Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
HP i Superniania 4/4
HP i Superniania 4/4 (30.10.2008, 08:10)
Analizy część ostatnia, czyli jak zdesperowany może być Malfoy i jaki sekret skrywa gajowy Hogwartu.

Analizowała: Miss Derisive

Draco stanął naprzeciwko dziewczyny. Spojrzał jej głęboko w oczy. Lena po chwili odwróciła głowę w lewo, aby nie patrzeć w te piękne stalowe oczy.
Malfoy-cyborg. Znowu...

- Możesz mnie zostawić w spokoju?- zapytała cicho Lena.
- Nie, ponieważ…- zaczął Draco, ale przez chwilę się zawahał.
- Ponieważ?
- Ja… Odkąd cię zobaczyłem, wtedy w Wielkiej Sali na rozpoczęciu roku, to… Kocham cię.
- Wybacz, stary, ale ja wolę dziewczyny.

- Że c…- Lena nie dokończyła, bo Malfoy pocałował ją w usta.
Pocałunek był czuły i delikatny. Draco rozkoszował się malinowym smakiem ust Gryfonki, ale ta kilka minut później walnęła go ręką w twarz.
Zachowywała wierność swej Julii.

„Teraz wykonam mój plan B.”- pomyślała dziewczyna. Uśmiechnęła się czule do Dracona, a potem… Walnęła go z kolana w krocze.
Nigdy nie zadzieraj z lesbijką.

- Jeszcze będziesz moja, kochanie!- krzyknął wściekły Malfoy i wszedł do szkoły.
*parsk*

- Ron- zaczęła, patrząc na chłopaka.- proszę cię, pogódźmy się. Ja tak nie mogę po prostu żyć, w konflikcie z przyjacielem.
*wzrusza się*

Rudzielec nie odezwał się. Lena odwróciła wzrok w kierunku ognia. Nagle zauważyła, że ktoś podszedł do niej. Był to Ronald.
Ale zaskoczenie, co nie?

- Masz rację. Jednak powinniśmy się pogodzić.- powiedział.- Bo inaczej w ogóle nie pomożemy Harry’emu.
A kto by chciał mu pomagać? Uganiać się po kraju za horkruksami, skoro i tak to Lena zabije Voldemorta?

Po pewnym czasie do Leny i Rona przyłączył się Harry z Ginny i Hermioną. Ginny oznajmiła im, czyli Hermionie, Lenie i swojemu bratu, że jest razem z Harrym. Cała trójka im gratulowała.
*brak konstruktywnego komentarza*

Później, gdy słońce zaszło i wszyscy spali, Lena opowiedziała Hermionie o tym co dzisiaj przeżyła.
- On zawsze taki jest.- powiedziała brązowowłosa.- Najpierw mówi, ze kocha, potem przeleci i porzuci. Już tak z połową dziewczyn z Hogwartu zrobił.
*zastanawia się, do której połowy zalicza się Hermiona*

- Widać to po nim, ale za to świetnie całuje.- powiedziała Lena.
- Chyba przerzucę się na bi - dodała po chwili.

Draco Malfoy siedział na parapecie. Krople deszczu bębniły o szybę, o którą opierała się głowa chłopaka. Nie mogąc zasnąć, rozmyślał o dzisiejszym dniu. Kochał Lenę. Wiedział to na sto procent.
Wszystkie objawy odpowiadały opisowi choroby.

Chciał być z nią, lecz ona nie.
Chciała sie rozszczepić.

Zeskoczył z parapetu, po czym podbiegł do biurka. „Napiszę do niej list i poproszę o spotkanie.”
Desperacja. To ja już wolę kanonicznego Malfoya.

Gdy skończył, wsadził list do koperty. Jego sowa, puchacz, widząc co robi jego pan, podleciał do niego.
Puchacz swym rentgenowskim wzrokiem spojrzał przez ściany sowiarni.

Nagle coś zapukało w szybę. Lena powoli otwarła oczy i spojrzała na to coś. Była to sowa. Dziewczyna otwarła okno za pomocą telekinezy.
Bo wstawanie z łóżka to nadmierny wysiłek.

