Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
36. HP i Gadu-Gadu 1/4
36. HP i Gadu-Gadu 1/4 (18.12.2008, 08:05)
Z góry przepraszam za wahania formy, ale ostatnio jestem zasypywana wiadomościami na temat zaspokajania wierzycieli, zasiedzenia psów, kosztów krańcowych, różniczkowania, efektu Hawthorne i Bretton Woods, więc analizowanie przebiegało raczej pod presją.

Ale ad rem!

Tylko u nas! Kolejna sierotka odnajdzie swoją zaginioną rodzinę, a Gadu-Gadu rozszerzy działalność na nowy rynek...

Miłego czytania i wesołych świąt!

Analizowała: Miss Derisive

Ramki z boku

Look at down;)
*patrzy na aŁtorkę*

Jestem Jessi
Mam zielone oczy, i tak samo jak życie nie poukładane, czarne włosy;)
Życie jest czarne i mroochne.

Oprócz faktu, że nie znam moich rodziców, to jest OK;)
No worry, zioom!

mam wspaniałych przyjaciół i co?? Sam/a przeczytaj, to sie dowiesz:P
Co jeszcze może mieć bohaterka blogaska? Hmm... Supermoce, orszak wielbicieli płci obojga, skłonność do schodzenia na śniadanie...

Jessi Evans
Główna bohaterka opowiadania, a zarazem właścicielka pamiętnika- czyli ja:D Nieco zagubiona w swoich sprawach 14-stoletnia uczennica Hogwartu, poszukująca prawdy o sobie.
Przeżyła 14 stuleci i wciąż jest uczennicą? Wyrobiłam sobie pogląd na temat jej inteligencji...

Od aŁtorki: przy pisaniu nowych notek pomogły by komentarze;)
Mam podejrzenia, że poziom notek i komentarzy będzie taki sam...

Wkońcu w Hogwarcie!!! Już się nie mogłam doczekać spotkania z moimi przyjaiółmi, Hermioną Granger i Draco Malfoyem.
Nadzieje na kanon pogrzebane. Sam kanon zdążył się rozłożyć.

No dobra, wiem że jestem w Slytherinie a Hermiona w Gryffindorze, ale jesteśmy przyjaciółkami.
Hermionka zaprzyjaźniła się już z połową Slytherinu, a ostatnio namiętnie czatuje z Voldemortem.

Mamy wiele wspólnych zainteresowań, m.in. nauke i heh... chłopaków;)
Oraz znęcanie się nad szczątkami śp. kanonu.

Tylko ona wie, że ja ... no, że... ..że ja sie kocham w Ronie. (I bym ją udusiła gdyby to komuś wypaplała;) Wiem, że to dziwne.
Akty agresji w wykonaniu Mary Sue wcale nie są takie dziwne. Za to miłość do Rona - owszem.

I tylko ja wiem, że Hermiona buja się w Draco.
Oj, nie tylko...

Poważnie: w Draco Malfoy'u!!
To NIE jest poważne.

Nie mogłam w to uwierzyć na początku i się brechtałam z tego, ale jednak...
Dwie pierwsze fazy reakcji na ten pairing. Dalej idą: irytacja, znudzenie, przyzwyczajenie. Po którymś razie czytasz fragment HP, w którym Hermiona wrzeszczy na Malfoya i zastanawiasz się: WTF?

Więc, mamy taką umowę: dlatego,że ona przyjaźni się z Ronem, a ja z Draco, to obydwie wypytamy ich (tak dyskretnie;) co każdy z nich, sądzi o tej drugiej;).
Przebiegła misja... FBI już pakuje manatki.

Jak się cieszę, że ją poznałam. I tak w ogóle, to by tego nie pisała, gdyby nie ona. Bo to Hermi dała mi go na moje 14 urodzinki:D (które są dzisiaj, ale to taki szczegół;).
I teraz wiadomo, czyja to wina...

Znamy sie z Hermioną niedługo. Tzn. od kiedy przyjechałam. No, a przyjechałam tu 2 lata temu, z Beauxbatons.
To madame Maxime ma jeszcze jakieś uczennice czy wszystkie już wybyły do Hogwartu?

Ale nie zmieniam tematu;) Oczywiście już się zaklimatyzowałam. Najbardziej żałuję, że nie znałam Hermiony wcześniej...
Zaraz, ale ona kocha Rona i to już jest ustalone? Nie będzie yuri, co?

AAAA!!!! Nie uwierzycie z kim muszę dzielic w tym roku dormitorium!! Z Milicentą!!
Nie wierzę! A gdzie Głupia Pansy?

