport? PKP zdziera kasę, a połączenia gorzej niż beznadziejne...

Odjechała. Gustav, Bill i Georg wzieli moje bagaże.
We trójkę musieli dźwigać torbę z kosmetykami.

-Wiecie co?
-hym?
-Ja byłem pewny, ze wy długo bez siebie nie wytrzymacie, ale tego się nie spodziewałem.
-Georg, ja bym bez jej oczu i dotykuumarł.
-Jaki romantyk się znalazł...
Ma szansę pobić Wertera w moim prywatnym rankingu na największą ciamajdę.

-A co zazdrościsz Bill?
-Laski owszem ;)
To może wózek inwalidzki?

Kilka dni póżniej dostałam sowę, ze Ron, Hermiona i Harry przyjadą do mnie jutro. Bardzo się cieszę. wreszcie się z nimi zobaczę.
Trójca Hogwarcka i Tokio Hotel. To będzie spotkanie...

Od aŁtorki: I jak nocia?!? zdeka krótka, ale cóż. Czekam na komenty. Jeżeli ci którzy tylko rpzychodzą na tą stronkę tylko pooglądac nie nauczą się pisac komci nie napisze kolejnej noci!
A może wszystkie aŁtorki to jedna aŁtorka? To niemożliwe, żeby wszystkie wpadały na te same pomysły...

Pozdrawiam syskich a szczególnie:
(...)
i oczywiście syskich których nie wymieniłam a jestem z nim w zgodzie
Z wyjątkiem brzydkich ludzi, którzy nie komciują blogaska.

Od aŁtorki: Bardzo jest mi przykro, zę tak mało osób komentuje tego bloga. Jeżeli pod tą notką nie pojawi sie więcej niż 10 komentów zawieszam bloga.
Ile ja to już razy widziałam...

Całą noc przegadałam z Tom'em na różne tematy. No oprócz jednego. Temat naszej kłutni jest uważany za tak jakby zakazany.
Tabu!

Dzisiaj rano ok. 9:00 dostałam sowę od Hermiony, że jednak nie przyjadą dzisiaj, bo muszą coś jeszcze załatwić. Ciekawe co. Przeciesz na zakupy pojedziemy w połowie sierpnia, a jest początek lipca.
A co może być ważniejsze od spotkania z Marysią?

Ja nie czaje ich. no cóż. Mają być za tydzień. Poczekam.
Doceniamy poświęcenie.

Mineły 2 dni,a sytuacja w domq sie polepszała.
Jakiś klip miała nagrać... Znana już nam aŁtorkowa amnezja?

Chłopaki niedługo mają koncert na którym ja też spiewam. nagrania płyty też były przełożone, ale niedługo się zaczynają. Koniec tego wolnego. No nic.
Cały świat przeciwko akcji Dumbledore’a „Zaludnij świat”.

Wieczorem gdy siedziałam przy biórku i kończyłam właśnie wypracowanie dla Snape na temat "Najdrudniejsze eliksiry lecznicze" do pokoju ktoś wszedł cichcem.
Poprawność porzuciła blogaski na zawsze.

Myslał, ze go nie usłyszę, ale się mylił. Udałam, ze nic nie słyszę. Podszedł i zakrył mi rękami oczy.poznałam te ręce.
-Słucham kochanie?
zdją mi ręce z oczu.
*jest rozemocjonowana*

-Yyyy...no niby nic...nie dobra...stało się
-hym?
-no bo...widzisz ja muszę z chłopakami wyjechać na drugi koniec Niemie.
TH wyjeżdża nad Niemen. Już słychać o masowych emigracjach z tamtych okolic.

-No ale jak długo? Na ile wyjeżdżasz?
-Do końca września.
-CO?!?ale...ale...
CZy nam nie jest dane spędzać ze soba czas? przeciesz dopiero 3 dni temu się pogodziliśmy i uż znowu nie będziemy się widzieć??
Spójrz na to z innej strony: dopiero od czterech dni jesteście razem.

Nio no. To jest jakaś paranoja.
Co to, to tak.

Po policzku popłyneła mi łza. Tom zauważył to. Przulił mnie do siebie.
Nie wiem, czym jest przulenie, ale nie jestem pewna, czy chcę tego doświadczyć.

-Kochanie. Jeżeli chcesz to ja to wszystko natychmiast odwołam, bo...
”...jesteś najważniejsza na świecie, wszystko kręci się wokół ciebie, a ja jestem tylko twoim podnóżkiem.”

-Nasz menager wymyślił, że pojedziemy tam na takie szkolenie.
Nauczą ich śpiewać?

Ale koncert będziemy też grać. Ale to pod koniec września. Będzie to koncert chrytatywny na rzecz domów dziecka, a drugi na rzecz dzieci upośledonych i niepełnosprawnych.
Czytając tego blogaska, mam ochotę zapytać, czy to znaczy, że drugi koncert będzie na rzecz TH...

-No to w takim razie ja..ja ci nawet karzę jechać na te koncery a w sumie szkolenie też ci sie przyda. Przeciesz nie jesteś najlepszym z najlepszych gitarzystów.
I fanka TH czasem powie coś do rzeczy.

-Naprawdę?
-Tak. Tom nie jesteśmy przeciesz małżeństwem.
Jak wiemy z licznych bajek, małżeństwo oznacza koniec wszystkiego.

Puściłam mu oko, a na jego twarzy pojawił się podstępny usmieszek.
-JESZCZE nie jesteśmy małżeństwem.
*rozlega się cichy, ale sugestywny dźwięk marsza Mendelssohna*

Tym razem to on puścił mi oko I razem wybuchneliśmy smiechem.
Ciekawe, czy z tego samego powodu...