Droga Leno!
Mam do Ciebie ogromną prośbę. Spotkajmy się rano, o 7.00 przy Wielkiej Sali. Bardzo Cię proszę! Chcę z tobą porozmawiać.
Draco.
Proszę, proszę, prooooooszę!

- O Boże.- szepnęła do siebie rudowłosa.
Autosakralizacja.

„Iść czy nie iść?- zastanawiała się.- Oto jest pytanie.
Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą
Znosić uściski podłego Malfoya
Czy też stawiwszy czoło morzu błędów,
Przez opór wybrnąć z niego?


Lena wzięła głęboki oddech, po czy, popatrzyła na zegar. Było w pół do szóstej.
Sowa leciała z dormitorium Malfoya do Wieży Gryffindoru co najmniej pięć i pół godziny.

Podeszła do kufra i wyciągnęła z niego szkolną szatę. Poszła do łazienki, wykonała tam wszystkie poranne czynności.
Jakżeby inaczej.

Gdy wyszła z łazienki, słońce powoli wychodziło zza horyzontu. Jego promienie wpadły do dormitorium dziewczyn. Deszcz od kilku minut nie padał. Lena usiadła na łóżku. Zegar, który wisiał nad drzwiami wskazał godzinę 6.12.
W łazience siedziała 42 min. Wykorzystała tyle kosmetyków, że jej makijaż stał się prawdziwie niewidzialny.

W tym czasie Lena siedziała i myślała o całym swoim życiu. Z pozoru była zwykłą nastolatką jak każda inna.
Bo któraż nastolatka nie ma za ojca Czarnego Pana? *myśli* Faktycznie, stosunkowo mało jest takich...

Oczy jej, które zazwyczaj były szare, zapłonęły czerwienią.
Jej oczy tak często płoną czerwienią, że prawie przestały być szare.

Z łazienki wyszła Hermiona.
- Pomożesz mi je obudzić?- tu wskazała na Lawender i Parvati.
Same nie potrafią wstać?

- Pewnie!- odparła Lena i zaczęła wybudzać Lawender.
Mroczna, skrzywiona część mojego umysłu przeczytała "wzbudzać"...

„Ciekawe, co ma mi do powiedzenia ten Mister Wielki Draco Malfoy!”- krzyknęła w myślach Lena i poszła w stronę Wielkiej Sali.
I Pan Żywiołów, nie zapominajmy.

- Mam nadzieję, że się nie złościsz za wczorajszy pocałunek.- zaczął.
- I tu się mylisz, Malfoy. Jestem o to na ciebie zła.
*skanduje* Zgi-niesz marnie!

- Posłuchaj.- Draco zbliżył się do Leny.- Ja cię naprawdę kocham. Odkąd cię zobaczyłem, doszedłem do wniosku, że nie mogę bez ciebie żyć.
Jakoś mu się do tej pory udawało.

- Nie rozśmieszaj mnie. Jeżeli chciałeś mi tylko to powiedzieć, to żegnam.
Jednak nie warto dla niego przechodzić na bi.

- Puść mnie, Malfoy!- krzyknęła rudowłosa.
- Mam imię.- odpowiedział na krzyk Leny, Draco.
- Dla mnie istnieje tylko twoje nazwisko.
Ę?

- Jak wypowiesz moje imię, to cię puszczę.- tu Malfoy się uśmiechnął.
- Puść mnie- w tym momencie Lena się zawahała- Draco.- dokończyła.
Jakie to... romantyczne?

Pół godziny później, do Leny dołączyła reszta przyjaciół, czyli Harry, Ron, Hermiona i Ginny.
Zaraz, a Neville? Już go nie lubią?

Lena dostała Proroka Codziennego.
Nie było nic o tym, żeby go zamawiała. Pewnie Dumbel wyłożył trochę kasy. Oj, będzie zimno w tym roku w Hogwarcie...

- Hej! Słuchajcie!- krzyknęła dziewczyna do przyjaciół i zaczęła czytać:
Dzisiejszej nocy odbył się kolejny atak Śmierciożerców. W wiosce czarodziei zwanej Lennox, Śmierciożercy zabili piętnaście osób, ale tym razem to nie oni byli ich głównym celem.
Jak zwykle, chcieli się trochę zabawić.