Tak, właśnie z tą, któterj Hermio chciała w II klasie zabrać kilka włosów, do Eliksiru Wielosokowego, a okazało się, że to była sierść jej kota i Hermi zamieniła się w wielkiego futrzaka!!
Gadu-gadu przejmuje władzę nad światem.

(wiem, że nie powannam się z tego śmiać, ale jak zobaczyłam jej zdjęcia z tego incydentu, to ledwo usiedziałam na krześle. Na szczęście Hermi się nie pogniewała, bo też się smiała;)
Sesja zdjęciowa była. „A teraz, Hermionko, odsuń trochę wąsy i schowaj pazurki.”

I Milicenta Strasznie chrapie!!(bynajmniej tak slyszałam...)
*opanowuje chęć sięgnięcia po czerwony długopis* PRZYnajmniej!

A jak znajdzie mój pamiętnik?? Będę musiała go zabezpieczyć jakimś zaklęciem...
Bo Milicenta nie ma nic do roboty, tylko czytać kolejne nocie.

Kurczę, profesor Snape każe nam sie rozpakować ( a mi przestac pisać[cytuję: Jessico, przestań pisać, chyba że chcesz żeby wszyscy to przeczytali]matko!!
Cóż za groźba dla aŁtorki!

Niecierpi mnie tylko dlatego, że się zadaję ze "szlamą". Boże. Oczywiście że tak oHermi nie myśle, tylko że mnie tacy ludzie wkurzją;/),
Wysnułam dwa wnioski:
1) Hermi nie jest Bogiem.
2) Wkurzają ją szlamy, ale i tak się z nimi przyjaźni. Masochistka.


i zejść na dół na ucztę powitalną i pasowanie pierwszaków.
W świecie czarodziei zapanowała moda na wszystko, co mugolskie.

I nawet dobrze, bo się przywitam z Hermioną i z Draco... no i zobacze Rona...no i Harry'ego...yyy...tzn. nie żebym coś do niego czuła... Chociaż trzeba przyznać, że (TRZEBA!!), że ma... hmn... ujmę to tak, żebyście sobie za dużo ie pomyśleli "ma ciekawą osobowość";)
Ron, Hermiona, a teraz Harry? Czy ona ma zamiar zaliczyć całą trójcę?

Dobra, Snape się na mnie wkurzył więc już kończe. pa:*
*owacje dla Snape’a*

2 września, happy day:}
Coś w stylu „happy meal”?

Uwielbiam Hogwart!(no dobra, oprócz tego że muszę z KIMŚ mieszkać;/)
”Najchętniej bym wszystkich wywaliła i mieszkała w zamku sama... No dobra, skrzaty mogą zostać.”

I coś jeszcze ię wydarzyło... Ron ze mną rozmawiał!!
To Ronald potrafi mówić?!

Boże! Jestem w 7 niebie!!
W siedmiu naraz? W jednym się nie zmieściła?

Ja nigdy z nim nie rozmawiałam!! My sie nawet nie kumplujemy!!
Bo rozmawiać można tylko z ludźmi, których znamy przynajmniej od lat trzech.

I dziwne, że Harry też się zacąl do mnie uśmiechać... Trochę, dziwne, ale fajnie;)
Uśmiechnięty Harry? *poprawia listę Największych Dziwolągów Świata*

Jakby chcieli się ze mną zaprzyjaźnić.
Harry już pobłogosławił Hermionę i Malfoya. Na liście jego przyszłych najlepszych przyjaciół są Lucek i Voldi.

Co do Milicenty, to plotki sie sprawdzają... Na mojego pecha...;/ Pół nocy przez nią nie mogłam spać!!
Prawdziwa Mary Sue wyczarowałaby dźwiękoszczelną ścianę.

Bynajmniej pisałam czarogramy z Hermioną:P
A to co znowu?

"Hej Hermi, śpisz już??:D"-ja
"No co ty!! Wtsłucuję użalania sie Katie Bell, a ty?"-Hermi
Aaa, czyli gadu-gadu jednak postanowiło opanować Hogwart.

"No spać nie mogę, przez M.! No i myślę o Ronie"-ja
"No tak, po co się pytam;) A właśnie, gadałam z nim o tobie:P"-Hermi
"AAA!! Co powiedział?? Pisz!"-ja
"Jutro ci powiem, za dużo tego, dobranoc:*"-Hermi
Mózg Jessi przegrzeje się z nadmiaru myśli.