Smialiśmy się do łeż aż wreszcie do pokoju ktoś zapukał. To był Bill.
Obruciłam wzrok do drzwi i krzyknełam:
-Wejść!
-Yyy...to ja...mogę poprosic Toma na słówko?
Czy pozwoli pani Tomowi się oddalić, pani Kate?

-Yyyy...no bo ja bym chciał z Tobą Tom pogadać na osobności.
-Dobra, to ja wyjdę, bo i tak musze się czegoś napić a wy sobie spokojnie pogadajcie.
Od serca.

W kuchni siedział Gustav.
-Ello!
Allo, allo!

Podniósł głowę i się uśmiechną.
-Siemka!
-Cotam? Jak tam?
-A wszystko wporządku...
Inteligentne jak rozmowa na GG.



Skunksik Pogromca (24.01.2009, 09:57)
brak www
Analiza przeborska! Skunks padł parokrotnie (hobbity najlepsze!), a długość zdecydowanie satysfakcjonująca - gratuluję samozaparcia. Fajnie przerwać przedsesyjne zmagania taką lekturą (znaczy że łączę się z tobą w bólu - za tydzień egzamin).

"To już nawet Mickiewicz pozwolił panu Tadeuszowi zapłakać dwoma łzami. Co prawda rozwodził się nad tym parę wersów, ale łzy przynajmniej nie były samotne"
Wydaje mi się, że powinno być "dwiema"

Ins (21.01.2009, 19:49)
brak www
-yyy...Tom ja nie wiedziałam. No bo widzisz...Powem jednym słowem. ZGADZAM SIĘ

"-Yyy, Kate, w trzech słowach - to dwa słowa." ;)

Mogą jej przecież pomóc! *rozważa wizję, w której Bill trzyma warzy wyjątkowo wybuchowy eliksir na łysienie*
Trzyma warzy? O.o

Hej, hej, hej! To już koniec?! WIĘCEJ!!!

mich_won_mich (20.01.2009, 16:48)
brak www
http://kazda-roza-ma-kolce.blog.onet.pl/ Po przeczytaniu pierwszego zdania zeszłam na zakwik.Pozdrawiam.

ash (20.01.2009, 12:05)
brak www
Osobiście najbardziej mnie rozbroił nowy odcień "Ael beż Toma" *leży i kwiczy*. Anal jak zwykle świetny!
:D

Pulcinella (15.01.2009, 20:37)
brak www
Świetna analiza, naprawdę. Zaliczyłam kilka parsków i niemalże spadłam z krzesła. Zaiste połączenie Pottera z TH jest jednym z moich ulubionych miksów.

By the way: Powodzenia przy zaliczaniu sesji ; )

insanityinside (15.01.2009, 20:19)
brak www
(A ja już od dawna wiedziałam, że Bill Kaulitz jest zaginionš siostrš Harry'ego!)

”Codziennie przed œniadaniem załatwiam co najmniej dwóch złoczyńców dšżšcych do władzy nad œwiatem.” - "Oraz schodzę."

Mugole na ogół chowajš się po norach, jak hobbity... - *wyobraża sobie rodzinkę Dursleyów (z dziwnie owłosionymi stopami) przed wejœciem do nory*

Jego jak i naszym wrogiem numer jeden jest Draco Malfoy. - Chrzanić Voldemorta.

Wiele razy przez niego miał szlaban, bo go pobił i jakiœ nauczyciel "przypadkiem" tamtędy przechodził. - A przecież on go tylko niewinnie bił i wcale nie chciał dać się złapać!

Wie, ze jestem czarodziejkš. - No tak. Inne dziewczyny w Hogwarcie to czarownice, ale Mary Sue jest CZARODZIEJKĽ.

Chłopcy cały czas nam opowiadali, ze majš już wszystkie skrzynki zapełnone e-mailowe. że nie radzš sobie już z fanami i antyfanami.
Nie wiadomo, które tałatajstwo jest gorsze. - Też nie wiem, ale jak czytam wypowiedzi ich fanek, to prawie mi ich żal.

CZyżby tom miał dziewczynę. nie! - To tylko jego siostra... tfu. Brat... podobno.

Może to jego ółka?
Nie, może jednak yna. Albo anka?... - A ja nadal twierdzę, że stra.

Tylko się usmiechnš i wyszedł do swojego pokoju.
Znowu się rozmnażajš. - Ludzie myœlš, że Tom i Bill to br... rodzeństwo. Ale tak naprawdę, to Tom się sklonował. PóŸniej wiele razy tego żałował.

”Więc mówisz, że jesteœ czarownicš i twierdzisz, że to my jesteœmy niepoważni?” - geniusz

*zdezorientowana* Jakiego ptaka niby przed nimi ukrywała?... - Nie wiem, ale mam dziwne wrażenie, że Bill i Mary Sue do siebie pasujš.

Chdziłem cišgle za nim. Spał w Hotelu. Jest wkurzony strasznie, ale nie bój się. On cię kocha i mu to przejdzie.
Przestanie sypiać w hotelach. - Tom opuœci Hotel? Jestem za.

Z moich oczu teraz już płyneło tysišce łez. - a każda z nich była samotna.

Czekam na komenty. Jeżeli ci którzy tylko rpzychodzš na tš stronkę tylko pooglšdac nie nauczš się pisac komci nie napisze kolejnej noci! - *wchodzi na stronkę i nie komentuje*

Będzie to koncert chrytatywny na rzecz domów dziecka, a drugi na rzecz dzieci upoœledonych i niepełnosprawnych. - Przecież oni dajš wyłšcznie koncerty dla głuchych dzieci!