Prawdopodobnie Śmierciożercy szukali czegoś w domu pani Katiny, profesorki Opieki nad Magicznymi Stworzeniami w Hogwarcie. Jak nam wiadomo, cały dom został zdemolowany, ale najbardziej był zniszczony pokój niejakiej Leny Katiny... (Dalsza część na stronie 3).
I podarto jej ulubione zabawki, a ukochana podusia została całkowicie wybebeszona. O czym czytelnicy „Proroka” powinni się koniecznie dowiedzieć.

Lena zrobiła wielkie oczy. „Czego oni chcieli z mojego pokoju?! Niech no tylko dorwę Voldemorta, to pożałuje, że się urodził!”
Zdemolowanie pokoju Leny to zbrodnia gorsza od morderstwa.

- Lena!- krzyknęła Hermiona, ale rudowłosa jej nie usłyszała. Cały czas czuła okropny ból w głowie, a później na lewym ramieniu. Blizna w kształcie kropli wody zaczęła ja piec.
Jeszcze trochę i Harry nie będzie miał już czym szpanować.

- Idziemy na lekcje?- zapytała Hermiona.
- Tak. – powiedziała Lena.- Im wcześniej się zaczną i skończą tym lepiej.
Z autopsji wiem, że im wcześniej lekcje się zaczną, tym dłużej trwają.

Lekcja mijała jak każde inne. Dzisiaj na ONMS, profesor Katina i Hagrid opowiedzieli im o jednorożcach.
Hagrid powinien założyć z Harrym jakiś Front Odsuniętych Bohaterów.

- Kto się zdobędzie na odwagę i podejdzie do tego jednorożca?- zapytał Hagrid pokazując na ślicznego białego jednorożca.
W domyśle: "Która z dziewcząt jest jeszcze dziewicą?"

Nikt się nie zgłosił. Każdy się bał, ze owy jednorożec zrobi mu coś, ale po chwili Lena się przełamała.
Pozostałe dziewczyny to te, które przeleciał Malfoy.

Jednorożec, który jadł trawę podniósł swój łeb. Popatrzył w stronę Leny. Zrobił dwa kroki do przodu. Poparzył na nią, aż w końcu stało się.
Została poparzona!

Jednorożec sam podbiegł do dziewczyny, co u nich rzadko się zdarza.
Dziś już nie ma tylu dziewic, co kiedyś...

Lena stanęła jak wryta. Popatrzyła mu w błękitne oczy. „Pogłaskaj mnie”- usłyszała w swojej głowie.
Telepatia, telekineza. Właściwie brakuje jej jeszcze tylko telewizji.

Nagle koń do niej przemówił:
- Posłuchaj mnie bardzo uważnie. Po kolacji pójdziesz do Hagrid.
Problemy z gramatyką czy Hagrid także zmienił płeć?

On zaprowadzi cię tutaj na polankę. Ja będę na ciebie czekał.- mówił.- I pojedziemy do Wrót Danwelda.
Łomatko...

Gdy Lena szła z przyjaciółmi na Zaklęcia, opowiedziała im o rozmowie z jednorożcem.
- Ale jak to możliwe, ze go rozumiałaś?- zdziwiła się Hermiona.
- Sama nie wiem. Kazał mi to sprawdzić w Księdze Pani Żywiołów.
Czy ta Księga to jakaś odmiana "Poradnika młodego skauta"?

- Chyba, że on jest po mojej lub Mrocznego Księcia stronie, ale gdyby był z nim, to by mi nie powiedział o Wrotach Danwelda.- mówiąc to cała czwórka weszła do sali.
Chyba że prowadzą do oficjalnej sali tortur Mrocznego Księcia.

Wieczorem, na kolacji Lena nic nie zjadła. Tak samo było na obiedzie.
Kolejność mi się nie zgadza, ale co tam.

- Lena, zjedz coś!- nalegał Ron.- Musisz mieć dużo sił, aby udać się z tym jednorożcem do Wrót.
”No, dalej! Jedna łyżeczka za mamusię, druga za tatu... Po prostu coś zjedz, dobra?”

- Tak.- odparła Lena.- Voldemort nie powinien był rozpierdalać nam domu, bo czegoś tam szukał, ale w końcu…
- To w jego stylu.- dokończyła Hermina.
Taki znak firmowy.