"Hej!! Nie bądz taka!! Wiesz jak ja..."-ja
Hermi- (niedostępna)
Jej, ciekawe, czy też mają infobota!

Dzisiaj z nią gadałam! Boże! Jaka ja jestem happy!!
Z powodu samej rozmowy z Hermioną?! Obawiam się, że to yuri jest wielce prawdopodobne.

no i on jej powiedział... a zresztą, sami przeczytajcie, co mi Hermiona napisała na lekji (specjalnie to tu wklejam:D)
Nie, serio? A już chciałam pominąć...

Hermiona- Hej Ron!! Co tam??
Ron- A nic;/ profesor Snape, dał nam dzisiaj tyle zadania!! Wypracowanie na 3 i pół stopy! Wyobrażasz sobie??!! a co?
Hermi- Nie, nic... Bo widziałam jak gadasz z Jessi:D
Ron - Po prostu stała mi na drodze, więc jej powiedziałem, żeby się odsunęła. A ona tylko wyszczerzyła zęby, zapiszczała i uciekła.

Ron- I co z tego...(rumieni się..) Nie można sobie pogadać??
Hermi- Można, można:D Tylko że bardzo zapalony byłeś do tej rozmowy bardzo zapalony:D
”Zapalony zapalony Ron”... Ta rozmowa musiała być gorąca...

Ron- może.. muszę npisać to durne wypracowanie, nie przeszkadzaj...
Nagły wzrost pilności Rona.

Skoro nie chciał powiedzieć i zminiał temat, to chyba coś znaczy!!
Owszem. Że nie miał ochoty o tobie gadać.

Albo i nie... Znająć moje szczęście...
Znając Marysine szczęście? Góra pięć notek i pójdą na randkę.

Tylko dziwi mnie zachowanie Harry'ego... Ale pewnie wszystko sie okaże w soim czasie;)
*rysuje wielowymiarowe wielokąty miłosne*

Dobra, dłużej już tak nie mogę...Muszę to napisać, mimo że postanowaiłam, że narazie nie bede sie sprawą mojej przeszłości zajmowac, ale to mnie męczy...No bo ja już nie wiem tak naprawdę kim ja jestem i kim są moi rodzice.
*jęk i zgrzyt zębów* Znowu Czyjaś Córka?

No i cy mam rodzenstwo, jesli juz o tym mowa;)
Ciekawe, kto to będzie...

nazywam się Jessica Chloe Evans i do 11 roku życia miaszkałam u moich przybranych rodziców. Sama.
Przybrani rodzice uciekli co prędzej, licząc, że samotnie za długo nie przeżyje.

Czyli bez rodzeństwa (no dobra, nie ma pewnosci, że w ogole mam gdzies siostre, albo brata).
Ja już się gubię, a nawet nie jesteśmy w połowie telenoweli.

Oni oczywiście są czarodziejami (nie tak jak Harry, że był wychowywany u swoich krewnych, mugoli)i nawet ja będać małym dzieckiem, słyszalam o slynnym Harrym Potterze;) A kto nie slyszal:Pp (no oprocz jego samego;)
*parsk* Harry przez jedenaście lat nie wiedział, że istnieje.

No ale wróćmy do rzeczy, byłam wychowywana u zastępczych rodziców, z prawdziwym iminiem i nazwiskiem. Chociaż tyle mi powiedzieli, że to są moje prawdziwe dane;/
A nie z katalogu gadu-gadu.

Bo żeby poznać prawdę, o moich rodzicach, to stwierdzili "że nie nadszedł jeszcze czas" i że "jestem stanowczo za młoda, żeby znać prawde", no i "ze wszystkiego dowiem się w swoim czasie", a kiedy tylko próbuje im zadać kilka pytań na ich [prawdziwych rodziców ] temat, to od razu zaczynają zmieniać temat...;/ :(
Zdania wielokrotnie złożone. Jak my to kochamy.

Nigdy mi nie chcieli powiedziec, gdzie oni teraz są. Sama do tego dojde!!
*waląc się w piersi* Jakem Mary Sue!

Skoro oni mają moje uczucia gdzieś, i to że musze wiedziec kim NAPRAWDE jestem, to trudno. Sama sobie poradze. Wisi mi, czy będą protestować, przeciw temu pomysłowi! Ja musze wiedziec !!!
Gdyby tak ta żądza wiedzy przełożyła się na inne płaszczyzny...