Lena uśmiechnęła się do niej. Minął zaledwie miesiąc, a myślała, ze zna tę trójkę od dawna. Byli jej przyjaciółmi na dobre i na złe. Wiedziała, że zawsze może na nich liczyć.
Z tego miesiąca, o ile dobrze kojarzę, tydzień spędziła w skrzydle szpitalnym, poza tym jeszcze parę dni u Voldiego. Mnóstwo czasu na poznanie się.

- Tak. Chcę jak najszybciej poznać tę tajemnicę, chociaż coś czuję, że to nie będzie jedyna.
- Też tak myślę.- powiedział Harry.
A ja myślę, że blogaski niedługo przestaną mieć przede mną jakiekolwiek tajemnice.

Resztę kolacji zjedli w milczeniu. Rudowłosa zastanawiała się, co zrobi, gdy dotrze do tych Wrót Danwelda.
Ja bym pewnie zapukała.

Ubrała pelerynę, a na głowę zarzuciła kaptur.
Peleryna wyglądała uroczo w puszystym, różowym sweterku z kotkiem.

Przed szkołą czekał na nią Rubens Hagrida, pół olbrzym.
Poza tym ćwierćkobieta i malarz w jednej trzeciej.

Po piętnastu minutach dotarli na polankę. Na jej środku stał ten sam biały jednorożec.
- Zostawię cię z nim- powiedział Hagrid.- Jesteś w dobrych rękach.
Raczej kopytach...

Jednorożec podszedł do niej. Gryfona pogłaskała go.
- Możemy ruszać do Wrót?- zapytał koń.
Koń i jednorożec to chyba jednak różne gatunki...

Lena wyjechała na grzbiecie wierzchowca z Zakazanego Lasu.
No i skończyło się rumakowanie.

Godzinę później koń i jego jeździec dotarli do bardzo malutkiego miasteczka. Wioska ta nazywała się Quaranta.
Ach, przypadkowe zbitki liter jako nazwy własne. Wiem, też przez to przechodziłam.

Ponoć jest tutaj dom, w którym straszy. Lena wierzyła w to, ponieważ znała parę duchów.
W Hogwarcie?! Nie może być!

- Gdzie dokładnie jedziemy?- spytała, gdy zobaczyła owe miasteczko.
- Do słynnego nawiedzonego domu.- oznajmił jednorożec.- Tam znajdują się Wrota Danwelda.
Przecież we Wrzeszczącej Chacie niczego takiego nie było... Poza Lupinem w czasie comiesięcznej niedyspozycji.

- Ponieważ tam straszy. Duch o imieniu Sebastian pilnuje Wrót i odstrasza Jugoli i niepożądanych czarodziei.
Jugole - mieszkańcy byłej Jugosławii.

Koń zwolnił tępo do kłusa.
A potem drętwo przyspieszył.

Dziewczyna weszła do pierwszego pomieszczenia, gdy nagle obok niej przeleciał duch!
Aaaa! Ratunku! To straszne! Komórka mi spadła...

Sebastian, bo tak miał na imię duch, nagle zamarł w jednym miejscu i zamilknął.
Zamierający duch...

Na „twarzy” Sebastiana pojawił się uśmiech.
I pokazał "zęby".

- Ależ oczywiście, Pani.- duch się ukłonił i już miał polecieć do góry, gdy dziewczyna mu powiedziała:
- Nie mów do mnie pani, tylko Lena.
- Dobrze. Chodź za mną.- mówiąc to duch poleciał na górę.
Duch polecony.

Lena chcąc go dogonić musiała biec po schodach.
Mogła też podskoczyć i wyrżnąć głową w sufit. Nie powiem, ta wersja bardziej by mi odpowiadała...

Rozejrzała się po pomieszczeniu. Swój wzrok zatrzymała na wielkich mahoniowych drzwiach.
- Czy to są Wrota Danwelda?- spytała.
- To? Ależ skąd. To wyjście na strych. Wrota Danwelda to te małe drzwiczki obok. Mam nadzieję, że nie zjadłaś za dużo na kolację, co?

- Tak, Leno.- rzekł Sebastian.- Przekroczyć je można tylko raz na miesiąc. W nocy, w pełnię księżyca.
- Rozumiem…
- A właśnie dzisiaj jest pełnia!- uświadomił jej duch.- Więc możesz je przekroczyć!
*kwik*

- Ale ja teraz nie mogę!- zaprzeczyła.- Mam naukę w Hogwarcie.
Ratowanie świata i inne takie to sprawa drugorzędna.

- Profesor Dumbledore jest poinformowany o tym, ze możesz przekroczyć Wrota i wrócić dopiero za miesiąc.
Na dłuższą chwilę zapadła cisza. Nastolatka musiała się zastanowić.
- Niestety, ale nie tym razem.- odparła.
Referat dla Snape'a sam się nie napisze.

- Do widzenia, Sebastianie.- pożegnała się, a jednorożec zszedł po schodach.
Chciałabym to widzieć.

Lena siedziała w swoim dormitorium pochylona nad książkami. Uczyła się na pierwszy egzamin z Transmutacji w tym semestrze.
Wydawało mi się, że egzaminy są dopiero na koniec roku... Ach, ale ja czytałam książki. To nie jest dobre źródło wiedzy o kanonie.

Tyle tego materiału się uzbierało, że przez prawie cały weekend się uczyła.
*mrug mrug* Niemożliwe! I nie ma błyskawicznego przyswajania wiedzy?

Mała blondynka z dwoma kucykami podeszła do rudowłosej.
Feeria barw nie ustaje.

Lena otwarła kopertę. W środku znajdowała się mała karteczka, a na niej pisało:
Było napisane, do ospy wietrznej!

Spotkajmy się dzisiaj w Pokoju Życzeń po kolacji.
Twój Wielbiciel.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy. „Kim jest ten Wielbiciel?”- zastanawiała się Lena.
Właściwie powinnam założyć blogaskowy zakład bukmacherski i zbijać kokosy.

Gdy popatrzyła raz na stół Ślizgonów, Draco Malfoy patrzył na nią.
Czy gapienie się na Malfoya podczas posiłków weszło już do fanfikowej tradycji?

Podczas posiłku, rudowłosej przeszło nawet przez myśl, że to on mógł wysłać ten liścik, ale nie miała pewności.
A ja mam.

Sekundę później weszła do Pokoju Życzeń. Pokój był w pięknym szafirowym odcieniu. Na podłodze wyłożonej parkietem leżały płatki czerwonych róż.
A pod ścianą stała wanna z kozim mlekiem, w którym kąpała się Kleopatra.

Lena na początku go nie poznała. Był lekko zniekształcony. Odwróciła się i zobaczyła… Dracona Malfoy’a we własnej osobie!
Niespodzianka!

- Zostaw mnie Malfoy w spokoju!
- Ale ja nie chcę. Chcę być z tobą.
Dziewczyna uspokoiła się. Zaskoczyło ją to co powiedział Draco. „On chce ze mną być?”- pomyślała.
Jaki desperat mógłby podrywać lesbijkę?

- Chyba w twoich snach cię prędzej pocałuję!- krzyknęła.- A teraz puść mnie!
*rozważa ewentualne sny Malfoya z Leną w roli głównej*
*zamyka rozważania*


- Jak chcesz.- mówiąc to Malfoy, popchnął Lenę na kanapę, która nagle się za nią pojawiła. Wyciągnął różdżkę i machnął nią. Z jej końca wyleciały sznury, które związały z tyłu ręce dziewczyny.
Znowu gwałt?!

Lena próbowała się uwolnić za pomocą swoich zdolności telekinetycznych, ale Malfoy zabezpieczył sznury dodatkowym zaklęciem.
Aha! Czyli Pani Żywiołów nie jest taka wszechmocna!

Draco przybliżył się do niej i pocałował się w policzek. Dziewczyna odsunęła się od niego.
- Ja mam bardzo dużo czasu.- rzekł.- Możemy tu siedzieć do końca świata.
Pod warunkiem, że koniec świata zdarzy się zanim zginiemy z niedożywienia.

Lena wzięła głęboki oddech. Była zmęczona i jeszcze ten dupek Malfoy… Oparła się wygodnie o oparcie i zamknęła oczy, aby po chwili zasnąć.
Jesteś sama z psychopatą, który zrobi wszystko, żebyś go tylko pocałowała? Nasza rada: zaśnij.