Jeszcze jedna sprawa: Harry. Dzisiaj z nim gadałam. To dziwne, ale zdaje mi się, jakbym znała Harry'ego od dawna... Tzn, wydaje mi się, że kiedyś, ale bardzo dawno temu go znałam...
Kiedyś ich wózki minęły się na spacerku...

No nie wiem,,, to pewnie był ktoś inny, bo przecież ja mieszkałam w Francji, a on w Londynie... To na pewno byl ktoś iiny, ale nie ważne...
Bo czytelnicy to wyjątkowo niedomyślny gatunek...

4 września, hmn.... ładnie mówiąc...SZOK!!
A nieładnie mówiąc: s*ok!

No nie, to przekracza wszelkie granice przyzwoitości...
*zanosi się kaszlem*

No i psychiki, jeśli o to chodzi...;/
O tak.

Otóż, weszłam do dormitorium, zuoełnie prezekonana, że Milicenta będzie na "randce" (jeśli to tak w ogóle można nazwać:|) ze swoim chlopkakiem (, śmieszne, że ona ma chłopkaka), z Grahamem(;) Pritchardem.
To już nawet Milicenta ma chłopaka, a Jessi się podnieca samym faktem, że rozmawiała z Ronem? Kto tu z kogo powinien się śmiać?

Ale nie. Czy ona sobie postnowiła, że będzie mi robić na złośc??!!
Trzymam z nią.

Taaa.... żeby tylko na złość... To mi niszczy wzrok:/
Bo mózgu już nie może...

Fuuu... Nigdy więcej, nie chce oglądać takiego widoku... Bleee... Aż mi się śniadanie zwraca, kiedy to sobie przypomnę...yghhh...Nie dobrze mi...
*zgaduje* Słitaśny, różowy i iskrzący się szablon blogasia?

Jeżeli jeszcze raz zdarzy mi się zobaczyc coś takiego, to zglosze to do Ministerstwa Magii, do wydziału "MALTRETOWANIA WZROKU NIELETNICH CZARODZIEJÓW";) Ale szczerze, to był obleśny widok .
Nie zapominaj, że mówisz do osoby, która czytała opo-th-fana...

To przechodzę do sedna i jeśli ktoś pobije ten widok, to się uciesze;)
Wolisz pojedynczo czy od razu wszystko?

No bo tak, weszłam spokojnie do dormitorium i odsloniłam zasłonę koło mojego łóżka, żeby wpuścic trochę swiatla (bo straszna ciemnica;), i kto leżał na łóżku Mil w samej BIELIŹNIE??!! I przy okazji sie mamlał..?? No kto?? Wielka para zakochanych, czyli Mil i Graham!!
Jessi sama się o to prosiła, jak zaglądała do łóżka Milicenty (czegokolwiek tam szukała...).

Boże, jak oni moga do takich stresujących scen dopuszczać!!
No nie wiem, czy oni byli zestresowani...

Powinni zacząć robić oddzielne dormitoria, żeby każdy miał prawo do prywatności i do spokojnego życia;/
I żeby Dumbel mógł w spokoju kontynuować politykę prorodzinną.

Bez żadnych dodatków specjalnych, typu przeżyć, które mogą u czlowieka zawał wywołac;)
Przeżycia to by się dopiero zaczęły...

Najgorsze nie jest to, że ona sie z nim mamlała, tak że prawie nie zauważyła że przyszlam.
Bo to by mogło biedaczkę doprowadzić do palpitacji serca.

Tylko to, że byli praktycznie bez ubrań.
W praktyce istnieje pewna różnica między „w bieliźnie” i „bez ubrań”. Dość zasadnicza.

Dobrze że postanowili poczekać z większym rozbieraniem na później;) Chociaż jedną dobrą decyzję podjęli;) Bo gdyby nie to, to pewnie bym w grobie leżała;)
*ma dylemat moralny*

Najgorszy był jej widok bez bluzki i bez spodni...:| Jeśli ktoś ma jakiś eliksir czyszczący pamięć, to czy mógłyby mi go podrzucić??
*wyciąga cu-kasa od Superkwęka i patrzy na blogasek* W sumie mnie też by się przydał...

Jak tak, to podziemia zamku, hasło:*** (podam jak bedzie to konieczne;), skręć w lewo i idz w górę, tak aż zobaczysz drzwi na końcu korytacza;)
Korytacz - koryto z kartaczami.

Tam wejdz (ale radze zapukac, tak na wszelki wypadek, gdyby moja wspolokatorka znowu miala zamiar sie rozebrac w dzien;/;)i zostaw flakonik z eliksirem na nocnej szafce, przy łóżku przy którym jest cholernie ciemno;)
Tylko nie przyglądaj się zbyt uważnie pościeli, na wypadek gdyby sprawa z Ronem poszła trochę do przodu.