Draco Malfoy siedział obok dziewczyny z długimi rudymi włosami. Gdy tylko zasnęła, zaczął się bawić jej kosmykami włosów. Jej włosy pachniały lawendą.
Infobot służy synonimami: "czupryna, kłaki, kołtuny, kudły".

Lena otwarła powoli oczy. Nie wiedziała, która jest godzina. Odwróciła swoją twarz w stronę Malfoy’a. Ten spał na drugim końcu kanapy.
Jednak nie było gwałtu? Czyżby aŁtorka zdecydowała się na oryginalność?

Odwróciła głowę do tyłu i zaczęła przesuwać się w stronę lewej ręki blondyna, która trzymała różdżkę. Już prawie ją miała, ale niestety Malfoy się zbudził.
I sprawa się rypła.

Lena się wściekła. W jej prawej ręce pojawiła się kula ognia. „Może to mi pomoże.” Przystawiła ogień do sznura. Nic. Sznur nie przepalił się.
- To nic nie da.- powiedział Malfoy i uśmiechnął się do niej.- Pomyślałem o tym.
Zapobiegliwy Malfoy.

- Niech cię szlag trafi, Malfoy!- wkurzyła się ruda, a jej oczy zapłonęły czerwienią.
Draco cofnął się. Przeszył go strach.
Oczyyy!

- Puścisz mnie w końcu?- zapytała znudzona Lena.
- Nie. Chyba, że spełnisz mój warunek.- odpowiedział chłopak.
- Rozwiąż mi ręce, a ja dam ci tego całusa, ok.?
No i uległa.

Blondyn zamyślił się na chwilę. Myślał i myślał.
LOL!

Dziewczyna podeszła do niego. Już miała pocałować go w policzek, ale Malfoy obrócił tak głowę, że dziewczyna pocałowała go w usta.
Brzmi jak kalka odcinka "Hannah Montana".

- Co się stało, że tak wrzeszczysz?- zapytała zaspana Lawender.
- Przez tego dupka Malfoy’a dostałam szlaban!- odparła wkurzona ruda.
- Kto cię złapał na korytarzu?- spytała Hermiona.
Stawiam na Snape'a.

GODZINĘ WCZEŚNIEJ.
Lena wracała z Pokoju Życzeń. Przeszła przez korytarz, a potem weszła na schody. Niestety, tam złapał ją Filch, woźny.
Niech to...

Filch zaprowadził Lenę do profesora Snape’a.
Aha! Jednak wyszło na moje!

- Jeszcze jedna osoba, która włóczyła się po korytarzu.- oznajmił woźny profesorowi o tłustych, czarnych włosach, po czym wyszedł zostawiając Lenę, Dracona i Severusa.
Wszyscy się tych włosów czepiają. Biedny abnegat Snape.

- Słucham panno Riddle…- zaczął Snake, ale Lena mu przerwała:
- Jeżeli pan nie wiem, to mam dwa nazwiska!
Ok, wiedziałam o orientacji Leny, ale żeby od razu o sobie mówiła "pan".

- Jesteś tego pewien, Malfoy?- zapytała spokojnie Lena, a w środku gotowała się aż z wściekłości. Jej oczy zapłonęły czerwienią.
*znudzona do granic niemożliwości* Ok, wiemy, że ma wypaśne oczy. Czy aŁtorka musi wciąż o tym przypominać?

- Oboje macie szlaban.- rzekł Snape.- Jutro przyjdziecie do mnie po lekcjach, aby omówić szlaban. A teraz żegnam.
Kolejny punkt zaliczony.

TERAŹNIEJSZOŚĆ.
Bajer.

Dobranoc- mówiąc to, rudowłosa poszła do łazienki, aby wziąć gorącą kąpiel. Półgodziny później, dziewczyna wyszła z łazienki i poszła spać.
A opis mycia zębów i ścierania makijażu? Bez tego to jest jakieś... niepełne.

Voldemort siedział w salonie, a wokół niego stali Śmierciożercy. Siedzieli w milczeniu, jakby na kogoś czekali. Chwilę później przed Czarnym Panem pojawił się mężczyzna o czarnych, tłustych włosach.
Któż to, ach któż to?

- Panie- tu się nisko pokłonił- twoja córka dostała szlaban, tak jak zaplanowałeś. Jutro pójdę z nią w umówione miejsce.
I się wydało, kto za tym wszystkim stoi.

- To dobrze. Jeszcze tylko musimy sprowadzić Elizabeth.
- O to panie nie musisz się martwić- odezwał się Lucjusz Malfoy.- Jutro Krukoni mają lekcje Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami razem z Puchonami, a te lekcje prowadzi pani Katina.
Która całkiem odsunęła Hagrida/-ę od prowadzenia zajęć.

Lena siedziała przy stole Gryfonów. Było śniadanie, a ona jadła jajecznicę. Obok niej siedziała jak zwykle Miona i Ginny, a naprzeciwko Harry z Ronem. Po śniadaniu pierwszą lekcją jaką była to Transmutacja, a później była Obrona Przed Czarną Magią, dwie godziny Eliksirów, a na końcu Zaklęcia. Więc cała czwórka poszła po śniadaniu na lekcje.
Porywające...

Elizabeth Katina miała właśnie lekcje z Krukonami i Puchonami. Jak zwykle Elizabeth razem z Hagridem poszli z uczniami do Zakazanego Lasu.
Hagrid dostał zezwolenie na towarzyszenie Elizabeth.

Podczas wędrówki, Elizabeth miała jakieś dziwne przeczucie. Przeczucie, że stanie się coś złego.
No tak.

Na początku wszedł Hagrid, potem uczniowie, a na końcu profesor Katina. Już miała wejść do środka, gdy usłyszała dźwięk łamanych suchych gałązek.
W lesie? Niezwykłe...

„Musiałam się przesłyszeć”- pomyślała i już miała wracać, gdy przed nią pojawił się Śmierciożerca. Elizabeth odwróciła się, chcąc uciec, ale wokół niej pojawiło się więcej zwolenników Voldemorta. Zaczęli miotać w nią zaklęciami, ale Elizabeth sprawnie ich unikała.
Matrix!

Kiedy na ziemię padło paru Śmierciożerców, Elizabeth zaczęła uciekać w głąb lasu.
Czyli standardowe "wrogowie atakują po kolei, żeby bohater mógł ich wykończyć".

Biegnąc, z naprawdę dużą szybkością, Elizabeth nie zauważyła wystającego korzenia i upadła na ziemię.
Biegła z prędkością przekraczającą prędkość światła.

Malfoy przywołał różdżkę pani Katiny, którą później schował do kieszeni szaty.
W sensie, że panią Katinę schował do kieszeni?...



Żenada . (28.04.2010, 21:48)
brak www
P.S.
I może nareszcie nauczysz się pisać OTWORZYŁAM a nie OTWARŁAM !!! To aż boli jak się czyta .

Żenada . (28.04.2010, 21:45)
brak www
Wydaje mi się że AŁtorka dalej Cię nie pojmuję . Wydaje mi się zbędne używanie w tym przypadku caps locka , ale ja nie jestem AŁtorką ...

A skoro już przeczytałaś tą analizę to powinno Ci to dać do myślenia . Tak sądzę ... ale może się powtórzę ja nie jestem wszech mocną AŁtorką . ^^

ash (23.12.2008, 00:10)
brak www
Telewizja, Jugole, "Komórka mi spadła...", jednorożec schodzący po schodach, Kleopatra... musiałabym dużo napisać, by wymienić wszystko, co mi się podobało i spowodowało Nagły Atak Zakwiku, dlatego napiszę po prostu, że bardzo bardzo bardzo zostałam rozwalona i bardzo bardzo było rewelacyjnie :PŻałuję, że nie miałam wcześniej więcej czasu, by wpadać na bloga - dużo mnie ominęło :-)

Miss Derisive (06.11.2008, 08:55)
brak www
Publikacja tekstu jest równoznaczna ze zgodą na krytykę, która oznacza nie tylko pozytywne komcie. I tej krytyce służyło też kopiowanie fragmentów. Mam nadzieję, że odpowiedziałam dość wyczerpująco.