A jakbyś jeszcze mial/miała;) jakiś wywar, który pomaga na rozwoj mogzu (dla Mil;), byłabym ogromnie wdzieczna;)
A jakbyś jeszcze miał/miała jakiś wywar, który pozwoli odtworzyć utracony mózg (dla Jessi), to ja jestem gotowa bić ci pokłony.

A tak przy okazji, gadała z Draco, ale zaraz mam zielarstwo więc sie zbieram;/ to pa:*
Kto gadał? Czy Jessi ma nam zamiar zdawać relację z każdej rozmowy, która miała miejsce w Hogwarcie?

Dobra, po kolei...
Wstałam rano, wcześniej niż Mil (kurde, nie moge na nia patrzec, bo mi sie niedobrze robi;/) i sie ubrałam.
AŁtorka się zorientowała, że wciąż nie wykorzystała wszystkich blogaskowych schematów.

Chciałam pogadać z Hermi, ale ona pewnie jeszcze spała. A nawet gdyby nie, to przecież nie dostałambym się do dormitorium Gryfonów...
Może to i lepiej, że nie poszła do dormitorium Hermiony...

Więc postanowiłam przejść się po zamku. Wyszłam z lochów, i udałam się 7 piętro. Znalazłam ścianę, której szukałam, i kilka razy przeszłam się w zdłuż niej, i po chwili pojawiły sie dzrwi do "pokoju Życzeń".
Ulga dla bohaterek fanfików: wystarczy, że się przejdziesz. Nie musisz myśleć.

Nie miałam żadnych konkretnych wymagań co do tego pokoju, w tamtej chwili. Po prostu zażyczyłam sobie normalnego pokoju. Weszłam do środka. Przypuszczałam, że będą tam jakieś regały z książkami, lóżko i szafki i takie tam rzeczy, które sa zazwyczaj w normalnym pokoju. Nie myliłam się.
*dreszcz emocji*

Nie wiedziałam skąd, ale w miejscu gdzie powinna być ściana, zobaczyłam czarne drzwi, z framugą i z sygnetem.
Drzwi z naszyjnikami i kolczykami - już niedługo!

Pośrodku, zamiast klamki znalazłam mały napis :
Mówiąc te słowa, ryzykujesz bardzo wiele,
tajemnic przeszlośći, pokazać ci się ośmiele
Mroochne i niezrozumiałe, jak przystało na fanfik.

A pod spodem jeszcze jeden napis, nieco mniej wyraźny, tak że z trudem go przeczytałam:
Wchodzisz raz, nieświadomie,
Jeśli jesteś pewien powiedz "Dorłomie"
A może haiku?
Wiatr wieje przez świat
Na dworze coraz zimniej
Ałtorko zmądrzej.


No cóz, co sie może stać, pomyślałam. Powiedziałm "Dorłomie" (co za idiotyczne hasło:|, ale OK;).
”Pani profesor, to nie ja wymyślam takie głupoty, to narrator. A wszyscy wiedzą, że autor i narrator to nie to samo, prawda?”

Drzwi się same otworzyły. Przez chwilę pomyślałam że to jakiś żart.
Taki dżołk.

Lecz moje wątpliwości rozwiał zimny wiatr, i przysięgłabym że wyszeptał mi do ucha "to nie żaden żart, wejdz dalej a sie przekonasz".
Mówiący wiatr rozwiewający wątpliwości. Co jeszcze, pytam się?

Posłuchałam głosu i weszłam głębej w salę. Jak sie okazało, byla to jakaś stara, bardzo stara biblioteka.
Wszędzie stały gliniane tabliczki pokryte pismem klinowym.

Wiem że to dziwne, ale miałam wrażenie, że tu znajduje sie coś mojego.
Zew natury. Ciągnie ją do prymitywnego człowieka.

Przeszłam (znowu) między regałami z książkami i jedna książka rzuciła mi się w oczy.
Uderzając ją grzbietem w nos.

Żółto-fioletowa skóra pokrywala ksiegę a jej tytuł brzmiał: "Pokolenie każdego czarownika".
Był tam cały rozdział o pokoleniu dzieci-kwiatów, inny o pokoleniu Kolumbów...

Ta nazwa coś mi przypomniała. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, dostałam na urodziny jakąś książke, o takim samym tytule, chociaż nieco mniejszą;).
Ale nie przyszło jej do głowy, żeby ją przeczytać. Książki, które masz w domu, czytasz dopiero wtedy, gdy te same tytułu znajdziesz w prehistorycznej bibliotece / na dnie jeziora itd.