Atlantis (05.11.2008, 15:12)
brak www
KTO CI KUR** NĘDZY POZWOLIŁ NA KOPIOWANIE I KRYTYKOWANIE TREŚCI MOJEGO BLOGA?!!! NO KTO?!!!!!!!!!

Falka (01.11.2008, 23:15)
brak www
Schade! AŁtorka usunęła bloga... i nie dowiemy się co dalej.
Gdzieś w połowie zdarzyło mi się walnąć głową w biurko z powodu treści blogasska, ale zaraz podniosłam głowę, żeby doczytać Twój komentarz. Analiza jak zwykle bezbłędna.

Mrohny (31.10.2008, 21:58)
brak www
Ale.. ale.. *próbuje złapać oddech* że to już jest koniec?! *próbuje powstrzymać łzy*

Lena stanęła jak wryta. Popatrzyła mu w błękitne oczy. „Pogłaskaj mnie”- usłyszała w swojej głowie.
Telepatia, telekineza. Właściwie brakuje jej jeszcze tylko telewizji.
XD o Borze Liścisty! Bezbłędne!

Tak emocjonalnie związałem się z Leną Katriną Voldemort Praweie Malfoy, że nie wiem co ja teraz ze sobą pocznę!

Kocham Twoje analizy!

Jugolica (31.10.2008, 20:33)
brak www
Nie! Nie! Jugole to nie mieszkańcy byłej Jugosławii! Jugole to my! Mieszkam w Jugowie, i czasami mówimy o sobie "Jugole"...

Strzyga (30.10.2008, 20:56)
brak www
Osz kurczę, szkoda, że już koniec. Chciałabym wiedzieć, co dalej z Panią Żywiołów. A mnie się chyba jednak podobała najbardziej pierwsza część. Chociaż Rubens Hagrida powala. Kwiik! XD

insanityinside (30.10.2008, 20:14)
brak www
Niezłe!
Zaraz, a Neville? Już go nie lubiš? - NajwyraŸniej. I Luny też nie lubiš. Pewnie dlatego, że jako jedyna laska w Hogwarcie nie zaczęła nagle ubierać się jak... ehem... Mary Sue

"- Kto się zdobędzie na odwagę i podejdzie do tego jednorożca?- zapytał Hagrid pokazujšc na œlicznego białego jednorożca."
W domyœle: "Która z dziewczšt jest jeszcze dziewicš?"
"Nikt się nie zgłosił. " - Kwiiiik!

"Wieczorem, na kolacji Lena nic nie zjadła. Tak samo było na obiedzie." - Mary Sue nie muszš jeœć.

Pół olbrzym, ćwierć kobieta i malarz w jednej trzeciej! - KWIIIIIK!

"Jesteœ w dobrych rękach."
Raczej kopytach... - Kwik!

No i skończyło się rumakowanie. - a zaraz pewnie skończy się oswajanie jednorożców...

"- Ale ja teraz nie mogę!- zaprzeczyła.- Mam naukę w Hogwarcie."
Ratowanie œwiata i inne takie to sprawa drugorzędna. - A to akurat oryginalne: bohaterka blogaska, której zależy na nauce.

"Uczyła się na pierwszy egzamin z Transmutacji w tym semestrze."
Wydawało mi się, że egzaminy sš dopiero na koniec roku... - Prawdopodobnie Ałtorka nie do końca wie co to jest egzamin. Pewnie jeszcze nie skończyła gimnazjum.

" „Kim jest ten Wielbiciel?”- zastanawiała się Lena." - No bo skšd ma wiedzieć? Jest taki tajemniczy!
Czy gapienie się na Malfoya podczas posiłków weszło już do fanfikowej tradycji? - Każdy ma jakieœ hobby. Hobby Malfoya to najwyraŸniej gapienie się podczas posiłków.

"Na podłodze wyłożonej parkietem leżały płatki czerwonych róż."
A pod œcianš stała wanna z kozim mlekiem, w którym kšpała się Kleopatra. - Kwiiik!

"Lena na poczštku go nie poznała. Był lekko zniekształcony. Odwróciła się i zobaczyła… Dracona Malfoy’a we własnej osobie!" - Malfoy był zniekształcony? Co mu się stało?

"Blondyn zamyœlił się na chwilę." - spodobało mu się. Zamyœlił się jeszcze raz


Podstrona: *1* / 2