Dostałam ją od sam nie wiem kogo, bo sowa mi ja dostarczyła.
Anonim. Może to była zamaskowana bomba?

Gdy tylko moi przybrani rodzice ją zobaczyli (po co sie nia chwiliłam??!!)
”Kwiliłam”?
zabrali mi ją, i stwierdzili (jak zawsze zresztą), "że to dla mojego dobra"...;/
”Kochanie, lepiej tego nie czytaj, bo ci się mózg przegrzeje. Masz tutaj Bravo

Ale teraz miałam okazję, żeby przejreć ta księgę. Sięgnęłam po nia, lecz okazalo sie, że nie da sie ej ściągnąc.
To była wyjątkowo gruba tabliczka.

Po kilku próbów (daremnych), postanowiłam dac sobie spokój, i poszlamjeszcze dalej. Nie pożałowałam tego. Skręciłam w prawo, i zobaczyłam podestm, a na podeście podpórkę pod książkę, własnie "Pokolenie każdego czarownika".
”Ciekawe, kiedy załatają tę dziurę w dachu? Bo jakiś snop światła spada na książkę.”

Podbiegłam do niej. Pod książką widniała instrukcja:
”Zawsze jest instrukcja. Ludzie tacy jak ty ich nie czytają, ale one zawsze są.”

Proszę położyc rękę górującą na zaznaczonym miejscu, a następnie wymówić swoje pełne imię i nazwisko.
Książka wątpiła, czy Jessi potrafiłaby skorzystać ze spisu treści.

Po natpęnych 3 sekundach, zobaczyłam iskrzące się napisy, po któych nic już sie nie liczyło...
”Wiedziałam jedno: muszę odwiedzić stronę z glitterfy.com.”

Oto one:
Imię i nazwisko:
Jessica Chloe Evans
Rodzice:
Lily Evans Potter
No coś ty?! Myślałam, że to przypadkowa zbieżność... Nie, wcale nie. W blogaskach przypadkowa zbieżność nie istnieje.
James Potter
Reguły nadawania nazwisk w świecie blogaskowym są bardziej pokręcona niż teoria podziału wszechświatów.

Rodzeństwo:
Harry Potter
Jakbyśmy sami się nie domyślili...
[Dobrze, że jest tu tylko jedna pozycja. James prowadził porządne życie.]


Wujostwo:
Petunia Evans Dursley
Vernon Dursley
Kuzyni:
Dudley Dursley
A gdzie rubryki „Największy wróg” i „Ukochany”? Te informacje nie nadają się nawet na ramkę „O bohaterach”!

To już mnie najmniej obchodziło... A w ogóle, to wcale. Najważniejszy był ten początek....
Na początku było Słowo. Po Słowie powstała Ortografia, Interpunkcja i Składnia. Ale wielu postanowiło powrócić do początku.

Przez chwile myślałam, że coś sie musiało pomylić. Coś na pewno jest nie tak.
Zgadzam się.

Przecież to nie możliwe, żeby moimi rodzicami byli Potterowie, a moim bratem słynny Harry Potter.
Raczej niemożliwe, żeby jakiś Harry Potter był bratem osławionej Mary Sue.

To ogóle nie ma sensu.... Chociaż... To spojrzenie Harry'ego... Wtedy, gdy mi coś przypomniało... A jednak.. To musial być on...
”Tak, pamiętam! To on mnie walił grzechotką po głowie!”

Dlatego mam nazwisko Evans. Jak Lily Evans.
To oczywiste. A zarazem całkowicie nielogiczne.

To moja matka... prawdziwa....Ale czemu ja nic o tym nie wiedziałam!! Tyle lat!! Co by mi sie stało??!!
Nadwerężenie synaps?

Po 2 i troche latach w Hogwatcie, wkońcu się dowiedziałam. Nie mówie, że wcześniej nie próbowałam szukać prawdy, tylko że nic z tego nie wychodziło.
Trzeba było dopiero książki, która sama siebie przeszukuje.

No i jeszcze jedno pytanie mi się nasuwa: Czemu Evans, nie Potter.
Bo wtedy prehistoryczna biblioteka nie ujrzałaby światła dziennego.

Wtedy by dało się szybciej dojść do prawdy... Może właśnie dlatego? Nie wiem. To też muszę rozszyfrować!!
Ja też. Ale nie mam aż takiej wewnętrznej potrzeby.

Po chwili, otrzrąnęłam sie z tego co przed chwilą zobaczyłam. Chciałam jak najszybciej wyjść z tego pomieszczenia.
Nigdy jeszcze nie zdarzyło jej się tak długo przebywać w bibliotece.

Zaczęłam biec w stronę wyjścia. Nagle, drzwi zaczęły sie zamykac.
Alarm z opóźnionym zapłonem?

Przestarszyłam się.
Postarzała się. Albowiem minęło sto lat, a książę z bajki nie przybywał...

Zanim zdołałam krzyknąć (chociaż wątpie czy ktoś by mnie usłyszał), drwi znikły w scianie.
A ironizuje się zwielokrotniły.

Zauważyłam, po drugiej stronie sali, otwór w scianie, którego wcześniej, mogłabym przysiąc że nie było.
Alicja w Krainie Czarów?

Podeszłam bliżej, ostrożnie wyciągnęłam rekę z różdżką, i oświoetliłam sobie mroczną drogę.
Mhroock!!!

Musiałam się z tąd wyrwać, więc przeszłam przez dziure w ścianie i znów się znalazłam w jakimś dziwnym pomieszczeniu.
Stał w nim okrągły stolik, a na nim leżało ciasteczko z napisem „Zjedz mnie”.

Było tam pełno kul, ale nie przepowiedni.
Hmm... Kręgielnia?

Można by powiedzieć, że to Depertament Tajemnic, ale to chyba nie było to.
Te tory i kręgle jakoś nie pasowały do ministerstwa...

Przeszłam między półkami z kulami i znów zobaczyłam drzwi.
"Ale nie"- pomysłałam sobie- "Najpierw sprawdze, o co tu chodzi".
Czyli mamy dla niej zajęcie na najbliższe parę lat.

Przeszłam kilka kroków, i zobaczyłam magiczna kulę na podeście. Podeszłam bliżej, żeby sprawdić cojest przy niej napisane. Ledwo zdązyłam przejść kawałek w okolicy tej kuli, a nie wiadomo skąd zaczęłopojawiać się swiatło. Szybko rzuciłam okiem na napis pod kulą. A sekundę potem, stalam przed drzwiami pokoju Życzeń.
Napis głosił: „Zaraz zamykamy. Klienci proszeni o opuszczenie lokalu.

Nie jestem pewna co to było. O co tu chodzi?? Zaraz po tych pytaniach, które sobie zadałam, zobaczyłam kogoś. I coś się stało.
W takich miejscach zazwyczaj pojawia się Tró Loff.

Od aŁtorki: Bardzo przepraszam że tak długo nie pisałam, ale ajk w sobotę mailam zamiar napisa te notke, to zaczelam ja pisac i przez przypadek wcisnęłam klawisz "Power" i mi sie komp wyłączył z niezapisaną, prawie całą notka;(
Komputer postanowił się poświęcić dla dobra ludzkości.

Po tym pytaniach, które sobie zadalam, zobaczylam kogoś. I coś się stało. Gdy przeszłam kilka kroków, zaraz za rogiem, wpadłam na kogoś. Jak sie okazało tym kimś był Ron.
Zobaczyła kogoś, zanim wyszła zza rogu. Rentgenowski wzrok w pełnym rozkwicie.

Tak, tak, Ron Weasley. Najgorsze bylo to, że przy tym upadku, tak sie jakos stalo, że wylądowałam na nim. I kilka chwil (bardzo krótkich chwil;) Na nim jeszcze leżałam.
*ziewa jak hipopotam*

Bylo tak fajnie...
Ron, który leżał na zimnej posadzce, miał na ten temat inne zdanie.

Ale zaraz zdałam sobie sprawę, że on widzi mój wyraz twarzy i się lekko uśmiechnął, więc automatycznie sie podniosłam (czułam że jestem czerwona jak burak... a może bardziej;), tak że straciłam równowagę, i w chwili gdy było pewno że znów poleće (kurde!! Tylko czemu znowu w jego strone!!??;/), złapal mie.
Trenuj jogę z bohaterami. Pierwsza płyta już za 9,99zł z VAT.

Tylko, że to nie bylo złapanie. Może cos bardziej w stylu objęcia w ramiona. A przy okazji złapanie;)
Samłan przetranslejtuje?

I tym razem, gdy tylko stanęłam juz pewnie, szybko się opanowal i mnie puścil. I teraz on był czerwony, a nie ja:PP
A w oczach stanęły mu łzy. Bowiem tym razem Jessi trafiła go łokciem w splot słoneczny.
[Zaraz, to oni wstali zanim on ją puścił? Nie sądzę, żeby zwykli śmiertelnicy to potrafili.]


I tak po chwili, obydwoje w tym samych czasie
-Przepraszam-powiedzieliśmy
A razem z nimi Miss Derisive „Ratunku!” zawyła.

Zaczęliśmy się śmiać. Postanowiłam, że przejdę koło niego i wyrwe się z tej niezręcznej sytuacji, ale okazało sie że on wpadł na ten sam pomysł. Kilka razy próbowaliśmy przejść, ale jak ja szłam w lewo, to on też, a jak on w prao, to ja tez:P
W takim razie powinni się minąć bez trudu...

I wkońcu stalo sie coś o czym od długa marzyłam (no dobra... Może marzylam o czyms więcej, no ale nie będę odrzucac okazji;)
*próbujeniemiećskojarzeń*

-Hej Jessi... -powiedzial nieśmiało- skoro nie umiemy przejść, nie wpadając na siebie, to może, pójdziemy razem-powiedzial- no chyba że nie chcesz...-posmutniał
*głaszcze*

-Oszalałes?? Jasne że chcę!!! -pomyślałam sobie, lecz powiedziałam tylko- Ok, nie ma sprawy-byłam taka podekscytowana, że ledwo to z siebie wykrztusiłam, ale sie wytnie;)
Co do tego, co by można było wyciąć... Mniej więcej wszystko.



Miss Yellow (22.12.2008, 19:21)
brak www
Tiaa... przygody Jessie Evans rozbrajają. niedługo do Hogwartu zawędruje Skype, a nastoletni czarodzieje będą zawierali znajomości na czatach i na naszej-klasie. Ale przejdę do rzeczy. Znalazłam na onecie ciekawe połączenie. historia czarodziejki chodzącej do Hogwartu i przyjaźniącej się z TH.
http://kate-it-is-my-life.blog.onet.pl/

Loona (21.12.2008, 12:09)
brak www
Analiza cudowna! Czekam z niecierpliwością na następną ^_^

Gaguh (20.12.2008, 21:20)
brak www
Jak zwykle świetnie!
Nie wiem skąd u aŁtorek taka wyobraźnia...
(zastanawia się czy nie chodziło jej raczej o jej brak)

Ise (20.12.2008, 20:30)
brak www
Jak wszyscy wiemy, forum analizatorskie nie dziala, z bliżej nieznanych powodów. Ghost o zamknięciu nie powiadomiła ani moderatorów, ani reszty userów, nie wiemy też kiedy i czy w ogóle forum znowu ruszy. (Istnieje wprawdzie pewna mglista przesłanka - "kiedy Ghost będzie mieć net") Oczywiście rozumiemy, że czasem tak jest, że nie ma się możliwości bywania na forum, bo są wazniejsze sprawy, itepe. Jednak to wciąż nie wyjaśnia kwestii dlaczego forum zostało zamknięte, a szkoda, bo - co tu dużo mówić - było dla nas ważne.
Dlatego postanowiłam założyć nowe forum. Jestem otwarta na wszelkie sugestie jak je zmienić, czy rozbudować. Niestety nie mam możliwości odtworzenia naszej radosnej twórczości, mam jednak nadzieję, że zadomowimy się w nowym miejscu i będziemy się tam czuli i bawili znakomicie. Zapraszam na stronę www.analizatorium.fora.pl
(już po założeniu forum, zauważyłam, że istnieje analizatornia o bardzo podobnym adresie, ale nie chciałam już zmieniać nazwy.)

Goma (19.12.2008, 22:12)
brak www
Haiku będzie moim mottem życiowym.
Geniusz przez Ciebie przemawia ^^
Pozdrawiam.

Mrohny (19.12.2008, 16:41)
brak www
*wyciąga cu-kasa od Superkwęka i patrzy na blogasek* W sumie mnie też by się przydał...
Oo! i widzę, że ktoś tu się w komiksy zaczytuje ^^ Superkwęk górą!

Haiku wyszło niezłe.

Wesołych od MC ;)

morswin (18.12.2008, 17:40)
brak www
Bynajmniej przy haiku spadłam z krzesła. Analiza ś*ietna!

Veritas (18.12.2008, 15:22)
brak www
Kojarzę tego blogaska. Analiza jak zwykle świetna. Ryłam tak, że spadłam kilka razy z krzesła. Te aŁtoreczki mają pomysły... Może to jakieś braki z dzieciństwa?